Jestem niemodny - palenie zaczynałem z ciekawości, obserwując zachowania niektórych osób, papieros wydawał mi się atrybutem młodości, uwielbiałem zapach tytoniu i zabawę z dymem.
Nigdy nie miałem pretensji do osób palących w mojej obecności - kiedy zależy Ci na towarzystwie, przydaje się konformizm. Chociaż najczęściej stawiam na swoim i wybieram spośród tłumu osoby palące - dziwne, że z moich osobistych doświadczeń palacze wydają się być bardziej stali w swoich poglądach i bardziej wierni drugiemu człowiekowi. Ponieważ osoba paląca przebywa z niepalącymi i palącymi. Niepalący, tak naprawdę gardzi papierosem i ogranicza swoje kontakty z palaczami w imię zdrowia, stylu i narzucanych wzorców - albo, ze względu na (czasami nieświadomie) przyjęcie akademickiej estetyki, która nie dopuszcza zabrudzenia życia.
Ostatnie wiadomości, wprawiają mnie w zadumę. Byłem w zaprzyjaźnionym klubie (gdzie klimatyzację i system dotleniana lokalu pieszczotliwie nazywam Grenlandzką Zamiecią) i właściciel na te wieści zareagował śmiechem:
- A gdybym zrobił miejsce "przyjazne palaczom"? Albo zabroniłbym wstępu osobom niepalącym? Mógłbym to zrobić...
I to jest genialne - dyktatura właścicieli nie ma granic. Dokonać selekcji osób palących i niepalących przed wejściem - próbą "ognia". Dokonać podziału na tych co zbawieni (tym razem palacze) i na tych co potępieni (osoby niepalące). Wszyscy jesteśmy wolni - możemy wybierać.
i staniesz przed bramą raju. I Bóg powie Ci - możesz przejść przez niebios drzwi. I ty powiesz, że nie jesteś godzien. Bóg rzeknie - "godny ten, kto palił - ten kto idzie własną ścieżką, nie szuka poklasku, wierny jest i szczęśliwy jest".
Palacze zróbmy własną akcję! "Przeciwko niepalącym"!



Komentarze
Pokaż komentarze (17)