Ktos czytal "Teatr nonsensacji" Jacka Marii Hohensee (akurat nazwisko jak najbardziej w temacie!)? Opowiadanko "Zupa pomidorowa"? Wyjasniajace jak znikaja bez sladu statki, ladunek, zaloga, etc.?
Slysze w radio, ze amerykanski okret wojenny uwolnil niemiecki statek z rak somalijskich piratow. Piratow aresztowano.
Jakim cudem, mysle? Przeciez normalnie po ciezkiej walce wszyscy gina. Szczegolnie, kiedy ich dopadnie rosyjski okret wojenny.
Opis cudu:
Statek armatora Dr. Peters (doktor!) z Dortmundu plynal sobie w luznym konwoju wzdluz wybrzezy Somalii (tam statki plywaja w konwojach jak za wojny). Przez jakies niedopatrzenie zboczyl z kursu i zblizyl sie na 80 kilometry do wybrzeza. Natychmiast znalazla sie w poblizu jakas nadmuchiwana lodka z paroma piratami. Zajeli statek. Szukaja ludzi i lupow. A tu na statku - jak u Hohensee - ni zywej duszy. Statek stoi. Silnik wylaczony. Z lupow tez nici, statek wiezie tylko dziesiatki ton lancuchow kotwicznych. Ciezkie i nic nie warte.
Piraci wpadaja w zdumienie, ktore ich mialo zgubic.
Dzwonia do armatora Dra Petersa i pytaja sie gdzie kucze jest zaloga. Dr. Peters odpowiada spokojnie, ze zalogi nie ma na pokladze, ma urlop. Nastepne pytanie piratow - jak uruchomic silnik. Dr. Peters na to logicznie, ze zaloga wlasnie dlatego ma urlop, bo silnik sie zepsul. Nie da sie uruchomic. I ze ekipa naprawcza bedzie za tydzien.
Piraci popadaja w jeszcze wieksze zdumienie.
W miedzyczasie namierzeni staja sie latwych lupem amerykanskiego statku wojennego, ktory spieszy z pomoca.
Cud wyjasniony:
Na statku zbudowano schowek z klamka tylko od wewnatrz. w schowku lezy komorka a nawet dwie. Zaloga widzac na horyzoncie piratow ma natychmiast zgasic silnik, zalozyc blokade, schowac sie w schowku i czekac az zadzwoni komorka, ze mozna wyjsc.
I dokladnie tak sie tez stalo.
A Jacka Marie Hohensee (Bibliotek Stanczyka 1980!) warto czytac. Mimo, ze recenzje dostal miazdzace:
W większości z tych opowiadań (prócz ostatniego menelskiego, który należy uznać za grafomanię czystej wody) akcja rozwija się dość składnie, by nagle zapętlić się i utonąć w oparach absurdu (zza kotar czy z korytarzy wypadają kolejne osoby, rzucają jakieś durne teksty, a na koniec znikąd pojawiają się policjanci, by ukarać przestępców). Żebyż to jeszcze było śmieszne. Ale nie jest. Serwowany tu humor jest raczej lichej jakości i potrafi dobić czytelnika...
www.biblionetka.pl/art.aspx
Dopisane pozniej:
Wsrod 11-osobowej zalogi znajdowalo sie dwoch Polakow. W tym kapitan statku Piotr Wrobel. Gratuluje udanego wykonania zadania!
Setny wpis. Gratuluje! Jak ten czas leci...
26445
151
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (9)