Trudno się dziwić Tybetańczykom, iż w swej walce
o niepodległość wykorzystują zbliżającą się Olimpiadę w Pekinie i fakt, iż oczy świata zwrócone są na Chiny.
Dziwią natomiast polityczne komentarze telewizyjne na tle zdjęć z Tybetu, pokazujących demolowanie, niszczenie i rozkradanie sklepów przez - jako formy walki o wolność.
Przeciwstawił się jej sam Dalaj Lama, grożąc rezygnacją z funkcji politycznego i religijnego przywódcy.
Ma on bowiem świadomość, iż przemoc i walka zbrojna z Chinami prowadzić może jedynie do katastrofy narodowej.
Sytuacja w Tybecie daje natomiast możliwość politykom i politykierom, także w Polsce, nawoływania do bojkotu Igrzysk lub demonstracji politycznych sportowców w trakcie ich trwania.
Oczywiście w obronie łamanych praw człowieka, a w rzeczywistości w ramach walki politycznej.
Gdy bowiem zapadała decyzja o Igrzyskach w Pekinie - nie protestowali
Politycy ci i różni działacze powinni teraz raczej zastanowić się, czy państwa prowadzące imperialną wojnę i okupację mają prawo udziału w Olimpiadzie ?.
Jesteśmy współwinni ludobójstwa w Iraku, gdzie dotychczas zginęło 400.000 ludzi.Okupujemy Afganistan.
W myśl prawa międzynarodowego i ONZ, wojny te są przykładem zbrodni przeciwko pokojowi.
Nie słychać jednak nawoływań do wykluczenia reprezentacji państw prowadzących te wojny - w tym Polski - z Igrzysk.
Olimpiada w Pekinie rozgrywać się więc będzie przy akompaniamencie huku dział i rytmu karabinów maszynowych - bynajmniej nie chińskich, lecz państw, których reprezentacje w tym czasie zmagać się będą pokojowo na arenach sportowych.
Ale nie jest to przecież nowość.
Michał Ostrowiecki.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)