
(Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)
Wczoraj na skwerze u zbiegu Gdańskiej i Potockiej stanął gar z grochówką. - Jest to zupa jak najbardziej jadalna, prawdziwa kuroniówka! Pamiętam, jak ją Jacek Kuroń gotował i rozlewał na Starym Mieście. To był społecznik z krwi i kości.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8530312,Huczne_otwarcie_placu_Jacka_Kuronia__zdjecia_.html
Jacek Kuron jaki byl, najlepiej sie dowiedziec z jego ksiazek. Moja ulubiona, to jego i pana Zakowskiego "Siedmolatka, czyli kto ukradl Polske".
Baki zrywac, kiedy sie czyta, jak to dzwonili do niego po nocach esbecy, by go poinformowac, ze jutro/pojutrze/etc zginie. A Jacek Kuron, uprzejmy jak zwykle, dziekowal za informacje. A czasem korygowal, ze "kolega godzine wczesniej mowil, ze za 3 dni", czym doprowadzal zapewne esbekow do zwatpienia, z epo "a to przepraszam" rzucali sluchawke.
Eeech...
Czlowiek ktory mogl zrobic miliony na reklamie jeansow i zupy. Gdyby dlan to cokolwiek znaczylo.
Czesc Jego pamieci!
Na okolicznosc duzego powodzenia tej notki doklejam widok Placu Jacka Kuronia z powietrza:

I zachecam do odwiedzenia dobrej strony www.kuron.pl/
46056



Komentarze
Pokaż komentarze (57)