Możesz
"Jeżeli myślisz, że coś możesz lub czegoś nie możesz, to w obu przypadkach masz rację" - Henry Ford
6 obserwujących
32 notki
13k odsłon
653 odsłony

Dorastanie w rodzinie z chorobą alkoholową - cz. II

Źródło: t.ly/B987X
Źródło: t.ly/B987X
Wykop Skomentuj5

Scena pierwsza

Sala ćwiczeń kampusu Uniwersytetu Warszawskiego. Pierwszy semestr drugiego roku. Prowadzący zajęcia podchodzi z porozumiewawczym uśmiechem dyskretnie wręcza mi papier mówiąc “Zapodział mi się w domu przy rekrutacji”. W twarzy wykładowcy dostrzegam, jakby ocenę. Przenoszę wzrok na wręczony dokument - odpis dyplomu pierwszych studiów z Łodzi, a w nim dostateczny plus.

Minie trochę czasu, zanim poczuję żal utraconej okazji do natychmiastowej reakcji by powiedzieć “Panie doktorze, gdyby miał Pan pełen obraz warunków, w jakich w tym czasie studiowałem, pogratulowałbym mi Pan, że je skończyłem”.

Dwa lata wcześniej

Siedzę w kawiarni przy Dworcu Centralnym. Sprawdzam na gumtree pokoje na wynajem po przyjeździe do Warszawy. Obok leży spakowany plecak. Wyjeżdżając zerywałem kontakt z rodzicami i siostrą. Mam serdecznie dosyć. Nie odzywam się do nich przez pół roku i nie chcę, żeby oni odzywali się do mnie.

Uwolniony od uwikłań i problemów rodzinnego domu, odkrywam, że jestem innym człowiekiem. Mój umysł jest chłonny, ciekawy, wydajny. Ku własnemu zdumieniu, po roku życia z dala od huśtawki emocjonalnej jestem drugim kandydatem do stypendium. Jako starosta reprezentuje studentów. Rzecz absolutnie nie do uwierzenia na mojej poprzedniej uczelni, gdzie pierwszy rok kończę w trybie wieczorowym, mam poprawki, jako taką i bez przekonania wybronioną pracę magisterską, a do tego jestem gburowaty i praktycznie nie uczestniczę w życiu towarzyskim.

Wnioski

Mówiąc wprost, życie młodego człowieka, którego rodzic przyszedł do domu pijany wygląda zupełnie inaczej niż życie dziecka, którego rodzic przyszedł do domu trzeźwy. Jest tak z tysiąca różnych powodów, z których najważniejszy to taki, że alkohol, nie tylko generuje problemy, to w całości pożera przestrzeń do rozwiązania problemu dziecka (i partnera). Warto zwrócić uwagę na to, że dorośli często bagatelizują problemy dzieci, bo są one małe. Tymczasem problemy dzieci są proporcjonalnie do ich wieku.  Identycznie stresogenne dla dorosłego jest sposób przeżywania mobbingu w pracy, co doświadczanie szykan przez dziecko w szkole.

W czasie, który można by przeznaczyć na budowę atmosfery wzajemnego zaufania - naturalnych warunków do ujawniania i rozwiązywania codziennych większych i mniejszych problemów - powstaje lej po bombie, jakim jest powrót do domu pijanego rodzica.  

Tworzy to dystans między pijącym, a dzieckiem (partnerem) w miejscu, w którym mogłaby zakwitnąć relacja, a co za tym idzie wzajemne wsparcie. Jeśli dziecko (lub partnera) spotkało coś trudnego poza domem, a rodzic (partner) wraca do domu pijany, to już wiadomo, że takie dziecko (lub partner) będzie musiało schować swoje uczucia i poradzić sobie (lub nie poradzić) samodzielnie. Rodzic w oczach dziecka jest zawsze ważniejszy. Z życia rodziny nie tylko wypada dzień, w którym jest awantura, ale także następne tzw. “ciche dni”, w czasie których rozmowa jest niemożliwa z uwagi na rany zadane podczas kłótni. Jeśli po tym czasie dojdzie do ponownego zapicia alkoholika, to do nierozwiązanego problemu dojdzie następny i kolejny, aż życie z nawarstwionymi problemami stanie się "normalne". Wykształca to poczucie nieważności dziecka, które usuwa się w cień ze swoimi problemami i uczy się je rozwiązywać bez absorbowania rodziców, najczęściej kosztem utraty w tym procesie części własnej tożsamości.

Jeśli rodzic (lub partner) pije regularnie przez lata, to z całą pewnością może się ukształtować swoista atmosfera  utrzymujacej się grozy. W takich warunkach domownicy spodziewają się zapicia ojca lub matki i wyczekują go do takiego stopnia, że powrót nietrzeźwego rodzica (partnera) jest ulgą dla napiętych jak struna nerwów domowników. Może to zostać przeniesione do dorosłego życia, w którym ofiara picia rodzica (partnera) oscyluje w cyklu picia nie będąc tego świadoma. W ten sposób dorosłe już dziecko odtwarza przy użyciu innych środków ten sam naprzemienny cykl spokoju i chaosu utrudniający, czy uniemożliwiających utrzymanie długotrwałego spokoju w sferach osobistych i zawodowych.  


Uważaj na swoje myśli, stają się słowami.

Uważaj na swoje słowa, stają się czynami.

Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami.

Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.

Uważaj na swój charakter, staje się twoim przeznaczeniem.


Dziecko nie potrafi obiektywnie stwierdzić, że powrót pijanego rodzica i odczuwany w związku z tym strach czy, wstyd mają wpływ na jego nastrój w szkole, zdolność do koncentracji, nawiązania relacji z rówieśnikami, jeśli w ogóle potrafi nazwać swoje uczucia. Napięcie, drażliwość, wycofanie lub inne cechy wywołane sytuacją domową stają się częścią charakteru młodego człowieka, który za parę lat stanie się dorosły. Dziecko bierze problemy osobiście, nie łączy alkoholizmu z trudnościami, których doświadcza, nie widzi szerszego kontekstu. I z wąskiej, sobie widocznej, nieuwzględniającej odpowiedzialności pijącego rodzica perspektywy zaczyna postrzegać siebie, kształtować poglądy na swój własny temat. Doświadcza problemów, widzi swoje wady, bez ich przyczyn po stronie warunków wywołanych chorobą alkoholową, na którą ma znikomy wpływ. Zaczyna postrzegać siebie, jako wybrakowane, nie takie, inne, uczy się szukania winy w sobie.

Co można zrobić mając za sobą podobne przeżycia? Dokładnie zakwestionować poglądy na swój temat, zadając sobie szereg pytań w rodzaju: “kiedy taki pogląd się ukształtował?”, “w jakich warunkach powstał?”, “co się wtedy działo w moim życiu?”, “co się działo wokół mnie?”. Jedną ze sposobności do weryfikacji własnych przekonań na swój temat jest przerobienie programu DDA 12 kroków z "Wielkiej czerwonej księgi DDA". To  bazowa literatura wspólnoty DDA w Polsce i na świecie, którą można odkryć i wykorzystać do pełniejszego życia poprzez instytucję sponsora lub grupy warsztatowej. Pozwala to spojrzeć na alkoholizm, jak na chorobę, która zaraziła Cię w dzieciństwie, i która nadal próbuje wywierać na Ciebie wpływ. Można poprzecinać niewidzialne nici niewspierających myśli i zachowań wykształconych w okresie dorastania w rodzinie z chorobą alkoholową, ale najpierw trzeba chcieć je zobaczyć. A żeby zobaczyć, trzeba się przyjrzeć.


Powyższy koncept nie jest ani prawdą, ani fałszem, nie jest ani dobry, ani zły, natomiast bierze się z mojego doświadczenia i praktyki.

Wpis powstał w ramach projektu "Możesz - skieruj myśli ku najlepszemu".

Zobacz poprzednie odcinki bloga.

Bądź na bieżąco, subskrybuj posty na facebook'u.


Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo