Po co wymyślono immunitet? To proste. Aby władza wobec opozycji nie mogła stosować represji. Po to, i tylko po to. Jak już poseł immunitet ma, to nikt nie może bez zgody Wysokiej Izby posła przesłuchać zatrzymać czy zaaresztować. I TAK POWINNO BYĆ.
Poseł Jacek Kurski zrobił to co zrobił. Nikt nie ma wątpliwości, że złamał prawo. Nikt nie ma wątpliwości, że zrobił to w pełni świadomie i nikt – przy zdrowych zmysłach będący – nie powinien mieć wątpliwości, iż zrobił to gdyż BYŁ PEWIEN, że nie zostanie za to ukarany. Słucham marszałka Komorowskiego, który niczym Piłat umywa ręce i z judaszowską szczerością ubolewa, że nie ma kary na posła-pirata. Szlag mnie trafia, gdyż mój pogląd jest zasadniczo inny niż pt. marszałka Sejmu RP (drugiej osoby w państwie).
Skoro nikt nie ma wątpliwości, że Kurski zachował się jak chuligan. Ba, nawet sam Kurski przyznaje, że nie była to żadna prowokacja polityczna, lecz wybryk. To skoro tak jest, to co – na miły Bóg – stoi na przeszkodzie, aby sam marszałek wystąpił o zdjęcie immunitetu z posła Kurskiego i wnioskował o ukaranie (jak każdego obywatela) za chamstwo na drodze. Ot tak mandatem w maksymalnej wysokości i zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych na trzy lata (egzamin potem oczywiście też).
Nie. Pan pt. marszałek Sejmu RP dobrotliwie stwierdza, że to tylko wykroczenie, więc nie ma czym sobie głowy zawracać. Oczywiście wplótł w ten wywód zgrabnie, że immunitet jest w zasadzie szkodliwy i należy go znieść. Jednak nie zająknął się nawet, że dzisiejsze prawo pozwala mu na inną reakcję i tak naprawdę utwierdza tylko praktykę bezkarności sejmowych przestępców, pokazując i potwierdzając, że są ponad prawem.
Fałszywe usprawiedliwienia – drobiazg, opętańcza jazda – detal, wszak komisja etyki poselskiej czuwa i zapewne ukarze posła upomnieniem lub nawet naganą. I chwatit.
Litera prawa w rzeczy samej mówi, że posła nie można ciągać po sądach z byle powodu, ale duch tegoż samego prawa aż skuczy okrutnie gwałcony. Bo immunitet nie został wprowadzony po to by posłom „dobrze się jechało”, ale po to by bez strachu o konsekwencje walczyli o sprawy swych wyborców.
Gdybym był dziennikarzem czynnym i sejmowym, to zadałbym posłowi Kurskiemu kilka pytań:
-
Czy wie, że to co zrobił jest sprzeczne z prawem?
-
Czy robiąc to liczył na immunitet?
-
Czy nadal będzie twierdził, że PiS to ludzie działający według najwyższych europejskich standardów?
-
Jak w tej sytuacji oczekiwać od „szeregowych” obywateli, że będą przestrzegali prawa, które Sejm tak radośnie uchwala?
-
Czy słowa „bo dobrze się jechało” są wystarczającym usprawiedliwieniem dla każdego i w każdych okolicznościach?
-
Jak powyższe przekłada się na PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ, jego program walki z przywilejami elit i inne pierdołowate sprawy głoszone przez tę partię?
Jeśli ktokolwiek sądzi, że zniesienie immunitetu spowoduje, że Kurski i jemu podobni zaczną prawa przestrzegać, to jest naiwny jak nowo narodzone niemowlę. Dopóki tacy ludzie jak Komorowski będą stali na straży włos im z głowy nie spadnie. Tylko zamiast oficjalnie zasłaniać się immunitetem, zaczną ukręcać sprawie łeb innymi sposobami.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)