Zachcialo mi sie polskich wiadomosci, zasiadlem wieczorkiem do TV Polonia.
Zamiast dziennika, monitora czy chociazby redaktora Pospieszalksiego, byl tenis.
Final turnieju Porsche Open z Poznania.
Grali jacys dwaj. Jeden w szarej koszulce, drugi w bialej z niebieskim szlaczkiem. Szary nazywal sie na tablicy KUZ, bialy GRE. Bialy z latwoscia wygral, ale nie o to biega.
Komentowal jakis facet, ktory mial jako eksperta niejakiego Fibaka Wojciecha. Kto nie zna - to ten partner z debla Karla Meilera.
Po co to pisze?
Bylo dwoch ekspertow, mecz ogladalem jakie pol godzinki. W tym czasie zaden z tych panow nie potrafil wymowic nazwiska zwyciezcy. Kuzniecowa wymieniali czesto po nazwisku, a czasami mowili "Rosjanin". O zwyciezcy mowili caly czas per "Niemiec. A ja siedzialem juz tylko, zeby sie dowiedziec, jak sie nazywa.
Dowiedzialem sie dzisiaj. Dennis Gremelmayr.
Zas nie takie trudne nazwisko dla kogos, kto gral z Majlerem. :)

(http://www.porscheopen.pl/)
Inna ciekawostka, ktorej nie bylo za czasow Santany, Connorsa, Borga czy Lendla. Zwyciezca zaraz po ostatniej pilce siadl, siegnal po komorke i sie rozdzwonil. Zamiast byc dla publiki.
75
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (11)