Brzmi groźnie, wstrząsająco groźnie i tajemniczo a jest na swój sposób śmiesznie. Bo ponoć – tu cytuję – „wszczęto procedury prawne w celu ochrony dobrego imienia Narodowego Banku Polskiego i przeciwdziałania wypowiedziom podważającym zaufanie do konstytucyjnych organów państwa”.
W którym momencie to dobre imię zostało zachwiane tego do końca w komunikacie nie sprecyzowano, poza bardzo ogólnym stwierdzeniem, że – tu znów cytuje – „w ostatnich dniach dostrzegamy próby kreowania, powielania i utrwalania negatywnej opinii na temat Narodowego Banku Polskiego w wyniku nierzetelnych publikacji prasowych i internetowych dotyczących zarówno działalności NBP, jak i jego organów”.
Czyli zero konkretów, takie tam gawędy z mchu i paproci. No, ale jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o to, o co prawdopodobnie chodzi.
Czyżby więc poszło o obsmarowane w prasie dwie blond-piździawki w dyrektorskich rangach? Niewykluczone.
Uczynne wiewiórki z NBP donoszą, że to właśnie najbardziej ubodło pana prezesa, plus pojawiające się miedzy wierszami sugestie, jakoby najbliższe współpracowniczki dobierał pod swój gust: mają mieć czym oddychać i mieć odpowiednie zawieszenie.
Na pierwszy rzut oka teoria ta ma ręce i nogi, bo najbliższymi osobami Glapy w banku jest Martyna Wojciechowska, oraz Kamila Sukiennik, które faktycznie mają raczej czym oddychać a i zawieszenie u nich całkiem, całkiem (choć to kwestia gustu rzecz jasna). To są te aniołki Charliego, z których Charlie jest bardzo dumny i z którymi pokazuje się przy byle okazji.
Do tej pory były to dla nas kompletne nonejmy, ale dzięki mediom nonejmami już nie są.
(możesz przeczytać więcej. Na własne ryzyko)


Komentarze
Pokaż komentarze