Zadne lepsze pytanie nie przyszlo mi do glowy, a akurat to, przynajmniej nie poruszy tych co angielskiego nie znaja.
Pytanie to jest niejako kontynuacja mojej notki sprzed paru dni " koniec z polityka" czyli reinkarnacja.
Zanim zaczalem tu, na salonie24, pisywac, choc moze publikowac byloby bardziej poprawnwnym okresleniem ,zagladalem tu od czasu do czasu. Przyznam sie , ze z niechecia, bowiem skojarzenie z powszechnie znanym saloonem na Czerskiej powstrzymywalo moje zapedy.
Jednak ciekawosc nieraz mocniejsza od zdrowego rozsadku przewazyla, no i znuzylem sie. Zanurzylem sie i omal nie utonalem. Wpadlem w wir. Kto plywal juz na nieznanych wodach ten wie, ze nic bardziej niebezpiecznego od wiru przyroda na razie nie wymyslila. I to zarowno na wodzie jak i w powietrzu. Kto choc raz z bliska powachal chocby tornado, ze o cyklonie ( zwanym takze "huricane") nie wspomne. ten wie co to znaczy.
Tak wiec i ja. Jak tylko poczulem , ze wir mnie wciaga zaczalem dziarsko pracowac rekami( na klawiaturze) rozdajac razy na lewo (czesciej) jak tez i na prawo,no i jak to w wirze, czasem tez i na olsep. Nie wiem czy poprawilem w ten sposob moj styl (plywania) w kazdym razie wychynalem na powierzchnie.
Leze teraz sobie na plecach ( kazdy na drugim etapie sztuki plywania to potrafi ), lekko porszajac dlonmi i stopami, co dla niewprawionego oka moze wygladac jakbym na powierzcni utrzymywal sie w bezruchu.Leze tak sobie wygodnie i mysle. Co ja tutaj robie. Co reszta tu obecnych ze mna tak naprawde robi?, tez. Nie mamy nic lepszego do roboty.? Czyzby to bylo miejsce gdzie mozna rozladowac na kim innym stres? Czyzbysmy faktycznie robili jakas wielka , potrzebna innym sprawe? Czy ktos tak naprawde zwraca na nas i uwage, co i o czym piszemy. Czy jest jakikolwiek skutek tego naszego pukania w klawiature, czy raczej powinnismy sie pukac w glowe. czy....czy....czy...
Ciekaw jestem odpowiedzie starych , (co ja mowie?) bywalcow Salonu z najdluzszym stazem, odpowiedz na pytanie: czy jest cos co w Polsce zmienilo sie , albo zostalo zaniechane pod wplywem krytki zmieszczonej tu na Salonie? Z pewnoscia odpowiedz bedzie pozytywna, wiec pytanie uszczegolwic nalezy. Dodam wiec. czy te efekty sa proprcjonalne do wysilku podejmowanego przez wielu przeciez piszacych. Jak mozna okresli skutecznosc?. Jaka skala powinno sie ja mierzyc? A moe wogole nie nalezy do tego tak podchodzic?
Zastanawiam sie czy to nie jest tak , jak na przslowiowym spotkaniu dwoch kumotrow, gdy jeden do drugiego z duma powiada.: Ano kumie , chwala nas. Pyta ten drugi z wielkim zainteresowaniem KTO? Na co ten z usmiechem ....Wy mnie, a ja WAS.
Powiedzcie , ale tak szczerze. Myslicie ze jestesmy komus do czegos potrzebni?. Myslicie ze ktos czyta i bierze pod uwage nasze opinie, nasze wnioski, nasze sugestie? Myslicie, ze w toku codziennosci da sie to zauwazyc? Gdzies w innych mediach, w czynach czy wypowiedziach politykow.....
Co my tu tak naprawde robimy.?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)