62 obserwujących
324 notki
766k odsłon
  4971   0

Odpieprzcie się od Donalda Tuska!

W ostatnich miesiącach obserwujemy jak działa pisowski przemysł pogardy skierowany głównie w pana premiera Donalda Tuska. Najczęściej powtarzające się inwektywy to: zdrajca, matoł, sprzedawczyk. W takich warunkach trudno na jakąkolwiek merytoryczną debatę, gdyż w morzu wyzwisk racjonalny głos nigdy się nie przebije. Im ostrzejsze słowa, tym szerszy uśmiech na twarzy premiera. Tymczasem Polska ma dwa lata na wprowadzenie cenzury w Internecie. Natomiast system dotacji dla rolników po zbliżającym się rozpadzie Unii Europejskiej może zostać zagrożony (delikatnie mówiąc).

Istnieją dwie główne przyczyny tego krzyku pobudzanego i sterowanego bezpośrednio przez najwyższych aparatczyków partyjnych Prawa i Sprawiedliwości, a podchwytywane przez tak zwany elektorat. Pierwsza przyczyna to chęć zemsty lub raczej prymitywnego odegrania się za przemysł pogardy stworzony przez Platformę w stosunku do śp. Lecha Kaczyńskiego. Tak po ludzku jestem nawet w stanie to zrozumieć. Zemsta zawsze jest słodka. Druga przyczyna jest bardziej poważna. To próba zakrzyczenia rzeczywistości. Politycy PiS starają się przedstawiać jako ostatni prawdziwi patrioci. Rzeczywiście wśród pisowców panuje powszechne przekonanie, że wystarczy, aby stery kraju przejął Jarosław Kaczyński i wtedy wszyscy zostaniemy zbawieni. Polska będzie się liczyć w Europie, a manna spadnie z nieba. 

Ludzie którzy dali się uwieść tej argumentacji nie dostrzegają, że Polska jest już tylko województwem Unii Europejskiej. Globalista Zbigniew Brzeziński, który nie jest z mojej bajki, w taki sposób opisywał tak zwaną niepodległość PRL: "Nie można być trochę suwerennym. Albo jest się krajem suwerennym albo nie." Polska w Unii Europejskiej jest właśnie "trochę suwerenna" i na przykład ma 2 lata na wprowadzenie cenzury w Internecie ponieważ tak życzy sobie centrala w Brukseli. Pisowcy, ale także każdy inny gapa który tego nie zauważył rzuca największe obelgi w kierunku Donalda Tuska oskarżając go o zamordystyczne ciągotki. Rzeczywiście Tusk próbował wprowadzić cenzurę w Internecie już kilka razy. A to pod pretekstem walki z hazardem, a to podczas wojny z dopalaczami. Ciągle organizowane są spotkania premiera z jakimiś nieokreślonymi Internautami w celu dojścia do "kompromisu". On musi to robić, musi ciągle próbować. Po prostu takie są zobowiązania województwa polskiego. 

Polacy muszą zdać sobie sprawę, że cenzura zostanie wprowadzona niezależnie od tego czy premierem będzie Donald Tusk czy Jarosław Kaczyński. Decyzja zapadła już dawno i teraz poszczególne państwa po prostu muszą się dostosować. Kampania usprawiedliwiająca wprowadzenie cenzury w sieci jest prowadzona nie tylko w Polsce gdzie walczy się z tzw. chamstwem czy kibolami lecz w całej Unii Europejskiej oraz w Stanach Zjednoczonych gdzie Cass Sunstein, doradca prezydenta Obamy twierdzi, że należy raz na zawsze rozprawić się z "teoriami spiskowymi" zakazując ich oraz walczyć z cyberterroryzmem. U nas terroryzm się nie sprzedaje tak dobrze jak w USA, ale antysemityzm to już bardziej. Chyba nikt nie ośmieli się krytykować ministra Sikorskiego który walczy z chamstwem i antysemityzmem w sieci? Stworzenie atmosfery grozy jest więc tylko pierwszym etapem operacji umożliwiającej realizację scenariusza. W Wielkiej Brytanii również walczy się z kibolami zakazując im śpiewania "God Save The Queen" na stadionach. Można za to dostać 5 lat. Tresowanie zachodniego społeczeństwa odbywa się otwarcie. Tak zwany zachodni świat uznał bowiem, że wprowadzenie cenzury na wzór chiński będzie korzystne dla tzw. demokracji. Nikt już tego nie ukrywa.

Główną przyczyną takiej decyzji wielkich tego świata jest strach przed ludźmi których skompromitowane rządy po prostu oszukały wciskając kit o socjalizmie z ludzką twarzą. Socjalizm tworzy bowiem odseparowaną od reszty społeczeństwa grupę trzymającą władzę i wszystkie przywileje. Stają się oni panami życia i śmierci każdego obywatela krainy szczęśliwości jawnie go okradając najwyższymi podatkami w historii ludzkości. Socjalizm to system dla cwaniaków potrafiących przypodobać się właśnie tej grupie trzymającej władzę. Takim cwaniakiem może być partyjny działacz, ale może być nim również oligarcha, bankier albo magnat medialny który za przychylność wobec władzy dostanie koncesje na nadawanie. Samo istnieje koncesji zwłaszcza w obliczu rewolucji cyfrowej kiedy to dzięki postępowi technicznemu liczba kanałów TV może być nieograniczona jest oczywiście zbędne, gdyż nie ma już potrzeby usprawiedliwiania istnienia koncesji dla zapewnienia ładu lub jak kto woli miejsca w eterze. Zbędna w normalnym systemie natomiast nigdy w socjalizmie. 

Lubię to! Skomentuj115 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale