21 marca 2007 obrońcy praw zwierząt chcą śmierci misia. Miś został odrzucony przez matkę, na wolności w takie sytuacji niechybnie by umarł, więc „ekolodzy" wnioskują o jego utrupienie.
Komentujący internauci stanowczo opowiadają się po stronie życia:
tem niedzwiedz tak samo ma prawo do zycia jak kazda inna istota na ziemi ! , to nie jego wina ze urodził się w niewoli , tylko zadecydował głupy człowiek który lubi miec władzę nad swiatem... »
jak można zabić niewinne zwierzątko jak nie chcecie aby było u was dajcie go nam a my się nim a my się nim zajmiemy to jest bezbronne malutkie zwierzątko sadyści nie zabijajcie małego... »
Ratowanie bezbronnych zwierząt należy do naszych ludzkich obowiązków!... »
24 marca miś debiutuje na wybiegu. Gazeta Wyborcza donosi radośnie: Knut, wzmocniony owsianką, którą dostał w piątek na śniadanie, wąchał trawę, tarzał się w piasku, a potem, ku radości tłumu, chlapał się w sadzawce.
25 marca misia Knuta odwiedza sam Romano Prodi.
I tak dalej, i tak dalej. Są zdjęcia sympatycznego misia, są życzliwe komentarze.
Jakiś opętaniec mógłby się doszukiwać podobieństw sytuacji sprzed roku i obecnej, dotyczącej czternastoletniej ciężarnej dziewczynki i wyciągnąć z nich gorzkie wnioski co do poziomu naszej moralności. Na przykład takie, że mały niedźwiadek dużo łatwiej zyskuje nasze współczucie niż nienarodzone młode naszego własnego gatunku. Niesłusznie.
Po pierwsze, Knut nie był niedźwiadkiem nienarodzonym. Po drugie, nie był efektem czynu zabronionego. Po trzecie, ustawodawstwo aborcyjne nie dotyczy niedźwiadków tylko ludzi. Po czwarte, bycie rok temu misio-talibem nie było potępiane przez redaktora Pacewicza.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)