Resztki pokładów zawiści i zazdrości, jakie pozostały mi jeszcze w "zanadrzu" po przechlanym życiu, nurzaniu się w rozpuście lat temu dwadzieścia pięć, po dwóch terapiach i dwóch rozwodach, zachęciły mnie do poczytania tekstów Kominka. Jak większość blogerów zwyczajnie , tak, z zazdrości, chciałem przeczytać, co też ma do powiedzenia przedstawiciel pokolenia, które wędrowało ku dorosłemu życiu za mną, w czasach, gdy budyń, parówki i bułki spełniały oczekiwania Kominka. W zarozumialstwie swoim i pysze sądziłem, że przeczytam głupawe wynurzenia faceta, który krasząc obficie swoje "wypociny" wulgaryzmami ujmuje i zachwyca tłumy płytką refleksją buntownika wobec polskiej rzeczywistości. Zaczynałem czytać jego teksty z podbarwieniem nie obcej mi i godnej potępienia pogardy, która jescze się tli w meandrach mojej psychiki. Dobra! Dość tego kajania, bo zaczyna śmierdzieć! Ad rem: miałem przeczytać jeden, dwa teksty a w mgnieniu oka przeczytałem cztery, w danej chwili mi dostępne. Kominek pisze o ważnych sprawach, które przesłonięte, zapewne celowo, chcę wierzyć, przez sposób narracji, dotykają wszystkich. Czepiać się formy i fulgaryzmów u Kominka to jak oświadczać, że Stary Testament jest "be", bo dużo tam okropności, co zresztą w odniesieniu do S.T. czynią głowy koronowane tytułem profesorskim. Nie stawiam tekstów Kominka na tym samym piedestale co S.T. Trzeba zachować proporcje, rzecz jasna, ale Kominek w podstawowej zawartości przekazu odwołuje się do prawa naturalnego, które od czasów niepamiętnych organizuje rozwój ludzkiej cywilizacji. Muszę zaznaczyć, co oczywiste, że jest to moja osobista interpretacja, osobista refleksja towarzysząca lekturze tekstów. Frazy o idealnej kobiecie i kobietach chujowych pokrywaja się z moimi na ten temat poglądami. Kominek, w sposób nawet z lekka denerwujący purystów maści wszelkiej, mówi o naturalnych męskich tęsknotach Domaga się powrotu do rzeczywistości, jakkolwiek i pięknej i bolesnej, i fascynującej, i nudnej - KOBIECOŚCI!! Panie może drażnić sformułowanie " usługiwać swojemu mężczyźnie", ale Kominek pisze hymn o powinnościach mężczyzn wobec kobiet. Kto z braci żyjących teraz, kiedyś w - nazwę to po mojemu - rozpuście nie przeżył tego o czym Kominek pisze w tekście dotyczącym idealnego kochanka? O tym naszym samozadowoleniu pozbawionym cienia namysłu nad psychiką i uczuciowością kobiety? Nie mam ochoty na szczegółową egzegezę tekstów Kominka! Nie jest to zresztą potrzebne ani mnie a tym bardziej panu Kominkowi. Stawiając się w roli profesora, bezpodstawnie zresztą, jedynie dla formy, wpisałbym panu Kominkowi do indeksu czwórkę z plusem. Czemu nie piątkę? Chyba z zazdrości, że odnalazł taka formę do mówienia o sprawach istotnych, która przemawia do tłumów. I nie interesuje mnie czy jest tego świadomy, czy nie, czy zgadza się z moją interpretacją, czy nie, chociaż bym sobie tego, oczywiście ,życzył, ale moje życzenia są nieważne. Ważne, dla mnie, jest to, że na swój sposób Kominka odkryłem.


Komentarze
Pokaż komentarze