„Silna Unia Europejska oraz silne Niemcy” to, jak zauważyła nie tak dawno kanclerz Angela Merkel - „dwie strony tego samego medalu”. Tym samym dała wyraźnie do zrozumienia, że to, o czym mówili Konrad Adenauer oraz Helmut Khol - „ojcowie zjednoczenia” - wciąż jest aktualne.
Oznacza to, że dążenia do tworzenia wielkiej „federacji państw europejskich” nie straciły na znaczeniu. A nasi zachodni sąsiedzi mają dobrą praktykę i spore doświadczenie w tworzeniu i zarządzaniu federacją. Jak więc nie zmarnować takiego potencjału?
Nie ma o tym mowy! Dlatego wespół w zespół Angela Merkel współpracuje z Nicolasem Sarkozy'm, ustalając plan stworzenia nowego superpaństwa. Superpaństwa na ich warunkach. W zasadzie do pełnego powodzenia „operacji” potrzeba by jeszcze jedno większe państwo – na przykład przykład Włochy. Takie, które nie będzie przeszkadzało w zacieśnianiu koalicji niemiecko - francuskiej.
Już pojawiają się prześmiewcze karykatury i fotomontaże przywódców obu państw. „Merkozy” - tak ma nazywać się nowy prezydent Unii Europejskiej, w sytuacji, gdy Jerzy Buzek czy Manuel Barroso w rzeczywistości odchodzą na drugi plan wspólnotowej polityki.
Powstawanie nowego-starego sojuszu jakże wyraźnie wpisuje się w pogłębiający się unijny kryzys. Wydaje się jednak, że to, co dzieje w sferze systemów bankowych, czy ściślej – monetarnego państw strefy euro, stanowi zaledwie wierzchołek „góry lodowej” kłopotów całej 27-ki. Co raz częściej mówi się nie tylko o kwestiach finansowych, ale przede wszystkim o problemach politycznych. Nie wszystkie państwa mówią jednym głosem, jak choćby Irlandia czy Węgry.
-Nie ma już „brukselskiej nowomowy”, zwłaszcza w sytuacji, że Unia się sypie. Pamiętajmy, że to jest proces autodestrukcji daleko posunięty. Będą wyłaniały się z tego różne nowe siły – twierdzi prof. dr hab. Mieczysław Ryba z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. - Najsmutniejsze jest to, że Polska określa się jako „część składowa czynnika niemieckiego” – dodaje.
Dał temu wyraz ostatnio bardzo wyraźnie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Budzące wiele kontrowersji wystąpienie, zresztą prawdopodobnie przygotowane przez niejakiego Charlesa Craftworda, byłego ambasadora Wielkiej Brytanii w Polsce (do 2007 roku). Choć obaj panowie w iście dyplomatycznym tonie, jak przystało, odcinają się od dziennikarskich dochodzeń.
więcej na portalu "prawy.pl"



Komentarze
Pokaż komentarze