Właśnie! Obowiązek! Podobnie z codzienną modlitwą. Muzułmanin jest zobowiązany do modlitwy. Podkreślam: zobowiązany! Pięć razy w ciągu dnia. Do Mekki każdy muzułmanin musi dotrzeć przynajmniej raz w życiu. Jestem daleki od porównawczego wartościowania chrześcijaństwa oraz islamu, ale nawet naskórkowa obserwacja tych dwóch monoteistycznych wyznań powinna prowadzić do wniosku, że chrześcijństwo pozostawia możliwość wyboru. Chrześcijanin ma więcej wolności. Korzysta z daru wolności w większym stopniu niż muzułmanin. To korzystanie z wolności wyboru może prowadzić do weryfikowania własnej wiary i powstawanie sekt chrześcijańskich jest, także, tej możliwości wyboru konsekwencją. Dzisiaj przeciwnik chrześcijaństwa o przeciętnej wiedzy historycznej, filozoficznej (teologiczną pomijam) postrzega je poprzez zajwisko wojen krzyżowych, inkwizycję, tudzież ekscesy seksualne duchownych. Karygodne zachowania papieży, wielu, nie wyprowadziły, jednak, chrześcijaństwa na margines dziejów. Kto wie, czy nie dzięki wolności wyboru? Swobody mentalnej, którą chrześcijanin dysponuje. Opowiedzenie się za chrześcijaństwem ma, oczywiście, konsekwencje, które wynikają z nauki Magisterium Kościoła (rzymski katolicyzm) , ale brak bezwzględnego podporządkowania się tym wskazówkom (wolność wyboru) nie skutkuje , przynajmniej dzisiaj, przykrymi konsekwencjami administracyjnymi ze strony kościelnych władz. Fakt, że ani inkwizycja, ani wojny krzyżowe (wyjąwszy współczesne konflikty lokalne, w których ofiarami padają głównie chrześcijanie), ani dyby publiczne, ani chłosty i tym podobne nie mają dzisiaj miejsca, jest efektem rozwoju chrześcijaństwa, jego myśli filozoficznej, czy refleksji teologicznej. Odnoszę wrażenie, że z podobnym zjawiskiem nie mamy do czynienia w islamie. Triumfalne oświadczanie wszem i wobec (vide: Pani Witkowska) przejścia z katolicyzmu, protestantyzmu, prawosławia nie skutkuje wyrokiem śmierci wydawanej przez jakikolwiek sąd, biskupa, albo proboszcza. Możemy mówić o takich samych efektach w krajach muzułmańskich w przypadku odwrotnej deklaracji? Czy w tych krajach budowa świątyni chrześcijańskiej jest tak samo łatwa, jak budowa meczetu w Polsce, krajach europejskich? U brzegów Lampedusy, łatwo zauważyć, ginie tragicznie wiekszość muzułmanów. Przed czym uciekają? Dlaczego do cywilizacji ukształatowanej przez judeochrześcijaństwo? Na obszar zamieszkały przez "niewiernych", którym "należy się śmierć"? My, ludzie z tego obszaru musimy im pomagać! Do tego zobowiązuje nas właśnie postawa chrześcijańska. Wlaściwie nie musimy! Ale chcemy! Ta chęć jest generowana wolnością sumienia, którą chrześcijaństwo tak preferuje. Dobrze jest z uwagą pochylić się nad przesłaniem chrześcijaństwa, głęboką uwagą. Może dostrzeżemy fakt, że przejście na islam dowodzi,według mnie, nieznajomości ani chrześcijaństwa, ani islamu.
140
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze