Pan Prezydent wysłał swą ministerkę A.Fotygę do USA, by zapewnić władze tego kraju, iż chce mieć jego rakiety w Polsce.
To, że wbrew woli społeczeństwa to mniej ważne - wszak jest ono przypadkowe - ważne, że komplikuje to obecny etap polityki rządu w tym zakresie.
Skoro Prezydent " ...czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji...",a dzięki swemu poprzednikowi A.Kwaśniewskiemu - ją ma - powinien do niej zajrzeć : 1/" Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej " - rozdział VI, art.146.pkt.1 , 2/ " Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem." - art.133,pkt.3.
Z zapisów tych wyraźnie wynika, iż politykę zagraniczną prowadzi Rząd i to bez konieczności współdziałania z Prezydentem - podczas gdy Prezydent polityki tej bez współdziałania z Premierem prowadzić nie może.
W języku powszechnie zrozumiałym oznacza to, iż dla swych poczynań w tym zakresie Prezydent musi otrzymać akceptację Premiera.
W przeciwnym przypadku mogłoby dojść do przeciwstawnych stanowisk w polityce zagranicznej obu ośrodków władzy państwowej - a chyba nie to jest celem konstytucyjnych zapisów.
Komentarze
Pokaż komentarze (3)