Narodowiec1906 Narodowiec1906
170
BLOG

Dzielenie, fałszywa jedność i partie w tle. Czyli obłuda .

Narodowiec1906 Narodowiec1906 Polityka Obserwuj notkę 0

 

W związku z obchodami smoleńskimi ogłoszono to co było jasne w momencie przekazania przez premiera Tuska śledztwa w sprawie katastrofy Rosjanom. Sprawą tą była duża różnica zdań a co za tym idzie to, że nie wszystkie rodziny ofiar spotkają się na wspólnych uroczystościach.

Uderza jednak inna sprawa. Mianowicie mamy do czynienia z wyraźnym przekazem o tym który sposób uczczenia rocznicy 10 kwietnia jest właściwy. Otóż na środowisko Pis i obóz wokół PiSu skupiony oraz zwolenników takiego podejścia jakie reprezentuje Jarosław Kaczyński nawet jeśli nie do końca tę partię popierają wylewa się fala krytyki. Najdziwniejszym jest tutaj zarzut o dzieleniu Polaków.

Zacznijmy od kilku rzeczy, jeśli nawet PiS faktycznie dzieli Polaków to robi to w stopniu na pewno nie większym niż Platforma, Komorowski czy nawet inne partie i media.

Po drugie podział jest faktem, mimo, że łączy wspólna tragedia to zdania po prostu są podzielone, Kaczyński i jego środowisko tak naprawdę są oskarżania o to, że swoje zdanie wymawiają głośno a nie udają, że są zadowoleni z działań obecnej ekipy rządzącej. Mówiąc szczerze uroczystości państwowe nie są ponad partyjne, przeciwnie, stoją za nimi liderzy ugrupowania które PiS ocenia skrajnie negatywnie. Czy zatem uczciwe byłoby pokorne branie udziału w tym wydarzeniu? Sądzę, że nie.

Ciągle pojawiające się zarzuty o dzieleniu Polaków pojawiają się bardzo często i to pod adresem Kaczyńskiego. Tylko czemu? Ponieważ reprezentuje on dość wyrazisty pogląd a przy tym jest chyba najbardziej uczciwy z politycznych liderów którzy obecnie realnie są w grze. Zarzuty te są szczytem hipokryzji bo są wygadywane przez zwolenników systemu partyjnego a dokładniej wielopartyjnego. Nieodłączną częścią tego systemu jest podział, zinstytucjonalizowany i poglądowy. Zauważmy, że podział czy tez różnica zdań są normą. Jednak partie polityczne dzielą o wiele silniej, ponieważ spór, różnica poglądów następuje już nie tylko między koncepcjami ale między organizacjami mającymi silne struktury, więzy formalne których zmiana wymaga nie tylko deklaracji ale też pewnej ilości procesu papierkowego. Za tymi różnicami idzie coraz większa identyfikacja z partyjnymi sztandarami, odrębnością jednych i drugich. Nie są to przecież nieformalne stronnictwa, to są organizacje ukonstytuowane, w których kierownictwo jest wybrane mocą wewnętrznego prawa. W partiach mamy zawsze większy lub mniejszy stopień podporządkowania się władzom ugrupowania. Partia jest zbiorem powiązań wszelkiego rodzaju, zarówno formalnych jak i nieformalnych. Wśród grup powiązań nieformalnych możemy wyróżnić wewnątrzpartyjne frakcje. Ich zmiana jest często nieoficjalna bo de facto fizycznie coś takiego nie istnieje, nie ma tego na papierze.

 Ja osobiście nie wzywam do zniesienia systemu partyjnego tylko zwracam uwagę, że nie można zarzutu dzielenia kierować pod adresem jednej partii. PiS jest atakowany takim zarzutem nie tylko w kontekście Smoleńska.

Zauważmy, że system partyjny nie jest warunkiem demokracji i parlamentaryzmu. W szlacheckiej Polsce też mieliśmy parlament a partii nie było. W systemie obecnym parlament jest miejscem walki politycznej nie tylko w sensie dążenia do realizacji interesów państwa czy tez narodu ale również a czasami przede wszystkim między partiami politycznymi. Wiele partii to po prostu spór który jest zarejestrowany w sądzie, bo każda partia musi się zarejestrować. Celem partii stało się może i nawet w procesie ubocznym ale dbanie również a czasem głównie o swój interes polityczny i ekonomiczny, do tego trzeba też dodać liczny udział karierowiczów i zwykłych złodziei w polityce i sferach władzy, dowodem na ich udział były liczne afery. W tej sytuacji rywalizacja o wpływy sprawiła, że jawią się one nie tylko w celu walki o interes kraju ale też o własne często nielegalne korzyści nierzadko bezpośrednim kosztem państwa. Nie zmienia to faktu, że podział i walka polityczna jest nieodłącznym elementem systemu wielopartyjnego zarówno w sytuacji normalnej jak i patologicznej. Ponieważ ludzie idealni nie są mniejsze lub większe skutki negatywne są nieuniknione. W czasach szlacheckiej Polski parlament był miejscem walki o interes Ojczyzny, był politycznym narzędziem do działania, walki w interesie wszystkich, stronnictwa tworzyły się nieformalnie, ich działania były w mniejszym stopniu podyktowane osiągnięciem korzyści dla stronnictwa a bardziej jako miejsca ustalenia wspólnej taktyki dla wprowadzenia konkretnego pomysłu. Poza tym parlament był po prostu reprezentacją narodu, nie dawano obywatelom sygnału, że parlament to miejsce w którym toczy się walka, debata przynajmniej w założeniu była elementem wypracowywania stanowiska. Dziś siłą rzeczy jest sygnał do podziału, do określania się po stronie obozu, nie tylko wybieraniu najlepszego zestawu poglądów. W taki sam sposób zorganizowany jest system wyborczy, przecież na karcie wybieramy partię, dodatkowo stworzył się system partyjnej oligarchii, rywalizować w tym wyścigu są w stanie tylko te ugrupowania które maja dostęp do subwencji. Jednomandatowe okręgi mogłyby chociaż częściowo odpartyjnić ustrój. A tak zamiast do parlamentu wybrać reprezentanta naszego okręgu który nawet nie musiałby być związany z żadną partią wybieramy partyjnego funkcjonariusza do parlamentu który w naszym okręgu nie musi nawet mieszkać. Wybory to zawsze walka między partiami.

W takiej sytuacji nie ulega wątpliwości, że ten system nie jest drogą do wypracowania narodowej jedności tylko drogą rywalizacji obozów. Daje na faktycznie każdemu prawo do tego by w tą walkę się włączył, ale cały czas polityka jest walką a nie dążeniem do jedności. Zatem śmieszne jest zarzucanie dzielenia Polaków Kaczyńskiemu kiedy mówią to równocześnie ludzie dla których demokracja i to w tej formie jest wartością najwyższą. Śmieszne jest też to, że przez tych samych ludzi Kaczyński był tez oskarżany o niszczenie demokracji. Powiedzmy to sobie raz jeszcze, partie polityczne na dodatek w połączeniu z cała otoczką i historią są sformalizowanym podziałem, Smoleńsk nie jest tutaj żadnym kolejnym etapem podziału. Jednoczenie się Polaków być powinno, przynajmniej w sytuacjach gdy jest to wymagane jak wojna, tak w naszej historii się działo.

Historia zna też próby politycznego zjednoczenia narodu przy zachowaniu prawa wszystkich do własnych poglądów. Taką próbą była koncepcja części obozu narodowego dotycząca rozwiązania partii politycznych i powołania politycznej organizacji narodu. Podobne rozwiązanie wprowadził generał Franco w Hiszpanii który utworzył co prawda monopartię ale ścierały się w niej różne poglądy, może nawet nie tyle ścierały ile z sobą dyskutowały.

Ja dziś nie namawiam do obalenia sytemu wielopartyjnego, w nim można manewrować tez skutecznie, uczciwa partia, z narodowym i patriotycznym programem jest w stanie wypracować przynajmniej stanowisko jedności chociaż w najważniejszych sprawach w których spierać nie do końca się można. Wydaje mi się, że mimo wad tego ustroju wprowadzenie innego w obecnych warunkach jest nierealne z wielu względów, przyzwyczajenie, przynajmniej pozorna możliwość tworzenia ruchów politycznych według własnych pomysłów.

Tym co faktycznie jednoczy Polaków jest narodowość, ale cóż z tego skoro elity partyjne też rzuciły się na Jarosława Kaczyńskiego za to jak powiedział prawdę o RAŚ i próbach dezintegracji Polski. Za dzielenie Polaków krytykują go ludzie którzy rozwalają narodową jedność dla celów partyjnych i doraźnych wyborczych.

Podobnie jest z tzw. Wyeliminowaniem języka nienawiści, kto najmocniej na niego naciska? SLD. A czemu? Dlatego, że w stosunku do SLD całkowicie uzasadnione jest żądanie całkowitej likwidacji tej partii, a przecież za takie poglądy w mediach już się obrywa. Dość ciekawy jest też przykład PSL którzy wzywają do porozumienia etc. etc. Ich koncepcję pojednania można by sformułować następująco: „Porozumienie służy ludziom, pójdziemy z każdym kto nam coś da.” Historia tej partii po 1989 to potwierdza, byli w koalicji z komunistami, liberałami a nawet lawirowali wokół PiSu i akcentowali chrześcijańskie poglądy.

Za narodowe poglądy dostaje się narodowcom określanym jako faszystom, trzeba dodać, że nasz ustrój obciążony jest zakulisowymi gierkami, korupcją itd. a demokracja partyjna jak tutaj starałem się udowodnić nie jest idealna.

Zatem wzywanie do jedności wokół nie wiadomo czego, walka ze sporami i podziałami w wykonaniu PO, SLD i tym podobnych jest zwykłym szczytem obłudy i hipokryzji, jedynym sposobem na ich wypełnienie byłoby podporządkowanie się celem i działaniom tych partii a raczej jednej z nich, a to byłoby bliższe totalitaryzmowi niż autorytarne rządy generała Franco czy zniesienie partii politycznych. Podobnym totalitaryzmem staje się dziś UE zwłaszcza w koncepcjach lewicy. Frakcja socjalistów w parlamencie europejskim uważa za niedopuszczalne krytykowanie instytucji unijnych a lewica w Polsce słowo eurosceptyk(które swoja drogą jest w moim odczuciu bzdurne bo przeciwnik UE czy też obecnego kształtu UE nie musi być sceptyczny wobec Europy i jej wartości) uważa za gorsze niż wróg narodu czy antypolak.

Mój tekst nie ma na celu wprowadzania tego czy innego sytemu, chodzi mi raczej o pokazanie hipokryzji i głupoty dużej części klasy politycznej, ludzi którzy oskarżają o dzielenie choć sami dla rozbicia narodu robią bardzo wiele. Uroczystości państwowe w sprawie smoleńskiej być powinny, ale to, że ktoś nie ma ochoty brać w nich udziału żadnym dzieleniem nie jest, zwłaszcza, że ten kto ma dzielić sam zapraszał wszystkich do udziału w uroczystościach organizowanych przez siebie. PO dziś domaga się w tej sprawie poparcia dal swych działań zasłaniając się państwowymi obchodami.  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka