Dzisiejsza notka będzie luźna. Ale nie w charakterze tematyki, tylko uporządkowania rozmyślań. Wczoraj w całym kraju odczytano w kościołach słowo biskupów polskich na temat przeszczepiania narządów.
Impresja pierwsza:
"W naszych czasach pojawiły się jednak niespotykane dotąd możliwości ratowania zagrożonego życia ludzkiego. Dzięki osiągnięciom w dziedzinie medycyny i techniki stało się możliwe ratowanie życia przez przeszczepianie organów ludzkich."
"W swoim nauczaniu Kościół podkreśla, że ciału zmarłego człowieka należy się szacunek, pobranie zaś narządu po śmierci człowieka nie narusza jego godności ani żadnych praw osoby ludzkiej. Według aktualnego stanu wiedzy medycznej, podstawą do stwierdzenia śmierci człowieka jest ustanie wszelkiej aktywności mózgowej."
Klucz do interpretacji - nasze czasy i aktualny stan wiedzy medycznej.
Zastanówmy się jaką formę podobne oświadczenie uzyskałoby kilkadziesiąt-kilkaset lat temu.
Może np. "Według aktualnego stanu wiedzy medycznej, podstawą do stwierdzenia śmierci człowieka jest ustanie bicia serca". Albo "Według aktualnego stanu wiedzy medycznej, podstawą do stwierdzenia śmierci człowieka jest ustanie oddechu".
Dziś wiemy, że powyższe założenia są błędne. Czy mamy pewność, że człowiek, u którego ustała wszelka aktywność mózgowa naprawdę umarł...? Kto wie, czy medycyna nie wymyśli kolejnych sposobów na ratowanie życia ludzkiego po ustaniu aktywności mózgowej, na odwrócenie skutków braku aktywności...?
Impresja druga:
TV4, wiadomości, niedziela w godzinach wieczornych. Część poświęcona omówieniu przedmiotowego dokumentu.
Dowiadujemy się, że niechęć do oddawania narządów na potrzeby przeszczepów to... efekt działalności rządu PiS?!
Otóż, ludzie przestali zgadzać się na oddanie narządów po śmierci za sprawą nagłośnienia zatrzymania pewnego lekarza przez CBA. Zaprawdę, straszne są macki Kaczyńskich, że do odbudowy utraconego za ich przyczyną zaufania do przeszczepów konieczny jest nawet głos biskupów. O czym z ogromną powagą przekonywali nas prowadzący program.
Kampania wyborcza trwa...
Nie wiem jak wy, ale ja nigdy nie rozpatrywałem zagadnienia udostępnienia swoich narządów dla ratowania czyjegoś życia przez pryzmat polityki. Nie przyszło mi do głowy, aby mój wybór moralny miał być powodowany Kaczyńskim bądź jednym doktorem z Warszawy...
Impresja trzecia:
Ten sam program, dalszy ciąg. Kilka kolejnych minut poświęcone zostało niezwykle ważkiemu wydarzeniu na skalę światową. Otóż przy jednej z parafii postanowiono stworzyć szkołę muzyczną dla organistów.
Ilustracją dla niesamowicie długiego (jak na standardy programów informacyjnych) materiału jest m.in. ksiądz przy perkusji. I opowieść w tle, że potrafi grać popularne piosenki.
O tak, takich organistów nam trzeba. Kto śpiewa, ten dwa razy się modli, kto śpiewa w takt rytmu perkusji przyśpiewki ludowe, ten modli się nawet trzy razy. Dobrze chodziaż, że nie było informacji, iż fałszujący organiści to efekt rządów wiadomych bliźniaków.


Komentarze
Pokaż komentarze