M.Sobiech M.Sobiech
127
BLOG

Zilenialsi, milenalsi, normalsi...

M.Sobiech M.Sobiech Socjologia Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

Oto na kolejną interesującą rzecz natknąłem się podczas moich podróży. Otóż okazuje się, że między pokoleniem Y i pokoleniem Z znajduje się stan trzeci: pokolenie ZILENIALSÓW. Tak przynajmniej mówi nam artykuł opublikowany na dużym polskim portalu informacyjnym: https://wydarzenia.interia.pl/ciekawostki/news-zilenialsi-kim-sa-i-co-jest-dla-nich-wazne,nId,6770929

To sobie zapamiętajmy: nie tylko Y i Z. ALE JESZCZE ZILENIALSI.

No i ci zilenialsi to nie w kij dmuchał sprawa. To jest bardzo ważna obserwacja tudzież rzeczywistość socjologiczna. Są dokładnie obadani i pomierzeni statystycznie na wszystkie strony, mają swoje własne problemy i charakterystyczną mentalność, no, a przede wszystkim MAJĄ PRZEWAGĘ w życiu społecznym, ponieważ rozumieją coś niecoś z mentalności i problemów obu pokoleń, Y i Z, i mogą między nimi lawirować i uprzedzać ich przedstawicieli w wyścigu o pozycję. I tak dalej, i tym podobne -- "brekekeks, brekekeks"...

A ja siedzę sobie i dumam, i śmiałbym się z tego, gdyby nie to, że męczą mnie dwa pytania:

1. Czemu służą takie "badania" i co można w życiu ludzkim dzięki nim realnie poprawić? 

2. Czy sposób sformułowania ich wyników jest naukowy i o czym nam mówi?

Jeszcze bardziej zaś, męczą mnie odpowiedzi na nie, które przypadkowo znam, mianowicie:

1. Takie "badania" niczemu nie służą i niczego nie poprawiają oraz

2. Sposób sformułowania ich wyników nie jest "naukowy" (przynajmniej w konwencjonalnie przyjętym znaczeniu neutralnego opisywania rzeczywistości), ale za to mówi nam wszystko na temat toksycznych obsesji, toczących europejską kulturę. "Mają przewagę", "są groźni", itp., itd. -- WSZYSTKO w tym artykule obraca się wokół kwestii hierarchii społecznej, statusu, no i pieniędzy, w naszej kulturze determinującej całkowicie dwie poprzednie kwestie.

Dlatego też, choć obiektywnie są one bezużyteczne, to lubię takie artykuły, ponieważ nieświadomie (nieświadomy przekaz jest zawsze skuteczniejszy) odsłaniają nam one ważne prawdy o świecie, w którym żyjemy. Autorom badań nie udało się powiedzieć niczego sensownego na temat realnych problemów człowieka, na pewno natomiast udało się im odsłonić dwa z najistotniejszych elementów naszej kultury: jej lipną "naukę", biorącą granty na produkcję nikomu niepotrzebnej makulatury i pseudoteoryjek, które dzisiaj są, a jutro ich nie ma -- oraz jej głęboko, istotnie, kwintesencjalnie hierarchiczny charakter. Jak pisał Rousseau, w Europie każdy postrzega siebie wyłącznie przez porównanie z innymi  -- i na tym opiera swoją samoocenę i plany życiowe. WSZYSTKO kręci się wokół tego, od kogo jestem lepszy, a od kogo gorszy. Obserwację tę poczyniłem jakiś czas temu również we własnym zakresie i bardzo mnie ona uwiera. Szczerze powiedziawszy nie za bardzo wiem, jak ktoś może tego nie widzieć. I tym mniej, jak ktokolwiek mógł kiedykolwiek wymyślić, że ten zinstytucjonalizowany chaos i walka wszystkich ze wszystkimi, jest najlepszą i najbardziej zaawansowaną cywilizacją świata. 

I niewiele tu zmienia dodany na końcu tekstu komentarz jakiegoś mądrego (dla odmiany) badacza, przestrzegającego przed nonsensownością gadania o pokoleniach X,Y,Z, Zilenalsach i innym badziewiu. Bo to jest głos wołającego na puszczy. Pewne zmiany już się dokonały i nie da się ich prosto odwrócić, do czego zresztą uniwersytety zawsze same niemało przykładały rękę; i, tytułem zakończenia, mam wrażenie, że w naszej biednej, toczonej zepsuciem cywilizacji, wśród milenalsów, zilenalsów i innych alsów, hierarchii, kariery, przewag i innych takich, najtrudniej dzisiaj być.. normalsem. 

"Być normalnym w świecie szaleńców -- to szaleństwo!" (Jan Jakub Rousseau).

Maciej Sobiech

M.Sobiech
O mnie M.Sobiech

Pacyfizm, anarchopacyfizm i krytyka społeczna. Dumny członek Peace Pledge Union i War Resister's International. Żyję w świecie 4D: degrowth, dystrybucja, demilitaryzacja, demokracja.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo