Tomasz Menzel Tomasz Menzel
27
BLOG

Słowa poświąteczne

Tomasz Menzel Tomasz Menzel Polityka Obserwuj notkę 4
Nie zostałem zrozumiany w poprzednim wpisie i boleję nad tym - niektórzy widzą, we mnie wroga, inni przeciwnika, garstka osób, które mogę policzyć na palcach jednej ręki - próbuje stawić czoła słowom które tutaj bywają. Po ostatnich polemikach postanowiłem, że rozwinę jeszcze bardziej to co męczy KK w Polsce. Tekst ten pojawiłby się już z samego rana - jednak perypetie z połączeniem z serwisem salonowym, jakie odbywały o poranku - pochłonęły mój pierwotny tekst w czeluściach błędów. Oczywiście mógłbym łajać się za to, ze nie robię kopii tekstu - ale nie mam pretensji do siebie i do ludzi odpowiedzialnych za serwis. Jak nie tamta forma - będzie inna: tym razem brutalniejsza, ponieważ tamten tekst był pisany pod wpływem zrozumienia Wyrusa i Adama @Tezeusza, a co najważniejsze pod wpływem zaspania. Teraz jednak, mogę w sposób trzeźwy napisać kilka zdań - według mnie istotnych. Nie będę odwoływał się do przeszłości Kościoła - która, posługiwała się ideą "czystości" (wyprawy renesansowe, prześladowania heretyków, wojny religijne, szerzenie wiary, misje) - ponieważ, byłoby to niesprawiedliwe. Mówię o tym by oderwać się od przeszłości, podczas kiedy mowa jest o lustracji. W tym przypadku też, tak postąpię.

Wyrus powołał się na Ewangelię św. Jana - fragment ten nijak ma się do moich twierdzeń, jednak zacznijmy od tego cytatu, który może być pewnym tropem w mojej odpowiedzi na różnorakie zarzuty:

Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.

Jan 17, 20-26

Jedyność - to jest zarzut wobec Kościoła. To może być atrybut w rękach niewierzącego, ponieważ Kościół nie może się przebudzić z "jedności". Ponieważ to ona układa (wraz z "czystością") religię. Ona ją zaczarowuje. Ona wzmacnia i ona prowadzi do wyniszczenia "wielości". Jednak by nie być gołosłownym przytoczę jeszcze jeden fragment z Ewangelii św. Jana:

Piłat zatem powiedział do Niego: "A więc jesteś królem?" Odpowiedział Jezus: "Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu". Rzekł do Niego Piłat: "Cóż to jest prawda?"

Jan 18, 37-38

Ten moment w Nowym Testamencie, uważam za jedno z najbardziej wzniosłych wydarzeń (zaraz po wydarzeniu o którym pisze Lyotard - kiedy to Bóg, zabrania tworzenia swoich wizerunków) - wzniosłych, ponieważ Piłat jest tutaj najbardziej ludzki, a Jezus jawi nam się jako fanatyk idei. To Piłat wyraża przekonanie - że prawdy nie można uchwycić, tak samo jak Boga. Jedyność prawdy i monopol na nią mają wiary wyrastające ze wszystkich najświętszych pism. To co zapisane pod wpływem tchnienia Boga, albo objawienia boskiego - musi być całkowita prawdą. Nie można zadawać pytań, nie można wyrażać się przeciwko Słowu Boskiemu. Ponieważ ten, kto próbuje stawiać się wobec słów Boga, skazany jest na potępienie.

Arcybiskup Nycz wpada w sidła "jedności" i "jedynej prawdy" - to jest niepokojące, ponieważ w tym momencie wyklucza się pluralizm prawdy i światopoglądów. Religia jest połączona z totalnością, jak Ying i Ying (nie ma równowagi, między pierwiastkiem religii, a pierwiastkiem człowieczeństwa). Religia jest na usługach Thanatosa (posłużę się w tym przypadku, terminem freudowskim) - dlatego występuje taki niepokój, kiedy mowa jest o "prawdzie jedynej", ogólnie - kiedy mowa jest o prawdzie w ogóle.

Dlaczego się czepiam abp. Nycza? Nie chodzi o głoszenie Ewangelii - ma rację, jako człowiek związany mocno z religią, że wyklucza "wielość" - to jest dobre dla religii, ponieważ "wielość" jest nie czystością. Tylko tym samym, abp. Nycz - wyklucza dialog. Wpisuje się w schemat nowoczesnego myślenia - "my was tolerujemy, ale jesteśmy lepsi od was" (przypomnę w tym miejscu o pewnym piśmie kard. Ratzingera (wtedy) - a dokładnie o Dominium Iesus). Dlatego powiem brutalnie, że ekumenizm to mrzonka - mająca zafałszować intencje religii.

Wyrus wysunął dość dziwny argument - należy szanować instytucję, która przetrwała 700 lat, a nie 70, jak w przypadku komunizmu. Tylko jest jeden problem - obydwie idee czerpały z idei "czystości". W przypadku chrześcijan, chodziło o "jedyność Boga". W przypadku komunizmu rolę "czystości" przypisuje się "czystości klasowej", która też prowadziła do wielu tragedii w dziejach człowieka. Jest to argument nie mający zaczepienia w "dzisiaj" - argument, który niczego nie wnosi do dyskusji. Po prostu idea religii jest potężniejsza od komunizmu (w jakimkolwiek wydaniu) - potężniejsza ponieważ przemawia do transcendencji, mówi człowiekowi - "że coś jest poza". Komunizm by przepadł, bardzo szybko, gdyby kiedykolwiek istniał w swojej pierwotnej filozoficznej formie.

Adam @Tezeusz - porusza ciekawą kwestię:

Ale nowoczesności już nie ma, jest po-nowoczesność, której zresztą Autor wyznawcą jest, więc w czym problem?

Nowoczesność jest. Nowoczesność jest specyficznie powiązana z ponowoczesnością. Postmodernizm wynika z nowoczesności. Tylko jest jeden problem - mieszając się (nowoczesność i ponowoczesność), ludzie występują wobec wielkich haseł - czy to Nauki, czy to Religii, czy to Marksizmu - ponieważ hasła te zaprzeczają dzisiejszemu porządkowi społecznemu, który przyjął z otwartymi ramionami pluralizm i tolerancję. Tolerancja i wielość poglądów zaprzeczają Bogu, i prawdzie niepodważalnej. Dzisiaj Obcy powinien zanikać. A jednak tak się nie dzieje - ponieważ świat ciągle musi się poddawać idei czystości, ponieważ człowiek musi ciągle sprzątać, jest to cykl, który się nie kończy. W postmodernizmie, który zaprzecza czystości, nie da się jej uniknąć. Jest to paradoks. Ponieważ pewne wydarzenia społeczne, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi, w niedalekiej przyszłości będą odgrywać ważną rolę w tworzeniu nowego ładu na świecie. Przemiany te najbardziej dotkną kraje Trzeciego Świata - będą to kolejne niechlubne dzieje w naszej historii ludzkości - ponieważ kraje Trzeciego Świata, brudzą NASZ świat. Ponieważ one właśnie zakłócają cały porządek. Jest to smutna refleksja - jednak powoli wchodzi w życie - każda epoka ma swoje ofiary. Postmodernizm też.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka