Wiara nie ma od dłuższego czasu dobrej prasy. Branie czegoś "na wiarę" jest synonimem, delikatnie mówiąc, braku rozsądku. Tymczasem warto zdać sobie sprawę, że ten rodzaj poznania jest pierwotny względem spekulacji umysłowej – zarówno historycznie, jak i w wymiarze osobistym każdego człowieka.
Dziecko wierzy swojej matce. Wierzy jej bezgranicznie. Cokolwiek powie matka, dla trzylatka będzie dogmatem i zareaguje najświętszym oburzeniem na każdą próbę jego podważenia. Dlaczego tak się dzieje? Bo dziecko ufa matce. Ufa w jej mądrość i uczciwość. Nie potrafi sobie wyobrazić, że matka mogłaby je oszukać (nie zna nawet takiego pojęcia). Wie, że matka chce jego dobra. Krótko mówiąc - kocha i jest kochane.
Wiara zatem opiera się na miłości i w niej znajduje swoje uzasadnienie. Bez miłości nie ma zaufania, a zatem nie ma także wiary. Św. Paweł, pisząc o trzech cnotach teologicznych, hierarchizował je, jako źródło wszystkich wskazując właśnie miłość. Miłość, która ma wymiar nie tylko aksjologiczny, ale także ontologiczny. Jest bowiem zasadą istnienia świata, jako realizacja intencji Boga, który mówi swemu stworzeniu: "chcę, abyś było".
Wiara jest aktem pokory rozumu, który przyjmuje, że jakakolwiek stworzona przez niego myśl może w najlepszym razie zbliżyć go do prawdy o mały kroczek. W scenariuszu mniej optymistycznym go od niej oddali. Na pewno zaś nie odkryje przed nim pełni.
Pokora zaś otwiera nas na Miłość. Pokora tworzy w nas dziecko. Cokolwiek powie Miłość Osobowa, będziemy traktować jak dogmat i zareagujemy najświętszym oburzeniem na próbę jego podważenia. Dlaczego? Bo ufamy Bogu. Bo wiemy, że pragnie naszego dobra. Bo wiemy, że nas kocha. Nie potrafimy sobie wyobrazić, że nas oszuka.
Prawda, której udziela Bóg, jest przedmiotem kontemplacji. Konteplacja weryfikuje i uwiarygadnia wiarę, jest jej procesem dowodowym. Dzięki niej odkrywamy, że ta Prawda jest w najwyższym stopniu zgodna z naszą naturą. Wyjaśnia ją, wypełnia i nadaje jej cel. Jest tak dalece wszechogarniająca, że nabieramy przekonania o jej nieludzkim pochodzeniu. To nader pewne – ludzie po prostu mylą się zbyt często.
To odkrycie czyni wiarę silną i jest powodem dziękczynienia. Koło miłości się zamyka.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)