Przy okazji tych pasjonujących, acz żenujących w swej wymowie wzajemnych oskarżeń postsolidarnościowych elit ujawnia się
N A I W N O Ś Ć
i wiara tych środowisk, z Lechem Wałęsą na czele, iż ... obalili polski komunizm.
Nie przychodzi tym ludziom do głowy myśl, iż system polityczny obejmujący 1/3 powierzchni Ziemi nie upadnie nigdy bez walki, chyba,że sam - ze względów ekonomicznych - postanowi się obalić.
Pierwszy cios Układowi Warszawskiemu zadał Prezydent Regan we współpracy z Arabią Saudyjską - obniżając ceny ropy naftowej, co doprowadziło ZSRR do kłopotów ekonomicznych - wszak stał on ropą i gazem.
Dziś, w odmiennym systemie , dzięki galopującym podwyżkom cen ropy i gazu, Rosja staje się ponownie mocarstwem.
Drugim ciosem zadanym Wspólnocie Komunistycznyej prezez USA był wyścig zbrojeń, czyli tzw. "Gwiezdne Wojny".
Rzecz bowiem w tym, iż o ile zbrojenia w systemie kapitalistycznym nakręcają gospodarkę, o tyle w komunistycznej ją rujnują - a to odbija się na poziomie życia społeczeństw i w konsekwencji objawia się niepokojami społecznymi.
Trzecim ciosem było powstanie"Solidarnośći" - uzmysławiając przywódcom komunistycznym, iż przegrana ekonomiczna jest postępująca i nie do zatrzymania.
Stąd, w połowie lat 80-ych zapadła w Moskwie decyzja o przeobrażeniu się systemu.
O ile więc na początku lat 80-ych "Solidarność" była zagrożeniem, o tyle pod koniec błogosławieństwem.
Tym bardziej, iż w końcu dekady, ze względu na swą słabość, nie stanowiła już zagrożenia dla PZPR i systemu.
Stanowiła natomiast wymarzonego, bo sprowadzonego do parteru, partnera do testowania, w skali układu komunistycznego, sposobu przeobrażania się tego systemu w kapitalistyczny - gdzie elity zamieniały swą władzę polityczną na ekonomiczną.
"Solidarność" nadawała się do tego znakomicie, ponieważ jej przywództwo było dokładnie zinfiltrowane agenturalnie, zaś tzw. "doradcy" byli bądż dawnymi komunistami, bądż powiązani rodzinnie i narodowościowo - mocno byli związani ze środowiskiem władzy komunistycznej.
Zapadła więc w PZPR decyzja o reaktywowaniu "Solidarności", lecz koncesjonowanej - czyli bez tych członków Rady Krajowej którzy mogliby sprawiać Lechowi Wałęsie kłopoty.
Sprawiają je zresztą do dziś.
Póżniej sprawy potoczyły się już gładko - "Okrągły Stół" szybkie bratanie się elit solidarnościowych z komunistycznymi, "Wasz Prezydent - nasz Premier", wybory, podział wpływów i prywatyzacja.
Przyznać trzeba, iz polscy komuniści wiele napracowali się - by się ... obalić.
Pozytywne wyniki polskiego testu dały zielone światło do kolejnego etapu przekształceń we Wpólnocie Komunistycznej ;
jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystkie partie komunistyczne przekształciły się w socjal-demokratyczne lub socjalistyczne, kopiując - z lepszym lub gorszym skutkiem - polską drogę przemian.
Kiedy Nicolae Ceauşescu , przywódca rumuński, chciał się z tego scenariusza wyłamać - został wraz z żoną zamordowany.
Kolejnym etapem przeobrażeń była zgoda ZSRR na zjednoczenie państw niemieckich.
Ostatnim - rozwiązanie się ZSRR.
Dziś, niemal 20 lat po zmianie ustroju, podzielone elity postsolidarnościowe, wykańczając się wzajemnie, skutecznie niszczą resztki etosu "Solidarności".
Wszak rewolucja zawsze pożera swe dzieci, tyle, że w Polsce trwa to nawet w czasach, gdy ona sama jest już historią.
Przywódcom "Wielkiej Rewolucji Solidarnościowej" trudno bowiem pogodzić się ze świadomością, iż byli jedynie marionetkami w ręku globalizującej się polityki - choć wtedy jeszcze tego pojęcia nie używano.
Zawsze to lepiej trwać w złudnym wyobrażeniu, iż się tę politykę tworzyło.
Michał Ostrowiecki



Komentarze
Pokaż komentarze (13)