Wpadlem na pomysl, zeby pojechac do Polski na rowerze. Nie w jednym kawalku, bo ani czasu, ani sil, ale krok po kroczku - w ciagu nastepnych 6 albo 11 lat. Rower w/na samochod, i raz tu 50 kilometry, raz tam 100, az puzzle sie calkiem zlozy.
Jak na tym obrazku, ale w druga strone.
Dzis etap pierwszy: Akwizgran - Bad Münstereifel.
A konkretnie jedna stacja po drodze - galijsko-rzymska swiatynia w Pesch. Miejsce poswiecone Matronae Vacallinehae.
Dojechalem do tego zespolu poganskich swiatyn wczesnym wieczorem.
Z drogi drogowskaz, ze tylko 600 metrow, wiec ide pieszo przez pola i lasy, piorko mi sie kiwa...

Okolica przepiekna!

Nastepny drogowskaz - nadal 600 metry.

Pod gore, zaczynam sie pocic.

I w las pod gorke. Zaczyna byc coraz ciemniej.

Jest polonikum - rzymska bramka wejsciowa na bialo i czerwono.

Jestem! Na plaskowyzu wsrod drzew sciezki, przy nich mury do wysokosci 2 metrow (jak sie potem okazuje "zrekonstruowane" 100 lat temu - zamarkowano tylko wyrazniej slady starych budowli), figury, plyty z matronami, tablice objasniajace.

Wejscie do "bazyliki". Na bramce Matrony Vakalinskie .



Ten kamien poswiecila Matronom Flaccinia Lefa.


Szkic dawnej bazyliki:

Podworzec kultowy wtedy i dzisiaj:


W samym srodku kultowego podworca. Kto tu niedawno jeszcze byl. Swiezy popiol.

Slonce zachodzi. Zaczyna mi juz byc lekko niewyraznie. Z boku terenu stara studnia, pono w oryginale:

W zanikajacym swietle dziennym wpadam na plyte kamienna. W tym miejscu zmarl 38 lat temu badacz tych okolic dr. Hardenberg.

W nogi! On nie byl starszy duzo ode mnie.
Dlaczego zmarl akurat tutaj. Czy tez wczesnym wieczorem. Tez sam. I tylko wokolo te galijsko-rzymskie duchy.
Sp. Zbigniewie Nienacki ratuj! Umykam z tego miejsca pilnie rozgladajac sie na wszystkie strony.
Wiecej o Matronae Vacallinehae dla szprechajacych tutaj: de.wikipedia.org/wiki/Tempelbezirk_Pesch i de.wikipedia.org/wiki/Matronen
367
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (10)