12 obserwujących
318 notek
479k odsłon
  484   0

"Nowoczesna" sztuka współczesna z przymrużeniem oka

- No coś pan? Te siedemset tysiaków, to było prawie darmo. Twórczość Vlassisa jest teraz na topie, rozumie pan... pionier, emigracja zawodowa, wyobcowanie emigrantów, ekologia itd. Generalnie jest naładowana napięciami pomiędzy bogatymi krajami Północy i biednymi z Południa. Ludzie nie zdają sobie sprawy, ile w tych instalacjach jest energii, przeżytych dramatów i niespełnionych marzeń. Zwrócił pan uwagę na dętki? To subtelna aluzja artysty do braku świeżego powietrza na świecie. Najlepsza sztuka musi kosztować.

- Czekaj pan - interlokutor podrapał się po głowie. - Coś zaczynam łapać. Czytałem kiedyś o rozburdanym łóżku, na które ktoś wydał majątek... ale na świecie szalonych nie brakuje.

- Nie, nie... to nie było żadne szaleństwo – obruszył się ekspert. - To było łóżko znanej artystki... Tracey Emin... te wszystkie jej sny i nieprzespane noce... To jest bezcenne, a kupiec był bardzo bogaty, więc nie wiem, czy te wydane dwa i pół miliona funtów to była rzeczywiście fortuna.

- A, bo ja nie wiedziałem, że to łóżko było w pakiecie z artystką...

- Nie, nie było... chociaż pewności nie mam. W każdym razie żaden historyk sztuki dotychczas o tym nie wspominał – ekspert wyciągnął coś z teczki i podał amatorowi - popatrz pan lepiej na to zdjęcie:

image


- Patrzę... patrzę i chyba znowu nie kumam. Co to jest?

- Przecież mówię, że zdjęcie.

- To wiem, ale nijak nie mogę rozeznać, co przedstawia – rozmówca pokręcił głową.

- To czarne, to gumowa wanienka do której pewnie kiedyś kapała woda z sufitu wytrącając na dnie jedyny w swoim rodzaju osad, czy raczej pewien rodzaj wapiennego nacieku – tłumaczył ekspert. - A to drewniane... niewyrobieni widzowie biorą za drabinki, albo płotek – zaśmiał się.

- Teraz widzę, ale nie mam pojęcia, po co mi pan te graty pokazujesz.

- Dlatego – specjalista spojrzał z wyższością - że jest to zdjęcie najcenniejszego eksponatu renomowanego Museum am Ostwall w Niemczech.

Amator spojrzał podejrzliwie na eksperta.

- Chcesz mi pan wcisnąć kit, że drewniany płotek i stara gumowa wanienka mają jakąś wartość?

- Gumowa wanienka z osadem – poprawił ekspert - i nie jakąś wartość, ale jak na nasze warunki ogromną. Dzieło było warte osiemset tysięcy euro – poinformował amatora.

- To można było tę wanienkę umyć i „dzieło” byłoby wtedy jeszcze droższe – zażartował sobie typowy człowiek z ulicy.

- Tak może mówić tylko kompletny ignorant – głos profesjonalisty podniósł się mniej więcej o oktawę i zaczął lekko drżeć. - A już myślałem, że zaczyna pan rozumieć sztukę współczesną.

- To tylko taki żart – amator próbował załagodzić sytuację.

- Nie pojmuje pan, że to było dzieło niezwykłe – uniósł się ekspert. - Sztuka konceptualna, ucząca, ulotna, jedyna w swoim rodzaju. Twórca Martin Kippenberger nazwał swoje dzieło "Gdy zaczyna kapać z sufitu". Już sama nazwa wyzwala w człowieku dreszcz emocji, a ten osad w wanience... Koneserzy byli tak zafascynowani, że nie potrafili od niego oderwać wzroku.

- Już rozumiem, nie gniewaj się pan, tylko powiedz, co się stało z tym dziełem. Ktoś może je ukradł?

- Gorzej, znacznie gorzej... To niepowtarzalne dzieło sztuki zostało bezpowrotnie zniszczone.

- Ale jak do czegoś takiego mogło dojść? - zaciekawił się amator.

- Sam nie wiem... przypadek, czy złośliwość losu – westchnął ekspert. - Mówią, że sprzątaczka nalała do wanienki wody i ją wyszorowała do czysta.

Amator zamyślił się, po chwili podziękował ekspertowi za wyjaśnienia zapewniając, że po tej rozmowie już inaczej patrzy na sztukę współczesną, i zaczyna doceniać jej wartość. Kulturalnie pożegnał się z ekspertem i odszedł. Nagle uśmiechnął się do siebie i pomyślał z sympatią o sprzątaczce, która swoją zwyczajną pracą potrafiła sztuce współczesnej dodać blasku.

Zaś skoro już wspomniałem o blasku, to proponuję dla poprawy samopoczucia mój błyszczący obraz, który zatytułowałem „Nad lśniącą wodą”

image


Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura