W normalnym państwie ten lot nie miał by prawa się odbyć. A jeśli już ktoś wydałby taki rozkaz, na drugi dzień przestałby pełnić swoją funkcję. Tymczasem dzięki niefrasobliwości wielu osób doszło do katastrofy w Smoleńsku, co ujawniła kontrola NIK.
To, co od niemal dwóch lat było wielką zagadką, dziś znajduje potwierdzenie w faktach i państwowych dokumentach. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała ostateczną wersję raportu z kontroli przelotów VIP-ów w latach 2005-2010.
- Jednym z istotnych ustaleń kontroli jest to, że ten samolot zgodnie z polskim systemem prawnym nie miał prawa wykonać tego lotu z zamiarem lądowania w Smoleńsku, ponieważ to było lotnisko nieistniejące w rejestrze lotnisk. W związku z czym traktowane jako nieczynne - powiedział prezes NIK Jacek Jezierski, gość porannego programu w Polskim Radiu.
PROSZĘ TAKŻE ŁASKAWIE POCZYTAĆ TEKST "NIK: Nie mieli prawa lecieć do Smoleńska" (otwiera się nowe okno).



Komentarze
Pokaż komentarze