21 października 2005 roku Warszawa została zablokowana na kilka godzin. Nastąpił terrorystyczny atak. To „Power Gay” i jego bomby sparaliżowały miasto. Pedalska al-Kaida odbiła się jednak, jak od pancerza, od silnej klaty prezydenta Warszawy – Lecha Kaczyńskiego, który OSOBIŚCIE dowodził jednostkami interweniującymi dla zapewnienia warszawiakom zachowania życia i zdrowia. Spisek pedałów spełzł na niczym. Lech Kaczyński na białym koniu wjechał do Pałacu Namiestnikowskiego.
176
BLOG
"Gay Power" - reaktywacja
Minęło kilka lat i oto znów, jak na zawołanie, pojawia się terror. Cugier-Kotka została bestialsko pobita, skopana, wylądowała w szpitalu (ocena zajścia i słownictwo na podstawie doniesień: „Dziennika”, TVN-24, „Rzeczpospolitej”). Jarosław Kaczyński oczywiście zna winnych brutalnej napaści – to PO sama w sobie lub jej zwolennicy, którzy na gwałt ciągną naszą Ojczyznę w stronę Białorusi. I tu w pełni zgadzam się z przewodniczącym Jarosławem, bo moim zdaniem to kolejny atak pedalskiego terrorysty (tym razem z dwoma kumplami). Wszak wszyscy wiedzą, że geje to liberałowie, a liberałowie to członkowie PO - to znaczy, iż J. Kaczyński ma rację.
Stawiam dolary przeciw orzechom, że efekt śledztwa będzie taki sam jak intensywne działania po bombowym ataku „Silnego Pedała” – czyli żadne. Chciałbym się mylić (i mówię to zupełnie poważnie), bo nie chcę żyć w kraju, w którym dla chwilowej politycznej korzyści "mężowie stanu" robia idiotów z tych, do których przed kilkoma dniami umizgiwali się na wszystkie sposoby, czyli tzw. przypadkowego społeczeństwa, wyborców, ciemnego ludu * (*niepotrzebne skreślić), i których (polityków) za to nic, ale to nic nie spotyka.
To głupio zabrzmi, ale dałbym wszystkie pieniądze za wiedzę o wyniku obdukcji. Złe zza kołnierza mówi mi, że mogą być prześmieszne, a wolałbym by okazało się, że Cugier-Kotka rzeczywiście została pobita.
Jednak ostatnie doniesienia nie wróżą najlepiej wyjaśnieniu sprawy – zarówno w rozumieniu znalezienia sprawców, jak i zbadania przyczyn pojawienia się tej informacji w tym a nie innym momencie.
Coraz więcej wątpliwości w sprawie pobicia aktorki ze spotu PiS, Anny Cugier-Kotki. Jak ustalił DZIENNIK, na komisariacie odmówiła złożenia zeznań. Nie złożyła też zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.


Komentarze
Pokaż komentarze