Po raz pierwszy w historii przywódca państwa postanowił wykorzystać rozpoczęcie Igrzysk Olimpijskich do rozpoczęcia wojny.
Prezydent Gruzji przejdzie dzięki temu do historii, także dlatego, iż wywołaną przez siebie wojnę przegrał błyskawicznie z kretesem w ... 2 dni.
Za takie osiągnięcie nie przyznaje się jednak medali olimpijskich.
Przywódca Gruzji sądził widocznie,iż oczy świata zwrócone na Pekin pozwolą mu bezkarnie i szybko zająć małą Osetię Płd.
Zapomniał,iż Osetia Płd. i Abchazja domagając się niepodległości od Gruzji powołują się na to samo prawo, na które powoływała się Gruzja po rozpadzie Związku Radzieckiego - prawo narodów do samostanowienia.
Trudno także uwierzyć, iż Prezydent Gruzji decyzję o ataku na Osetię płd. podjął samodzielnie, bez konsultacji z Prezydentem Stanów Zjednoczonych AP - których jest wielkim przyjacielem - a których wojska stacjonują na terenie jego państwa.
Ta swoista amerykańska próba sprawdzenia Rosji rękami Gruzji dla tej ostatniej skończyła się tragicznie - także co do przynależności separatystycznych republik.
Rosja po mistrzowsku wykorzystała mandat sił pokojowych.
Atak rosyjskich sił lądowych na terenie Osetii Płd., bombardowanie artyleryjskie i lotnicze celów w Gruzji - bez wkraczania na jej terytorium, bardzo szybko uzmysłowiło władzom Gruzińskim ewentualne skutki dłuższej czasowo agresji na Osetię Płd.- zniszczenie infrastruktury kraju.
PRZYMUSZANIE DO POKOJU
Widać wyrażnie, iż Rosja w swej strategii "przymuszania Gruzji do pokoju" wzoruje się dokładnie na amerykańskim "przymuszaniu do pokoju" Serbów podczas agresji USA / bez mandatu ONZ / jak i ostatnim izraelskim "przymuszaniu do pokoju" libańczyków.
Przymuszanie okazało się niezwykle skuteczne. Prezydent Gruzji wydał rozkaz wycofania oddziałów wojskowych z Osetii Płd. i poprosił o zawieszenie broni.
W efekcie Rosja pokazała swe zdecydowane działanie, awanturniczość Prezydenta Gruzji i oddaliła niebezpieczństwo jej szybkiego przyjęcia do NATO i UE.
NIE BĘDZIEMY ICH NAZYWAĆ SIŁAMI POKOJOWYMI ALE AGRESOREM
... oświadczyła redaktorka TVP INFO w trakcie relacjonowania wydarzeń w Osetii Płd.
Sytuacja ta uzmysławia dwulicowość polityki i podporządkowanie informacji politycznym interesom. Nie jest ważne,że cały świat wie,iż to Gruzja napadła na Osetię Płd., ważne,że my ( NATO i UE ) jesteśmy sojusznikiem Gruzji / mamy w tym interes/, a Rosja to oczywiście wróg, bowiem także ma interesy w tym rejonie.
Oczywiście dla tych unijnych, w tym polskich, polityków byłoby znacznie lepiej, gdyby to USA miały mandat sił pokojowych i wraz z wojskami gruzińskimi atakowały Osetię Płd. i Abchazję.
Michał Ostrowiecki



Komentarze
Pokaż komentarze (7)