list gończy w heksametrze
nim tknie was podniebienie
od luksusu psuje się styl
człowiek mówi tak jak żyje
wybacz mi któryś jest martwy
mężnie walczyła orężem kobiety
ktos wyrył w szkle siv me amas
ktoś mówi krater a ty już w dół
wiersz niejednego ma czytelnika
pochowali go w misie do ucierania
a na gzymsie tłusty gołąb czyli ty
jedną ręką gram na flecie pod szatą
wszystkie barwy jesiennego listowia
którymi mieni sie jej vulva
a pantera w cyrku odgryza ludziom ręce
po mnie wciąż będą twoje księgi czytać
cykanie swierszczy po bitwie żniwiarek
bezlik żywotów niemal narobiłem w togę
znaki ubóstwa czytał ze znawstwem w oku
zanim stracimy w zwadzie ostatnią kończynę
cokolwiek się dzieje ty robisz to co zawsze
dopiero mój wiersz rzuca na was światło dnia
moi rodacy pusta czacho są jak ten twój trup
człowiek zrośnięty z koniem ten mongolski sen
Mizantrop na Capri - Durs Grünbein




Komentarze
Pokaż komentarze (1)