Janusz Murynowicz Janusz Murynowicz
149
BLOG

Komu pomnik, komu śmietnik…

Janusz Murynowicz Janusz Murynowicz Polityka Obserwuj notkę 2

Wyrok sądu to nie tylko osądzenie czynów oskarżonego, to również prewencja generalna – to znaczy wskazanie opinii publicznej co jest, a co nie jest naganne i karane.

Sędzia Paweł Rysiński (odsądzany od czci i wiary przez niektórych) stanął przed nie lada dylematem: Co jest dobrem ważniejszym ukaranie pojedynczej obślizgłej łapowniczki Sawickiej, czy też wskazanie, że praworządnemu państwu NIE WOLNO pod żadnym pozorem łamać prawa i nadużywać imperium swej władzy?

Wyrokiem odpowiedział (i ja się z nim zgadzam), że są rzeczy ważniejsze niż wsadzenie do kryminału na dwa czy trzy lata skorumpowanej posłanki. Bo jak raz się dopuści do tego, by nielegalnie zdobyte dowody zostały uznane, to następnym razem będziemy świadkami podstawiania nie tylko pokus łapówkarskich, ale i może panienek albo chłopczyków (w zależności od preferencji), albo może przymkniemy oczęta na to, że śledczy dał kilka razy po pysku by uzyskać zeznanie-dowód. Skoro wszystkie metody byłyby dopuszczalne – to czemu nie…

Dlaczego zatem uniewinnił Sawicką? A bo nie miał innego wyjścia, jeśli chciał wyraźnie powiedzieć, że działania CBA zostawiały wiele do życzenia. Gdyby skazał Sawicką choćby na grzywnę, to tym samym dokonał by niejako sanacji „lewych” z punktu widzenia procedury dowodów. Bo Kamiński et Consortes chodziliby w glorii i chwale, jako że ich byłoby na wierzchu – furda, że złamaliśmy wszystkie zasady przeprowadzania prowokacji, ważne iż zapadł wyrok…

Jeśli sędzia Rysiński zrobiłby na odwrót, to znaczy skazał Sawicką a w uzasadnieniu wyraził oburzenie niemoralnym postępowaniem CBA – to wszystko to zostałoby zapomniane w trzy dni po wyroku. Kamiński by się cieszył z dobrze wykonanej roboty a Sawicka trafiłaby do pierdla na dość krótko (dobre sprawowanie, stan zdrowia psychicznego itp. itd.).

W polskiej procedurze karnej NIE MA innej możliwości orzeczenia w takiej sytuacji. Albo wszystko jest OK. i zapada wyrok – winna, albo wyrok brzmi jak ten, który padł z ust sędziego Rysińskiego. Odstąpienie od wymierzenia kary? A niby z jakiego powodu? Małej szkodliwości czynu?

Istnieje w polskim (i nie tylko) prawie instytucja pozwalająca na poświęcenie mniejszej wartości na rzecz obrony wartości większej. Jak płonie dom, to wolno włamać się do sąsiada po gaśnicę i wiadro na wodę. Jak zbój (w tym przypadku państwo) idzie z nielegalną bronią, to ja mam prawo użyć choćby siekiery albo co tam mam pod ręką. Z taką właśnie alternatywą (co ważniejsze – prawa demokracji, czy chęć ukarania przestępczyni) musiał sobie poradzić skład sędziowski i – moim zdaniem – wywiązał się z tego znakomicie.

Sąd powiedział wyraźnie – nic nie usprawiedliwia nielegalnego i nagannego moralnie sposobu pozyskania dowodów. Sąd ich po prostu nie weźmie pod uwagę. Zatem żadna władza nie pójdzie więcej tą drogą, bo wiedzie ona do nikąd – tak po kapitalistycznemu, to się po prostu nie opłaca.

Sędzia Rysiński zasługuje na pomnik, bo jeśli to orzeczenie (a wierzę w to) się utrzyma, to my wszyscy będziemy mogli w miarę spokojnie wierzyć, że nasze państwo nie będzie nas wodzić na pokuszenie, by wykazać jak niskie jest nasze morale i że nie wykorzysta swej siły i potęgi na naszą szkodę. Jeśli tak będzie, to niech Sawicka z czołem miedzianym łazi na wolności, wszak po tym co wszyscy wiedzą i tak cnoty nie odzyska…

 

Od zawsze nie podobało mi się to, co mnie otaczało. I - o dziwo - pomimo, że fundament mych przekonań nie zmienił się, to nadal mam wiele zastrzeżeń do rzeczywistości. Nie potrafiłem cieszyć się starym systemem, bo byłem zbyt liberalny, nie mogę i obecnym, bo jestem zbyt socjaldemokratyczny. Jak się człowiek nie obróci to system ma z tyłu, a i system go tam ma.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka