Okazuje się że może nasza niepodległość jeszcze nie zniknęła… Nadal się jeszcze łudzę…
Ostatnio wpadł mi w oczy bardzo istotny artykuł według mnie rzucający światło na zamach w Smoleńsku: http://konflikty.wp.pl/kat,1020231,title,Bunt-zgnieciony-w-zarodku,wid,12840553,wiadomosc.html?ticaid=1b386
Według mnie służbą która mogła przeprowadzić tak koronkową akcję jak opisana tutaj http://nekrofil77.salon24.pl/194892,reakcja-minimum-w-smolensku-czyli-jak-zgubic-blad
Organizacyjnie było zdolne tylko GRU.
Generałowie w rosji (celowo z małej litery) musieli naprawdę wpaść w panikę gdy zapowiedziano cięcie liczebności kadry oficerskiej do jednej trzeciej. Jak rozumiem ci co zostaną na służbie to ci sami co odpowiedzieli (na anonimową ankietę), iż wycelowanie broni w Naród (celowo z dużej litery) gdy zaatakuje on rządzącą klikę rosji jest ich obowiązkiem.
Trzech generałów zaatakowanych jednego dnia, do tego szef GRU na emeryturę, jego zastępca tonie pływając w jeziorze. Wojsko ma jedyny sposób aby utrzymać swoją liczebność a co za tym idzie władzę. Wykazać iż istnieje realne zagrożenie zewnętrzne dla ich rosji. Jeżeli takiego zagrożenia nie ma trzeba go było stworzyć. Miałem nadzieję że śmierć wice to jednak robota naszych służb. Niestety to jednak Putin (chyba nawet zasłużył na dużą literę). Cóż nie można mieć wszystkiego.
Putin oraz (kandydat na order Orła Białego) Miedwiediew według mnie musieli porozumieć się z tuskiem (ten nie zasługuje) i naszym pożal się Boże ministrem MSZ sikorskim (jak poprzednik). My wam dajemy wolną rękę w ukryciu zamachu ale jednak wykończycie tych co go zrealizowali.
Zyski są obustronne tusk nie poniesie konsekwencji tego, że dał się Putinowi wplątać w rozdzielenie wizyt i efektywne usunięcie ochrony prezydenta (co przyznam szczerze mogło być zwykłą paskudną niechlujnością naszych służb, ale nie wiem czy sam w to wierzę). Putin nie cofnie kraju do statusu agresora zimnowojennego i politycznego mordercę. tusk pozbył się przeciwnika politycznego, Putin nie płacze po zlikwidowaniu jedynego polityka w Europie który powiedział mu WAŁA…
Putin ma posprzątane wojsko, tusk ma na głowie opozycję która coraz dokładniej i jednostajnie wytyka nieścisłości w śledztwie. Putin ma rozwiązany problem wieloletniego konfliktu GRU kontra KGB, tusk ma zaciskającą się pętlę na szyi.
Dla tuska jest to chwila kiedy musi pokazać się jako mąż stanu (i pokazał), dla Miedwiediewa i Putina jest to chwila kiedy mogą pokazać się jako mężowie stanu.
Dobra chyba jednak więcej wygrywa Putin niż tusk w win/win situation. Więc jednak Putin (nadal zasługuje na dużą literę jako osoba dbająca o dobro SWOJEGO kraju) wygrywa w tych warcabach partię. tusk musi się zadowolić damką.
Wracając do naszej niepodległości, tusk jest graczem czwarto ligowym gdy Pan Putin i Miedwiediew rozgrywają piłkę. Może jednak nadal nasza niepodległość jest związana z zachodem, jeżeli to jednak GRU któremu wybito zęby po Smoleńsku bawiło się w zamachowców. Jeżeli to jednak Putin zgładził naszego prezydenta, czas szykować wizy do stanów zjednoczonych (specjalnie mała litera, one też jakieś lewackie ale daleko).
Z wyrazami szacunku


Komentarze
Pokaż komentarze (15)