129 obserwujących
734 notki
1709k odsłon
  2987   6

Trzej bracia z oddziału majora „Łupaszki”

Jedynie prawda jest ciekawa.

(Józef Mackiewicz)

We wrześniu, po raz drugi w 2021 roku, TVP rozpoczęła emisję serialu opowiadającego o dzielnej załodze czołgu „Rudy” i mądrym psie Szariku, którzy wspólnie pokonali połączone siły Wehrmachtu i oddziałów SS. Nakręcony w latach 1966 – 1970 serial "Czterej pancerni i pies” przez pół wieku kształtował poglądy na przebieg drugiej wojny światowej w głowach polskich dzieci. Niestety, większość widzów tego serialu później nie miała szansy poznania prawdy historycznej. Scenariusz serialu „Czterej pancerni i pies”, na podstawie opublikowanej w 1964 r. powieści Janusza Przymanowskiego pod tym samym tytułem, napisali Janusz Przymanowski i Maria Hulewiczowa.

W czasach PRL-u „Pancernych” pokochały narody miłujące pokój. Powieść Przymanowskiego, a potem serial, cieszyły się wielkim powodzeniem w Związku Sowieckim („Czetyryje tankisty i sobaka”) oraz w NRD („Vier Panzernsoldaten und ein Hund”). Ówcześni recenzenci pisali, że obraz ten "zaspokaja u młodych nienasycony głód przygody, tęsknotę za własnym wzorcem bohatera, a przy tym godzi harmonijnie odwieczny kontrast między romantyzmem a codziennością, nadając zwyczajności żołnierskiego trudu polor niezwykłości". TVP prowadziła dla młodzieży program „Klub Pancernych”, zachęcano młodych ludzi do akcji zwanej „Niewidzialna ręka” (uczestnicy tej akcji mieli robić dobre uczynki, pozostawiając kartkę z wizerunkiem dłoni).

Po 1989 r., czyli po tzw. transformacji ustrojowej, serial zachował dobrą opinię u telewidzów - w sporządzonej w 2000 roku liście najpopularniejszych polskich seriali telewizyjnych znalazł się na pierwszym miejscu. W ramach realizacji swojej "misji" TVP poddała nawet ten załgany serial liftingowi w wersji HD, aby go - jak napisano - "zachować dla kultury narodowej". A może lepiej wydawać pieniądze na prawdę? Ogromna popularność jaką cieszy się serial "Czterej pancerni i pies" nie zmienia bowiem faktu, że jest to produkt komunistycznej propagandy, skłamany od początku do końca. W generaliach i detalach. Jednak kierownictwo TVP nie zamierza przestać prezentowania tego serialu, natomiast ze względu na protesty osób wrażliwych na dezinformację, TVP Historia przygotowała serię krótkich filmów, emitowanych po każdym odcinku serialu, w których redaktor Kłopotowski w rozmowie z historykami wyjaśniają widzom na czym polegają odstępstwa od prawdy historycznej. Takie postępowanie redakcji TVP Historia (dołączenie komentarza historyka) jest godne pochwały, jednak nie do końca załatwia problem.  

Moim zdaniem, można poszerzyć wiedzę o historyczną widzów, oglądających ten załgany serial, pokazując filmy o wojennych i powojennych doświadczeniach, które były udziałem niektórych twórców tego serialu. Np. Mikołaja Sprudina, autora zdjęć pięciu ostatnich odcinków.

Mikołaj Sprudin pochodził z Wileńszczyzny; jego rodzice, Mikołaj i Maria Sprudinowie byli właścicielami majątku ziemskiego Stracza nieopodal Michaliszek, w powiecie Święciany na Wileńszczyźnie. Ojciec Mikołaj Sprudin był wyznania prawosławnego, a jego rodzina pochodziła z Odessy. Matka Maria z domu Korwin-Kurkowska, pochodziła z polskiej rodziny kresowej, zasłużonej w walkach o odzyskanie niepodległości Rzeczypospolitej. Mikołaj urodził się w 1923 r. i był najmłodszym z rodzeństwa - siostra Żenia urodziła się w 1910 r., Sergiusz rok później, a Dymitr w 1915 r. Wszyscy trzej bracia Sprudinowie mieli te same pasje i zainteresowania - fotografowali, filmowali, polowali i żeglowali. A w czasie wojny wszyscy trzej byli żołnierzami w oddziale mjr Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Zainteresowania fotografią przejęli od ojca, który z aparatem fotograficznym wędrował po drogach i bezdrożach Wileńszczyzny, fotografując mieszkańców, przyrodę, zabytki, a następnie długie godziny spędzał w ciemni fotograficznej. Nawyk noszenia ze sobą aparatu fotograficznego Mikołaj odziedziczył po ojcu: „Aparat fotograficzny zawsze miałem przy sobie, gdy tylko było coś ciekawego, zaraz go wyciągałem” – wspomina Mikołaj Sprudin. To jemu i jego bratu Sergiuszowi zawdzięczamy m.in. zdjęcia 5. Brygady Wileńskiej „Łupaszki” z Wileńszczyzny.

Najstarszy z braci Sprudinów, Sergiusz, ukończył Wyższą Szkołę Handlową we Lwowie w 1937 r., następnie pracował jako referent w hucie "Pokój" w Katowicach. W latach 1940-41 i 1944-45 był operatorem kroniki filmowej w Studiu Filmów Dokumentalnych w Kownie. W tym samym Studium w 1941 r. rozpoczął pracę Mikołaj, jako asystent kroniki filmowej Litewskiej SRR. 

W czasie wojny rodzinny dom Sprudinów w Straczy odgrywał ważną rolę w działaniach polskiej partyzantki na Wileńszczyźnie. Ze wspomnień Mikołaja Sprudina (ps. „Szerszeń”):

[…] Jak wspomniałem wiosną 1943 r. Stracza stała się ośrodkiem kontaktowym między Komendą Okręgu a siatką terenową. Odwiedzali nas partyzanci brygady „Kmicica” i łącznicy z Wilna i Warszawy. Częstym naszym gościem był por. „Ostróg” (Józef Wiśniewski) dowódca zwiadu konnego Brygady „Kmicica”. To on zaprzysiężył mnie i Dymitra słowami przysięgi, której tekst końcowy dla upamiętnienia przytaczam poniżej: „Przyjmuję cię w szeregi żołnierzy Armii Polskiej, walczącej z wrogiem w konspiracji o wyzwolenie Ojczyzny. Twym obowiązkiem będzie walczyć z bronią w ręku. Zwycięstwo będzie twoją nagrodą. Zdrada karana będzie śmiercią.”

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura