62 obserwujących
324 notki
766k odsłon
  8997   0

Czy Osama Bin Laden żyje? Nigdy nie wierz rządowi!

Ostatnie lata to wysyp wszelkiej maści teorii spiskowych. Dlaczego tak się dzieje? Powód jest bardzo prosty. Rządy okłamują swoich obywateli notorycznie. Rządzą nami po prostu patologiczni kłamcy. Rząd kłamał i sfabrykował dowody, aby zaatakować Irak. Rząd kłamał twierdząc, że nie miał żadnych informacji przed 11 września wskazujących na jakiekolwiek zagrożenie. Okazało się, że przez cały rok 2001 otrzymywano alarmujące wieści. Miesiąc przed atakiem prezydent Bush otrzymał raport pod tytułem "Bin Laden zdeterminowany do zaatakowania Ameryki". Czy można mieć lepszy dowód? Oczywiście nie chodzi o sam dokument i dane wywiadowcze w nim zawarte ponieważ niewiele jest tam informacji które pomogłyby powstrzymać atak. Chodzi o to, że rząd kłamał przez dłuższy okres czasu jakoby nie było absolutnie żadnych przesłanek o ataku. Po prostu twierdzono, że nie było takiego dokumentu. Kłamstwo goni kłamstwo.

Akt urodzenia Baraka Obamy to kolejna "teoria spiskowa". Przynajmniej spiskowcami nazywane były osoby które chciały zobaczyć akt urodzenia Obamy. Bo skoro sam prezydent wydał ponad 2 miliony dolarów na prawników, aby powstrzymać upublicznienie aktu urodzenia to coś musi być nie tak. Według konstytucji prezydent USA musi urodzić się na terytorium Stanów. Nie rozumiem więc jakim cudem osoby żądające ujawnienia aktu urodzenia są spiskowcami. Tak na marginesie to takie rzeczy powinny być sprawdzane chyba zanim polityk zostanie oficjalnym kandydatem na prezydenta? Prezydent Obama ujawnił wyciąg z aktu urodzenia i wtedy rząd twierdził, że nie ma innego dokumentupotwierdzającego urodzenie, a każdy kto twierdzi inaczej jest spiskowcem (znowu?). Po latach batalii w końcu ujawniono dokument którego podobno nie było czyli oryginalny akt urodzenia. Co ciekawe tylko w formie elektronicznej. Skoro już prezydent ogłosił ujawnienie dokumentu na specjalnej konferencji prasowej poświęconej tylko temu wydarzeniu to chyba łatwiej byłoby gdyby przyniósł ten oryginalny dokument i pokazał go na tej konferencji. Proste? Ależ skąd. Dokument zeskanowano i umieszczono w pliku pdf na stronach Białego Domu... Czyli znowu nikt nie widział oryginalnego dokumentu tylko jego elektroniczną kopię, a każdy kto chciałby zobaczyć oryginał jest... tak tak spiskowcem. 

Świat obiegła wiadomość o śmierci Bin Ladena oraz jego żony. Tak twierdził rząd. Oczywiście media całego świata przekazywały te informacje jako "potwierdzone". Tak było przynajmniej przez ponad 48 godzin. Teraz okazuje się, że żona Bin Ladena przeżyła i jest po prostu tylko ranna w nogę. Po co ta celowa dezinformacja? Bóg raczy wiedzieć. Chyba jest różnica pomiędzy martwą, a żywą żoną. Wiktor Suworow w swoich książkach opisuje starą sprawdzoną metodę KGB czyli używanie tzw. kukieł. Kukła to przestępca skazany na karę śmierci który już oficjalnie nie żyje. Świat myśli, że nie żyje. Natomiast w rzeczywistości taka kukła wykorzystywana jest jako worek treningowy dla uczących się sztuk walki agentów. Ważne więc jest, aby wiedzieć czy ktoś żyje czy jednak nie...

Jeszcze wczoraj gdyby ktoś zapytał czy żona Bin Ladena żyje byłby nazwany spiskowcem. Dzisiaj jeśli ktoś napisze o żywej żonie rozważając jakie to nieprzyjemności lub przyjemności mogą ją spotkać będzie nazwany analitykiem. Oczywiście nie chodzi o sam fakt utajnienia ile osób zginęło podczas akcji "wymierzania sprawiedliwości", bo takie rzeczy służby mogą i czasami muszą robić. Utajniać niektóre elementy ze względów bezpieczeństwa. Bardziej martwi mnie proces dochodzenia do tych "potwierdzonych informacji". Bo tak naprawdę to nie wiemy nic. Jedyne na co możemy liczyć to informacje pochodzące bezpośrednio od administracji amerykańskiej. Czyli z jednego źródła. Chociaż sam rajd na dom Bin Ladena był obserwowany przez okoliczną ludność, a więc przynajmniej mamy pewność, że rzeczywiście do niego doszło. Jednak co stało się z Bin Ladenem i jego żoną po przetransportowaniu ich do Afganistanu? 

Tego już nie wiemy. Chciałbym tylko uświadomić wszystkim, że nie ma absolutnie żadnego dowodu na to, że Bin Laden nie żyje. Musimy wierzyć Amerykanom na słowo. Warto odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: Czy Bin Laden schwytany żywy byłby bardziej przydatny Amerykanom niż jako nieboszczyk? Oczywiście, że bez wątpienia tak! A więc czy naprawdę wierzycie, że prezydent Obama wydał rozkaz "strzelać, aby zabić". Służby wiedziały doskonale ile będzie osób w budynku. Trenowały atak miesiącami. Czy naprawdę wierzycie, że specjalny oddział nie potrafił okiełznać 5 osób w tym jednego starca Bin Ladena oraz jedną kobietę? Wysłano na nich trzy helikoptery pełne komandosów... 

Człowiek ścigany latami, terrorysta numer jeden, mózg zamachów, lekko podstarzały, jak się dzisiaj dowiadujemy bez broni tak po prostu dostał kulkę w łeb, a później został wrzucony do morza. Lata poszukiwań podczas których wydano setki milionów dolarów oraz miliardy na dwie wojny. Tak po prostu został zabity. I to mówi rząd który porywał terrorystów do tajnych więzień. To mówi rząd który tych terrorystów torturował próbując wydobyć każdą informacje na temat działania Al Kaidy. 

Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale