Nagły wyjazd Ministra Sikorskiego do USA by przez 30 minut porozmawiać z amerykańską sekretarką stanu i przez telefon z kandydatem na prezydenta USA nasuwa niepokojącą myśl, iż polscy negocjatorzy po naprężeniu muskułów w postaci odmowy przyjęcia , i słusznie, nędznych propozycji amerykańskich, tak bardzo przestraszyli się rezygnacji USA z wyrzutni w Polsce - iż minister pojechał prosić, by ona jednak była za wszelką cenę.
Być może całe to opieranie się polskiej strony było jedynie grą na potrzeby wewnętrznych badań opinii publicznej.
Polska została już za swą postawę surowo ukarana - sekretarka stanu Polski nie odwiedzi, Czechy tak.
Kara będzie jeszcze surowsza, bowiem demokratyczny kandydat na prezydenta USA odwiedzając najbliższych sojuszników swego kraju w Europie - nie odwiedzi Polski.
To zrozumiałe, wasala nie odwiedza się z przyjaźni, lecz wysyła na wojnę - co jest istotą bycia wasalem.
Rząd czeski, wbrew stanowisku 2/3 swego społeczeństwa, umowę z USA o instalacji radaru podpisze , nie otrzymując w zamian prawie nic. Podpisanie umowy w Czechach oznacza, iż podpisanie takowej w Polsce jest już uzgodnione.
Z amerykańskiego punktu widzenia inaczej umowa czeska nie miałaby sensu.
Nasze z kolei stanowisko to jedynie chęć zachowania twarzy twardego negocjatora wobec społeczeństwa, którego większość, podobnie jak w Czechach, umowie tej jest przeciwna.
Obecny rząd polski nie wyciągnął widocznie wniosków z amerykańskiej transakcji stulecia, gdy USA udało się sprzedać Polsce przestarzałe samoloty F-16 , które z trudem doleciały do Polski o własnych siłach - kilkakrotnie lądując po drodze ze względu na awarie.
Związany z tą transakcją offset także przejdzie do historii amerykańskiego sprytu gospodarzczo-politycznego, a polskiej głupoty tak przed, jak i po szkodzie - jak pokazuje sprawa wyrzutni rakietowych.
Michał Ostrowiecki
204
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (7)