czyli odebieranie emerytur i przywilejów SB.
.
WŚCIEKŁOŚĆ
Jest to wściekłość na wysoką skuteczność aparatu bezpieczeństwa PRL wobec "Solidarności" , opozycji antykomunistycznej oraz sprzyjającej jej hierarchii kościelnej.
Uwidaczniająca się skala penetracji tych środowisk przez polityczne wydziały Służby Bezpieczeństwa stawia pod znakiem zapytania "czystość" ruchów antykomunistycznych jak i ich dokonania.
W okresie PRL mieliśmy bowiem jedne z najlepszych w świecie służby specjalne.
Wyszkolenie funkcjonariuszy służb specjalnych trwa bowiem tak naprawdę nie kilka lat, lecz kilkanaście i jest to proces permanentny. W PRL stabilność systemu politycznego dawała gwarancję z kolei stabilności w szkoleniu oficerów wywiadu, kontrwywiadu czy wydziałów politycznych.
Obecnie przeciwdziałają temu ciągłe czystki i szukanie kandydatów wśród harcerzy i dziennikarzy.
Dziś mamy do czynienia z całkowitym upadkiem tych służb, będących podstawą bezpieczeństwa państwa.Przekonują się o tym nasi żołnierze w Afganistanie i Iraku.
Wściekłość środowisk postsolidarnościowych jest tym większa, iż padają mity o metodach pozyskiwania tajnych współpracowników przez funkcjonariuszy SB - podejmowali oni wspólpracę chętnie - w większości z przyczyn patriotycznych lub dla korzyści - w mniejszym stopniu w wyniku nacisków i gróżb.
Osoby podejmujące współpracę z różnych powodów / pomijam patriotyczne/ w okresie PRL- nie przewidziały, iż za kilkanaście, czy też kilka lat polski komunizm upadnie.
Osoby te w latach 70 bądź 80-ych były młodymi ludźmi, opozycjonistami na progu kariery - dziś mają po 50, 60 lat i są profesorami wyższych uczelni, biskupami, ministrami.
Stąd planowana zemsta sfrustrowanej postsolidarnościowej władzy na funkcjonariuszach tego organu państwa polskiego sprzed 1989 roku.
Frustracja jest tym większa, iż jest to władza pochodząca z drugiego szeregu przywódców "Solidarności", bowiem pierwszy szereg zamknął etap walki przy Okrągłym stole i oddzielił go od III RP grubą kreską.
Dla tej władzy ówczesny pierwszy szereg przywódców "Solidarności", opozycji antykomunistycznej, czy też Kościoła - to także zdrajcy.
Sama terminologia ma obrzydzać oficerów SB: ubowcy, deubekizacja. Nawet nie SB-cy, bowiem brzmi to już mniej nieprzyjemnie.
Należy pamiętać, iż ujawnianie wszelkich metod, mniej lub bardziej bulwersujących, pozyskiwania współpracowników służb specjalnych PRL, to ujawnianie metod dzisiejszych służb i policji - metody te bowiem są uniwersalne, bez względu na system polityczny i kraj.
ZEMSTA
Rozpowszechnia się nieprawdziwe informacje na temat wynagrodzeń i przywilejów funkcjonariuszy SB i MO zapominając, o czym wszyscy przecież wiedzą, że wynagrodzenia w PRL były spłaszczone i nie było tak wielkiego rozwarstwienia jak dziś.
A wystarczy przecież ujawnić i porównać wynagrodzenia i przywileje funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa okresu PRL i obecnej Rzeczpospolitej.
Dla przykładu oficer kontrwywiadu w 1979 roku zarabiał 90 tys. zł. rocznie przy średniej krajowej 60 tys.
Ile dziś zarabia miesięcznie oficer kontrwywiadu, przy zarobkach milionów Polaków w granicach 1000-1300 zł. miesięcznie ?
Warto byłoby także podać do wiadomości społeczeństwa ilość obecnych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa i tę z końca PRL.
W 1989 roku ilość ta wynosiła ok. 6 tys. osób.
Jeżeli odejmiemy wywiad i kontrwywiad - to wydziały polityczne penetrujące opozycję i Kościół / wydział III i IV / stanowiły jeszcze mniejszą grupę ludzi.
ODEBRAĆ EMERYTURY I PRZYWILEJE
Podawanie jednostkowych przykładów kilkutysięcznych emerytur byłych generałów SB i MO jest dwulicowością przy kilkunastu,kilkudziesięciu, a nawet kilkusettysięcznych wynagrodzeniach miesięcznie / a zdarzają się i milionowe/ sporej dziś grupy szefów różnych firm prywatnych i państwowych, / np. telewizji polskiej/, ministrów itp. - i niewyobrażalnych dla przeciętnego Polaka - w przyszłości emeryturach.
Dla czystej propagandy przeciwstawia się nędzne emerytury bojowników solidarnościowych lub przeciętnych ludzi z generalskimi SB i MO, przedstawiając jednych jako ofiary, a drugich jako ich katów.
A przeciedż nędzne emerytury zdecydowanej większości Polaków , w tym solidarnościowych bojowników - sa efektem " Wielkiej Rewolucji Solidarnościowej" i rządów postsolidarnościowych ekip.
One więc są owymi katami ekonomicznymi społeczeństwa, także swych byłych członków, klepiących biedę i nędzę na głodowych emeryturach i rentach.
Od 2009 roku będzie jeszcze gorzej.
Nie dotyczy to oczywiście postsolidarnościowych ministrów, dyrektorów,prezesów, doradców, oficerów służby bezpieczeństwa UOP i ABW,policji, prokuratorów, sędziów, - wobec których emerytury i przywileje oficerów PRL-owskiej SB są śmieszne.
.
WŚCIEKŁOŚĆ
Jest to wściekłość na wysoką skuteczność aparatu bezpieczeństwa PRL wobec "Solidarności" , opozycji antykomunistycznej oraz sprzyjającej jej hierarchii kościelnej.
Uwidaczniająca się skala penetracji tych środowisk przez polityczne wydziały Służby Bezpieczeństwa stawia pod znakiem zapytania "czystość" ruchów antykomunistycznych jak i ich dokonania.
W okresie PRL mieliśmy bowiem jedne z najlepszych w świecie służby specjalne.
Wyszkolenie funkcjonariuszy służb specjalnych trwa bowiem tak naprawdę nie kilka lat, lecz kilkanaście i jest to proces permanentny. W PRL stabilność systemu politycznego dawała gwarancję z kolei stabilności w szkoleniu oficerów wywiadu, kontrwywiadu czy wydziałów politycznych.
Obecnie przeciwdziałają temu ciągłe czystki i szukanie kandydatów wśród harcerzy i dziennikarzy.
Dziś mamy do czynienia z całkowitym upadkiem tych służb, będących podstawą bezpieczeństwa państwa.Przekonują się o tym nasi żołnierze w Afganistanie i Iraku.
Wściekłość środowisk postsolidarnościowych jest tym większa, iż padają mity o metodach pozyskiwania tajnych współpracowników przez funkcjonariuszy SB - podejmowali oni wspólpracę chętnie - w większości z przyczyn patriotycznych lub dla korzyści - w mniejszym stopniu w wyniku nacisków i gróżb.
Osoby podejmujące współpracę z różnych powodów / pomijam patriotyczne/ w okresie PRL- nie przewidziały, iż za kilkanaście, czy też kilka lat polski komunizm upadnie.
Osoby te w latach 70 bądź 80-ych były młodymi ludźmi, opozycjonistami na progu kariery - dziś mają po 50, 60 lat i są profesorami wyższych uczelni, biskupami, ministrami.
Stąd planowana zemsta sfrustrowanej postsolidarnościowej władzy na funkcjonariuszach tego organu państwa polskiego sprzed 1989 roku.
Frustracja jest tym większa, iż jest to władza pochodząca z drugiego szeregu przywódców "Solidarności", bowiem pierwszy szereg zamknął etap walki przy Okrągłym stole i oddzielił go od III RP grubą kreską.
Dla tej władzy ówczesny pierwszy szereg przywódców "Solidarności", opozycji antykomunistycznej, czy też Kościoła - to także zdrajcy.
Sama terminologia ma obrzydzać oficerów SB: ubowcy, deubekizacja. Nawet nie SB-cy, bowiem brzmi to już mniej nieprzyjemnie.
Należy pamiętać, iż ujawnianie wszelkich metod, mniej lub bardziej bulwersujących, pozyskiwania współpracowników służb specjalnych PRL, to ujawnianie metod dzisiejszych służb i policji - metody te bowiem są uniwersalne, bez względu na system polityczny i kraj.
ZEMSTA
Rozpowszechnia się nieprawdziwe informacje na temat wynagrodzeń i przywilejów funkcjonariuszy SB i MO zapominając, o czym wszyscy przecież wiedzą, że wynagrodzenia w PRL były spłaszczone i nie było tak wielkiego rozwarstwienia jak dziś.
A wystarczy przecież ujawnić i porównać wynagrodzenia i przywileje funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa okresu PRL i obecnej Rzeczpospolitej.
Dla przykładu oficer kontrwywiadu w 1979 roku zarabiał 90 tys. zł. rocznie przy średniej krajowej 60 tys.
Ile dziś zarabia miesięcznie oficer kontrwywiadu, przy zarobkach milionów Polaków w granicach 1000-1300 zł. miesięcznie ?
Warto byłoby także podać do wiadomości społeczeństwa ilość obecnych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa i tę z końca PRL.
W 1989 roku ilość ta wynosiła ok. 6 tys. osób.
Jeżeli odejmiemy wywiad i kontrwywiad - to wydziały polityczne penetrujące opozycję i Kościół / wydział III i IV / stanowiły jeszcze mniejszą grupę ludzi.
ODEBRAĆ EMERYTURY I PRZYWILEJE
Podawanie jednostkowych przykładów kilkutysięcznych emerytur byłych generałów SB i MO jest dwulicowością przy kilkunastu,kilkudziesięciu, a nawet kilkusettysięcznych wynagrodzeniach miesięcznie / a zdarzają się i milionowe/ sporej dziś grupy szefów różnych firm prywatnych i państwowych, / np. telewizji polskiej/, ministrów itp. - i niewyobrażalnych dla przeciętnego Polaka - w przyszłości emeryturach.
Dla czystej propagandy przeciwstawia się nędzne emerytury bojowników solidarnościowych lub przeciętnych ludzi z generalskimi SB i MO, przedstawiając jednych jako ofiary, a drugich jako ich katów.
A przeciedż nędzne emerytury zdecydowanej większości Polaków , w tym solidarnościowych bojowników - sa efektem " Wielkiej Rewolucji Solidarnościowej" i rządów postsolidarnościowych ekip.
One więc są owymi katami ekonomicznymi społeczeństwa, także swych byłych członków, klepiących biedę i nędzę na głodowych emeryturach i rentach.
Od 2009 roku będzie jeszcze gorzej.
Nie dotyczy to oczywiście postsolidarnościowych ministrów, dyrektorów,prezesów, doradców, oficerów służby bezpieczeństwa UOP i ABW,policji, prokuratorów, sędziów, - wobec których emerytury i przywileje oficerów PRL-owskiej SB są śmieszne.
Kiedy będziemy je odbierać - skoro są one sprzeczne z zasadą sprawiedliwości społecznej ?
Jeśli karać, to nie odbieraniem czy drastycznym obniżaniem uzyskanych zgodnie z prawem emerytur - lecz sadem za przestępcze działania.
Można zrozumieć frustrację obecnie rządzących Polską, a kiedyś działaczy "Solidarności", skalą penetracji opozycji antykomunistycznej i Kościoła wspierającego opozycję i prowadzącego politykę wrogą wobec ówczesnego państwa polskiego - to jedynie dowód zawodowej kompetencji tych służb bezpieczeństwa pństwa w ówczesnym systemie politycznym i prawnym.
DLACZEGO SŁUŻBA BEZPIECZEŃSTWA ?
Dlaczego więc to Służba Bezpieczeństwa ma być główną ofiarą dekomunizacji i walki z PRL ?
Jeśli karać, to nie odbieraniem czy drastycznym obniżaniem uzyskanych zgodnie z prawem emerytur - lecz sadem za przestępcze działania.
Można zrozumieć frustrację obecnie rządzących Polską, a kiedyś działaczy "Solidarności", skalą penetracji opozycji antykomunistycznej i Kościoła wspierającego opozycję i prowadzącego politykę wrogą wobec ówczesnego państwa polskiego - to jedynie dowód zawodowej kompetencji tych służb bezpieczeństwa pństwa w ówczesnym systemie politycznym i prawnym.
DLACZEGO SŁUŻBA BEZPIECZEŃSTWA ?
Dlaczego więc to Służba Bezpieczeństwa ma być główną ofiarą dekomunizacji i walki z PRL ?
Potrzebny jest kozioł ofiarny, ale który nie zagrozi buntem lub utratą władzy, albo drastycznym spadkiem społecznego poparcia.
Jednocześnie jest to zemsta byłych działaczy "Solidarności", którzy walczyli o obalenie PRL, ale nie mogą jej wybaczyć, że się broniła.
Jest to także często ich odreagowanie za swą słabość w latach 80-ych i skuteczność działań SB.
I to działanie tak skutecznie, iż pod koniec lat 80-ch "Solidarność" nie stanowiła już siły politycznej zagrażającej bezpieczeństwu i ustrojowi ówczesnej Polski.
Podstawą funkcjonowania ustroju politycznego PRL były, podobnie jak w każdym innym państwie:
a/władza polityczna, czyli aparat PZPR,
b/wojsko,
c/ milicja,
d/ służby bezpieczeństwa.
e/ prokuratura i sądownictwo,
1. Nie można atakować, ze względu na skutki wyborcze, wszystkich byłych członków PZPR, bowiem jeśli wziąć pod uwagę jej liczebność ok. 3 mln. plus rodziny, plus sympatycy, daje to prawie 1/3 ludności. To niebezpieczna politycznie ilość.
2. Wojsko liczyło ok. 400 tys. żołnierzy, milicja ok. 200 tys. funkcjonariuszy - wraz z rodzinami zbyt liczna siła polityczno-wyborcza.
Nie atakuje się więc tak samego wojska jak i ich Wojskowych Służb Informacyjnych.Nie podaje się wysokości emerytur wojskowych i milicyjnych generałów
3. Prokuratura i sądownictwo uwiarygodniają prawnie każdy system polityczny, gwarantują funkcjonowanie państwa - ich atakowanie nie jest więc w interesie sprawujących władzę - one ja legitymują i uprawamacniają.
A przecież działania PZPR, SB i MO bez prokuratury i sadownictwa niewielkie miałyby znaczenie.
Wyjaśnia to prosta, a wymowna definicja: "Państwo to obszar, ludność, prawo." a jeszcze lepiej definicja prawa:"Prawo to ogół norm wyrażających wolę klasy panującej ekonomicznie.
Ktoś tych interesów pilnować przecież musi.
Wyraża się to także w wynagrodzeniach. W PRL lekarz, sędzia, prokurator i nauczyciel mieli podobne wynagrodzenia. Dziś na podobnym poziomie (1000 - 1300 zł.) pozostali tylko nauczyciele.
Obecny misnister Sprawiedliwości ogłosił właśnie podwyżki dla sędziów i prokuratorów w wys. ponad tysiąc złotych - czyli tyle, ile wynosi realne/netto/ wynagrodzenie dużej części biedującego społeczeństwa.
Dlatego o prokuraturze i sądownictwie po 1989 roku jest cicho, tak w zakresie dekomunizacji, weryfikacji - jak i gdy idzie o ich autentyczne przywileje.Gdyby społęczeństwo dowiedziało się o zasadach emerytalnych i przywilejach tej grupy zawowodowej - byłoby zdziwione.
Pozostaje więc Służba Bezpieczeństwa, instytucja mała, wraz z rodzinami politycznie i wyborczo nieistotna, która zresztą nie wyjdzie na ulice, a i sympatii społecznej dzięki usilnej propagandzie solidarnościowej lat 80-ych i III Rzeczpospolitej - nie ma.
Michał Ostrowiecki



Komentarze
Pokaż komentarze (23)