Możesz
"Jeżeli myślisz, że coś możesz lub czegoś nie możesz, to w obu przypadkach masz rację" - Henry Ford
0 obserwujących
12 notek
5186 odsłon
599 odsłon

Jak pokonać najgłębszy lęk?

Tytył: Heavens, autor: a.canvas.of.light, źródło:  https://bit.ly/36Sjgr5
Tytył: Heavens, autor: a.canvas.of.light, źródło: https://bit.ly/36Sjgr5
Wykop Skomentuj

Łódź. Koniec liceum. Przygotowuję się na studia. Mama upiera się, że muszę dostać “po równo” z o siedem lat starszą siostrą. Skoro ona miała korepetytora, który przygotował ją na Politechnikę, ja muszę mieć własnego, który przygotuje mnie na Uniwersytet. Nic to, że rodzice byli wówczas w zdecydowanie lepszym położeniu finansowy. Czas, w którym ja wybieram się na studia to apogeum choroby alkoholowej taty i kulminacja kłopotów finansowych rodziców, utraty oszczędności i sprzedaży posagowej ziemi.

Nie chcę obciążać rodzinnego budżetu, proszę, błagam, zaklinam, że wystarczą mi uniwersyteckie kursy. Bez wysłuchania; mam jeździć na indywidualne zajęcia do adiunkta w Katedrze Historii Polski XIX w.

Jadę tramwajem na drugi koniec miasta na osiedle socjalistycznych bloków na Dąbrowie do mieszkania, które na zawsze odmieni moje życie.

Nieprzeciętne 3 pokojowe mieszkanie w przeciętnym PRL-owskim bloku. Pamiętam żonę profesora - czarującą, rudowłosą kobietę o urzekającym uśmiechu. Zobaczyłem ją na pierwszym spotkaniu i odtąd zawsze chciałem na nią natrafić.

To, co od razu zwróciło w tym mieszkaniu uwagę to stare meble wymieszane z tym z naszej epoki zrośnięte w jedno wnętrze. To było coś, czego nigdy nigdzie nie widziałem i czemu nie mogłem się nadziwić ilekroć tam przychodziłem. Trochę, jak u zubożałej szlachty z dawnej epoki. Było w tym bowiem jednocześnie coś niesamowicie spójnego. Mieszkanie, mimo, że było prawie 6 razy mniejsze od tego, w którym mieszkałem, wydawało mi się znacznie bogatsze. Mnogość detali: obrazków, zdjęć, figurek, urządzeń rozmaitej użyteczności.

Najbardziej monotonnym widokiem w pokoju, w którym miałem przeważnie zajęcia był widok z okna w tym pokoju. Pamiętam, że na tych 5-7 spotkań, nie udało mi się nigdy w całości ogarnąć wzrokiem tego pomieszczenia. Był tam komputer stojący na staromodnym biurku lub nowoczesnym biurkiem ze staromodną podkładką z miejscem na kałamarz i przybory. Było staromodne krzesło - bardzo solidne, w przeciwieństwie do tego, na którym siedział mój nauczyciel - plastikowe, składane. Pamiętam książki. Bardzo dużo książek. Były tam półki, które uginały się wielowarstwowo i wielorzędowo poukładanych woluminów. Było łóżko, albo dwa. I pianino. A wszystko to razem w mały pokoju jego synów.

Pamiętam dziś stojące na biurku zdjęcie. Fotografia przedstawiała profesora ze swoimi synami na tle trabanta w jakiś wcale nie pogodny dzień. Patrzyłem na nie i nie mogłem się nadziwić. Czułem się, jakbym znalazł się na innej planecie. Jak w śnie. Wszystko tam było dla mnie tak drastycznie różne od tego co znałem, że byłem jak sparaliżowany. Dukałem coś o najnowszej historii świata i Polski a środku mnie działo się coś czego nie rozumiałem i czego miałem się przestraszyć na wiele lat.

Podczas jednego ze spotkań patrząc na zdjęcie coś we mnie pękło. Zapragnąłem wstać, podejść do niego i mocno się przytulić.

Ten trwający ułamek sekundy przeskok spowodował moją psychiczną zapaść na kilka lat. Karetka na sygnale. OIOM.

Pamiętam, jak ogromnie przestraszyłem się tego odruchu. Fala przerażenia, jakiej nigdy dotąd nie doświadczyłem na myśl o  siebie obejmującego nieznanego, obcego mężczyznę. 

To, co zaszło we mnie zmieniło moje życie na zawsze.  

Pojawiająca się znienacka myśl o tym, że mogę być homoseksualistą przerażała mnie do tego stopnia, że nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Myśli stawały się natrętne i mijały na coraz krótsze odstępy czasu. Tygodnie zamieniły się w miesiące. Miesiące w lata. Napięcia wywołane lękami stało się tak silne, że zacząłem się bać, że strach rzeczywiście doprowadzi do działań o charakterze homoseksualnym, i że dla świętego spokoju zrobię coś, żeby się od tego uwolnić. Zacząłem unikać towarzystwa mężczyzn.

Ale najgorsze w tym wszystkim było to, że zacząłem bać się własnych myśli, swojego umysłu, myśląc, że to prawdziwy ja.
Straciłem zaufanie do siebie. Przestałem medytować. Chciałem przestać myśleć.

Od tamtego czasu minęło kilkanaście lat. Mniej więcej tyle czasu zajęło mi ujrzenie siebie w tamtej sytuacji bez lęku, zobaczenie człowieka głodnego bliskości, ciepła, bezpieczeństwa, przewidywalności. Tyle czasu zajęło mi zauważenie emocji i uczuć spychanych w niebyt na długo przed tym i długo po tym wydarzeniu.

Najgorszy strach to ten nieuświadomiony, bezkształtny i bezobiektowy. Przybiera postać najskrytszych lęków. Jeśli pozwoli mu się żyć, urośnie, skolonizuje umysł. Ubezwłasnowolni. Zamieni życie na egzystencję.

Dziś tamten lęk, już mną nie rządzi. 

Dzisiaj, to ja daję siłę mojemu pragnieniu pokazywania, że można uwolnić się od swojego najgłębszego i najbardziej przerażającego lęku i strachu, jaki w nas jest. Skoro ja mogę, ty także możesz. Coś, co było dla mnie przytłaczające, przerażające i przez lata paraliżowało moje życie w stopniu trudnym od oddania, dziś jest przeszłością, doświadczeniem. Dzielę się nim z Tobą z całkowitą pewnością, że można trwale uwolnić się od najgłębszego nawet lęku, gdy tylko podejmie się decyzje zrobieniu wszystkiego, co niezbędne, aby stawić mu czoła. Tylko stając twarzą w twarz z tym, czego się boję mogę odnaleźć siłę, aby pokonać strach.


Powyższy koncept nie jest ani prawdą, ani fałszem, nie jest ani dobry, ani zły, natomiast bierze się z mojego doświadczenia i praktyki.

Wpis powstał w ramach projektu "Możesz - skieruj myśli ku najlepszemu".

Zobacz poprzednie odcinki bloga.

Bądź na bieżąco, subskrybuj posty na facebook'u.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości