Dwa slowa o wczoraj wspomnianych programach TVP.
"Warto rozmawiac" bylo slabe. Temat nieciekawy, rozmowcy sredni, dyskusja zle sie klei, kiedy zaproszeni sa tylko sami mezczyzni. Profesor Iwinski dobry, panowie Smyrgala i Memches jakby znajomi.

Glowna wada wczorajszego programu, to niepokazywanie tzw. lasek. Laski byly, ale kamera na nie nie najezdzala.
O niebo lepsza byla rozmowa z profesorem Wladyslawem Bartoszewskim!
Pytal i sluchal Jerzy Kisielewski. Byly tez pokazane fragmenty z roznych uroczystosci z panem profesorem.

Pan profesor w 25 minutach strescil swoj zyciorys. Bylo troche o Rosjanach i Niemcach, ale zasadniczo o starych latach.
Na pytanie, jak sie czuje, ze niby ciagle taki aktywny w tak zaawansowanym wieku, mowi, ze nie wie, bo nie chodzi do lekarza.
Pierwszy raz wyjechal za granice w wieku lat 41 (!). Zasadniczo prosto z wiezienia.
Otoz okazuje sie, ze zalatwil to Stefan Kisielewski u samego Moczara. Moczar uznal argument, ze naoczny swiadek zaglady Zydow i Polakow musi pojechac za granice i o tym opowiadac. Moczar mruknal, ze "sluszna sprawa". I dal paszport.
Na te wiesc ojciec pana Bartoszewskiego dzwoni do niego i mowi per "ty sluszna sprawo Moczara".
Pierwsze funkcje panstwowe profesor Bartoszewski objal w wieku lat 68. Brzmi jak zart, rozpoczal w wieku, kiedy sie idzie na rente.
I jeszcze jedna ciekawostka. Profesor Bartoszewski spedzil 4 lata w wiezieniu sledczym. Znaczy, dzien i noc do dyspozycji ponurych sledczych.
I kiedy taki jeden oficer sledczy marudzil cos o pochodzeniu klasowym pana profesora, to ten go rozbawil nastepujaca historyjka. "Niech pan poslucha. Pan jest oficerem, wiec panskie dzieci bede wiec mialy ojca inteligenta, a dziadkow chlopow. Wyobraz pan sobie, ze u mnie jest dokladnie tak samo, jak bedzie u panskich dzieci." Pomoglo.
38963
1319
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (86)