Blog
wiesława
68 obserwujących 478 notek 830677 odsłon
wiesława, 16 lipca 2017 r.

Jeremi Przybora ma swoją ulicę w Bydgoszczy. Agent NKWD też.

1880 23 0 A A A

- Nie macie proszę państwa pojęcia, jak to przyjemnie mieć własną ulicę.

- I jest to o tyle przyjemniejsze, ze dostarcza samych rozkoszy posiadania, bez żadnych obowiązków czy kłopotów związanych z tym stanem. Ot, chodzicie od rogu do rogu, czytacie z satysfakcją tabliczki, że to własnie ulica imieniem naszego nazwiska, i cieszycie się, że taka ładna czy ruchliwa, czy dobrze zaopatrzona ...

- Macie własną ulicę, a jednocześnie nie musicie jej zamiatać, polewać, poprawiać waszych chodników, łatać dziur w waszej jezdni…

- Albo np. strzyc drzew, jeżeli są na waszej ulicy...

- Ten brak obowiązków, związanych z posiadaniem ulicy, płynie może stąd, że jak już posiadacie własną ulicę, to już przeważnie jesteście nieboszczykiem i gdzież wam wtedy w głowie zamiatanie itp. Jednym słowem dobrze i arcyprzyjemnie jest mieć własną ulicę i nic dziwnego, ze my z przyjacielem, stykając się w naszych podróżach z licznymi, nieraz bardzo atrakcyjnymi ulicami, zapragnęliśmy gorąco ulicę własna posiąść. […]

To pragnienie wyrażone w 1964 przez Jeremiego Przyborę w jednym z „Listów z Podróży”, spełniło się dopiero po upływie ponad pół wieku, w lipcu 2017 roku. Kilka dni temu Rada Miasta  Bydgoszczy podjęła uchwałę „o zmianie nazwy ulicy Józefa Powalisza na Jeremiego Przybory”.

Nazwisko Jeremiego Przybory jest kojarzone przede wszystkim z telewizyjnym Kabaretem Starszych Panów, który w 1958 roku założył wraz z przyjacielem, Jerzym Wasowskim. Dla tego kabaretu napisał kilkadziesiąt tekstów piosenek, będących mistrzowskim połączeniem liryki i żartu.  Jest także znany jako poeta, pisarz, satyryk, piosenkarz i aktor. Mało kto jednak pamięta, że we wrześniu 1939 roku Jeremi Przybora był jednym ze spikerów Polskiego Radia, instytucji która odegrała ogromną rolę w oblężonej Warszawie.  

Moje życie podczas siedemnastu dni obrony Warszawy opłynęło niemal całkowicie w obrębie gmachu przy  Zielnej 25. Przebywaliśmy tam wszyscy prawie, koledzy i koleżanki, dniem i nocą, śpiąc pokotem na podłodze w podziemnym studiu Warszawy II. Co leżało na tej podłodze pod nami – nie pamiętam, ale na pewno nie styropian. Tworzywo takie jeszcze wtedy nie istniało. […] 25 następuje decydujący poniedziałek. Po nocnym ostrzeliwaniu artyleryjskim rano rozpoczyna się trwający 10 godzin nalot. W gmach na Zielnej trafia 6 pocisków artyleryjskich, z których 4 okazują się na szczęście niewypałami. Zniszczone zostaje studio muzyczne i odczytowe. Kwatera prasowa płka Lipińskiego w gmachu MSW też zostaje doszczętnie zniszczona. […] 27 września Dowództwo Obrony Warszawy kapituluje.

(ze wspomnień Jeremiego Przybory)

 

30 września w godzinach rannych radiowcy po raz ostatni uruchamiają krótkofalówkę, aby nadać pożegnalną audycję:

Halo, halo, czy nas słyszycie? To nasz ostatni komunikat. Dziś oddziały niemieckie wkroczyły do Warszawy. Braterskie pozdrowienia przesyłamy żołnierzom walczącym na Helu i wszystkim walczącym, gdziekolwiek jeszcze się znajdują. Jeszcze Polska nie zginęła! Niech żyje Polska!

Tekst ten odczytał do mikrofonu Józef Małgorzewski, a następnie Maria Stpiczyńska przeczytała tłumaczenie na język francuski, a Jeremi Przybora – na język angielski.    

Do pracy spikera w Polskim Radio Jeremi Przybora powrócił 9 sierpnia 1944 roku. Tego dnia na ulicy Moniuszki, w gmachu „Adrii” rozpoczęła pracę powstańcza stacja Polskiego Radia.

Czytałem wiadomości, komunikaty specjalne, lub przegląd prasy – sam lub (bo było nas – spikerów Polskiego Radia – dwóch) ze Stefanem Sojeckim. Bo też i wszystkich radiowców-cywilów Polskiego Radia była w Powstaniu garstka w porównaniu z Wrześniem. […] Między pierwszą a ostatnią audycją Polskiego Radia (9 – 28 sierpnia) w Śródmieściu zawarte są dni heroicznych zmagań źle uzbrojonych powstańców, wspieranych przez dziewczęta i dzieci, z wrogiem początkowo zaskoczonym furią i determinacją ataku, ale w miarę biegu wydarzeń krzepnącym organizacyjnie i rosnącym w militarną siłę.[…]

18 sierpnia wydarzyło się coś szczególnego […] gigantyczny pocisk przeleciał przez gmach Adrii, przeszywając go od dachu po podziemie, gdzie utkwił w parkiecie dansingu. Na szczęście był to niewypał i  śmierć poniosła tylko jedna osoba łączniczka, kilka odniosło lżejsze obrażeni. Ale z naszej ekipy nikomu nic się nie stało. […]

2 września, po upadku Starego Miasta, Niemcy ostro zaatakowali północną część Śródmieścia. Huraganowy ogień artyleryjski zlikwidował siedzibę nadajnika i studio. Przez kilka godzin piekła walących się murów, ryczących krów, trzasku granatników, eksplozji bomb lotniczych i artyleryjskich pocisków, przemykała grupa ludzi z tobołami sprzętu, materiałów i osobistych rzeczy, biegiem na przełaj przez ulice, bramy i podwórka na niewielkim odcinku trasy między Moniuszki, placem Napoleona, ulicami Górskiego, Szpitalną i Bracką do Alej Jerozolimskich. Do kolejnej i ostatniej siedziby. […] Stację zainstalowano na Poznańskiej, między Hożą a Wilczą. Było to malutkie pomieszczenie [..] prąd czerpano z pozostawionego przez Niemców w jakiejś mleczarni agregatu. […]

Opublikowano: 16.07.2017 00:42. Ostatnia aktualizacja: 16.07.2017 14:42.
Autor: wiesława
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Fisher "Skąd się bierze ta totalitarna skaza mentalna?" Już Gajusz Juliusz Cezar...
  • Aleksander Chłopek - outsider221 Dziękuję za korektę, już poprawiam. Pozdrawiam
  • @Liberalny Motłoch, @noee Wydarzenia w Zbąszyniu poprzedziły tzw. noc kryształową. Wśród...

Tematy w dziale Polityka