Jak zatrudniam hydraulika, to wymagam by przyszedł do pracy w miarę trzeźwy i by w czasie, za który mu płacę był tam, gdzie praca jest wykonywana. Raczej nie byłbym zadowolony (czyli wywaliłbym na zbity pysk) z gamonia, który w czasie, za który płacę poszedłby sobie pograć w piłkę. Czyli już wiadomo o czym ten post.
Jednak znacznie śmieszniejsze niż stadko posłów uganiających się za piłką po boisku jest to, że w premierowej (nomen omen) roli wystąpił niejaki Graś, poseł i sekretarz stanu (czyli minister pełną gębą) w jednym. Graś dygnął grzecznie, rączki w małdrzyk buzia w ciup i wydał z siebie taki oto odgłos paszczą:
Premier Donald Tusk nie wiedział o czwartkowych głosowaniach w Sejmie. Myśleliśmy, że głosowania są w piątek, zawiodła komunikacja na linii kancelaria premiera - klub PO - tak Paweł Graś skomentował nieobecność premiera na czwartkowych głosowaniach w Sejmie.(…) - Jesteśmy przyzwyczajeni do rutyny piątkowych głosowań w Sejmie. W czwartkowe późne wieczory premier - jeśli czas mu na to pozwala - stara się trenować, dbać o kondycję. Tutaj sam muszę się przyznać, że również nie wiedziałem o czwartkowym bloku głosowań. - (za stroną internetową TVN24, podkr. autor)
Tłumacząc z poselskiego na polski uzyskamy taką oto informację: Poseł Tusk (będący przy okazji premierem, ale tu chodzi o posła) regularnie chadza na wagary, oszukańczo kasując przy okazji dietę poselską. Sprawa się rypła, bo jakiś pracownik (zapewne bezpartyjny fachowiec) z kancelarii premiera nie uprzedził posła Tuska, że „tą razą” wszystko będzie udokumentowane, bo będą głosowania i trzeba będzie wetknąć kartę do czytnika, nacisnąć guzik i podnieść łapkę. Ni ma posła, ni ma karty, ni ma łapki, czyli la dupa – jak mawiają Francuzi.
Ale dalej jest jeszcze śmieszniej - Rzecznik rządu zapewnił, że chociaż rzeczywiście Donald Tusk w czwartek nie wziął udziału w głosowaniach, to uczestniczy w nich zawsze, jeśli tylko pozwalają mu na to obowiązki szefa rządu.
Co w przekładzie znaczy, że obowiązki poselskie poseł Tusk ma w nosie permanentnie, wszak jest premierem i tylko obowiązki szefa rządu są dla niego prawdziwymi obowiązkami. Tym samym rzecznik przyznał, że poseł Tusk ma w głębokim poważaniu swych wyborców, bo obowiązki nałożone nań przez wyborców nie przeszkadzają mu w byciu walecznym "libero" w czasie, gdy powinien zasiadać w Sejmie RP. Na posła wybrał go naród, na premiera Graś, Schetyna, Chlebowski et consortes. Kto ważniejszy - Gras powiedział.
Odnosząc to do przytoczonego na wstępie hydraulika, to pojawia się on u mnie, czyli pracodawcy i mówi, że idzie grać w piłkę, bo oprócz tego, że jest hydraulikiem, to na pierwszej posadzie robi za kierowcę i szoferstwo mu nie koliduje z piłką. A ja mam mu zapłacić za pracę hydraulika i tak, bo on zawsze z kolegami grywał w tym czasie i nie będzie zmieniał swych przyzwyczajeń przez jednego upierdliwego klienta.
Poseł Graś zachował się niczym dobry kolega, który widząc kumpla trzymającego się pracującej betoniarki i wykonującego dziwne ruchy kończyną dolną, jest święcie przekonany, że kumpla pieści prąd. Wali go „stylem” od łopaty po łapie (aby odłączyć od prądu). Potem okazuje się, że:
a. to nie prąd tylko kamyk w gumofilcu powodował trzepotanie odnóżem
b. łapa jest elegancko złamana w dwóch miejscach.
Jeśli reszta rządowych fachowców jest tej samej klasy co poseł-minister Graś w roli rzecznika prasowego – to niech Bóg ma nas w swojej opiece.
Teksty źródłowe pomagające w tłumaczeniu z poselskiego na polski
Art. 5. Poseł powinien należycie wypełniać swoje obowiązki.
W sprawach tego wymagających powinien kierować się względami merytorycznymi. (Zasada rzetelności). ZASADY ETYKI POSELSKIEJU C H W A Ł A Sejmu Rzeczypospolitej Polskiejz dnia 17 lipca 1998 r.
Art. 3. Podstawowym prawem i obowiązkiem posła i senatora jest czynne uczestnictwo w pracach Sejmu lub Senatu oraz Zgromadzenia Narodowego, a także ich organów. (U S T A W A z dnia 9 maja 1996 r. O WYKONYWANIU MANDATU POSŁA I SENATORA )


Komentarze
Pokaż komentarze (6)