129 obserwujących
734 notki
1709k odsłon
  1475   6

Autonomia uczelni, wolność słowa i badań naukowych w III RP. Wybrane przykłady

[...]Dziwne, jak punkt widzenia

Automatycznie zmienia

Skalę naszych kryteriów

Uznania czy potępienia.

Gdy my konfiskujemy --

Zasługa to narodowa.

Kiedy nas konfiskują --

Gwałcą swobodę słowa.

Kiedy nas zamykają --

Tyrani! Despoci! Kaci!

Kiedy my zamykamy --

Tośmy furt demokraci. [...]

(Marian Hemar, Teoria względności )


Wg informacji Radia Poznań, doktor Maciej Borkowski, wykładowca z Instytutu Filologii Germańskiej UAM jest właścicielem konta na Twitterze @Macbor. Dr Borkowski na Tt daje wyraz swoim poglądom, typowym dla mieszkających na terytorium polskiego państwa młodych, wykształconych i bezpruderyjnych obywateli UE. Dwa lata temu w mediach społecznościowych pisał o „pisowskiej zarazie”, dzieci nazywał „rozwrzeszczanymi pińcsetplusami”, a prezesa PiS „dziadygą z Żoliborza”. Ponieważ w tym samym czasie rektor UAM prof. Andrzej Lesicki, wydał oświadczenie, w którym potępiał „język nienawiści” i zapewniał, że „zdecydowanie zwalczać będę przejawy agresji słownej i fizycznej, niezależnie od sztandarów, pod jakimi miałyby mieć one miejsce”, z doktorem Borkowskim władze UAM przeprowadziły „rozmowę dyscyplinującą” . Podczas tej rozmowy dr Borkowski wyraził ubolewanie, że „został źle odebrany” i obiecał, że zakończy chamskie występy w mediach społecznościowych. Jednak długo nie wytrwał w tym postanowieniu i kilka dni temu nazwał szefa Kukiz‘15 „gnidą” i „gnojem”, a innych posłów tego ugrupowania - „kundlami Kaczyńskiego”.

Oburzony takim zachowaniem wykładowcy akademickiego, do którego zadań należy również wychowywanie młodzieży, szef Ministerstwa Edukacji i Nauki, prof. Przemysław Czarnek zapowiedział, że dr Borkowski straci pracę na uczelni.

Pod notką

https://www.salon24.pl/newsroom/1157994,przemyslaw-czarnek-obiecal-dymisje-wykladowcy-ktory-zwyzywal-kukiza-to-jakis-koszmar

czytamy komentarze pełne oburzenia. Na kogo oburzają się komentujący? Jeżeli ktoś przypuszcza, ze na osobnika przynoszącego wstyd uczelni, to jest w błędzie. Gromy oburzenia są skierowane na ministra Czarnka, który „ingeruje w autonomię uczelni” i zamierza „wedle swojego widzi mi się wyrzucać ludzi z uczelni”.

Pewien uczony astrofizyk (z licencją na awionetkę) przedstawił wysoce merytoryczną opinię:

„społeczeństwo polskie od zawsze miało znaczą część burackiej, zaściankowej ciemnoty, obecnie nazywa się to pis.”

Bo przecież tylko "zaściankowa ciemnota" może mieć za zle wykładowcom akademickim posługiwanie się rynsztokowym słownictwem w celu obrażania i poniżania przeciwników politycznych.

Kontynuując swoją krytykę ministra Czarnka, ów astrofizyk (z licencją na awionetkę) uznał, że zapowiedź ministra to „pełne bezprawie i bolszewizm” i pyta „nie wiem co powstrzymuje EU i USA od nałożenia na RP sankcji”.

A pewna uczona dama napisała do swego kolegi:

„piszesz, że się nasłuchałeś "za Tuska" analogicznych wystąpień?proszę, przytocz - coś z Kudryckiej (oj, dałam nam popalić) - o tym, że zwolni pracownika uczelni?"

Apel był nie był do mnie skierowany, ale do innego komentatora, jednak zainspirował mnie do przypomnienia faktów z czasów rządów ludzi oświeconych czyli Donalda Tuska & Co.

Na początku 2009 roku w elitarnym, niszowym wydawnictwie (ARCANA) została opublikowana (po trzech recenzjach) książka Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa: idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy ‘Solidarności’ do 1988 roku” – 624 strony, ok. 1900 przypisów. Napisana przez 25-letniego absolwenta Wydziału Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, oparta na obronionej w 2008 roku pracy magisterskiej, której promotorem był prof. Andrzej Nowak, książka  budziła szacunek ilością źródeł, przez jakie przebił się autor, i ilością relacji zebranych od ludzi, którzy zetknęli się z Wałęsą.  

Książka wywołała polityczną burzę. Autor oraz wydawnictwo stali się obiektem histerycznego wręcz ataku.

Medialny atak rozpoczął żurnalista Andrzej Stankiewicz w tygodniku Newsweek, który całą książkę Pawła Zyzaka zredukował do jednego epizodu z młodości Wałęsy i określił ją jako „kontrowersyjną” ze względu na ujawnienie faktu że lider „S” miał nieślubne dziecko. Sprowadzenie solidnej i wyczerpująco udokumentowanej biografii do jej jednego, niewielkiego epizodu i do jednej wypowiedzi świadka było świadomą metodą dezawuowania autora książki. Czytelnicy „Newsweeka” mieli okazje tez dowiedzieć się, że „Zyzak jest związany z PiS-em”.

Ten artykuł z „Newsweeka” doprowadził do odstąpienia przez prywatną szkołę od zatrudnienia Zyzaka na stanowisku nauczyciela historii i do odmowy przyjęcia go na studia doktoranckie UJ. 

Lech Wałęsa na swoim blogu napisał, że książka Zyzaka to "od początku do końca zmyślone, obrzydliwe i barbarzyńskie pomówienia. On (Paweł Zyzak) śmierdzi z kilometra, śmierdzi fałszem, śmierdzi bezczelnością, chamstwem. Ja mówię, faszyzm to mało. Bezpieka to mała sprawa."

Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo