17 obserwujących
174 notki
188k odsłon
  3305   0

Zabić generała!

 

Zabić generała!

 

- „Generał schodzi do garażu” – brzmiał komunikat w uchu słuchawki Harrego. Wszystko było na swoim miejscu, wszystko wedle planu. Harry spokojnie czekał na swoją ofiarę. Przygotowywał całą akcję ponad 3 miesiące. Był skupiony, ale spokojny. Ofiara niczego nie podejrzewała.

 

Cztery miesiące temu jego mocodawca z „Zarządu” wydał mu polecenie:

 

„- Trzeba odstrzelić tego skurwysyna! Tylko tym razem żadnego wieszania się! W to już nikt nigdy nie uwierzy, zwłaszcza po tym, jak powiesiłeś ostatnio tego majora z kontrwywiadu. Przecież oficer ma broń służbową! Skorzystaj z niej Harry!”

 

Tak naprawdę nie nazywał się Harry. Harry to pseudonim, jaki sobie wymyślił na cześć Harrego Schultza – bohatera powieści Serge’a Jacquemarda. Uwielbiał je czytać. Chciał być taki jak on. Nie, on był taki jak on! – tylko że lepszy, bo prawdziwy…

 

W każdym razie lubił tak o sobie myśleć, jak o Harrym Schultzu – zawodowym zabójcy. Zimnym profesjonaliście bez emocji, który zawsze wykonuje kontrakt i nigdy nie zawodzi. Tym razem miało być podobnie. Pracując dla swoich mocodawców Harry wykonał dziesiątki zleceń. Jego specjalnością były nieszczęśliwe wypadki, ale od kiedy „Zarząd” zaczął stosować „sankcje” na hurtową wręcz skale, musiał się przekwalifikować na samobójcę. Nie lubił tego – to takie wulgarne. Musiał celowo wykonywać samobójstwa, które nawet na pierwszy rzut oka nie mogły wyglądać na samobójstwo, (taka jest istota „sankcji” – ukarać i dać przestrogę innym). Gdzie tu finezja?! Gdzie artyzm, z którego tak słynął w swym zawodzie Harry?

 

Na szczęście „Pierwszy” tym razem postawił przed nim nie lada zadanie – miał zabić samobójczą śmiercią generała W. Ale tym razem ofiara musiała zginąć z własnej broni – w okolicznościach, które nie budziłyby wątpliwości. Już sama jego samobójcza śmierć będzie niewiarygodna, dlatego właśnie należało ją uwiarygodnić - wiedząc, że nawet wówczas niewielu będzie dawało wiarę w jego samobójstwo. Ta myśl wprawiała Harrego w ekscytację! Ten zimny, nie okazujący żadnych emocji psychopata, uśmiechał się – tak cieszył się z nowego zadania. Wreszcie jakieś wyzwanie. Coś na jego poziomie!

 

Generał W. to nie byle kto. Emerytowany oficer wywiadu, żołnierz, twórca i pierwszy dowódca oddziału sił specjalnych BŁYSK, porównywalnego na świecie tylko z najlepszymi jednostkami specjalnymi, jak brytyjskie SAS, czy amerykańskie Navy SEAL. Ceniony w kraju, ale przede wszystkim za granicą, profesjonalista. Zabić go nie będzie łatwo, zwłaszcza pozorując samobójstwo. Harry musiał wszystko starannie przemyśleć…

 

Przygotowania rozpoczął od zebrania zespołu. Ci sami ludzie, co zwykle – sprawdzeni i starannie dobrani funkcjonariusze „Zarządu”. On i jeszcze czterech, którym przewodził: Andrzej, Bohdan, Alicja i Janek. Każdy odpowiada za inny etap przygotowań i ma inne umiejętności. Pracował z nimi od dwóch lat w niezmienionym składzie. Najciekawszą personą z nich wszystkich jest chyba Alicja. Harry ją autentycznie podziwia.

 

Alicja to zaledwie 22 letnia, średniej budowy ciała brunetka. Ładna, choć nie powalająca. To nie jest typ sex bomby, ale może się podobać mężczyznom. „Zarząd” zwerbował ją 5 lat temu. To wtedy Alicja ujawniła swe talenty mordując w przemyślany sposób swoją koleżankę z klasy. Zrobiła to tak udolnie, że tylko niebywały fart i długoletnie doświadczenie nadkomisarza O. pozwoliło mu wykryć sprawcę. Na jej szczęście nadkomisarz O. był od końca lat 70 „naganiaczem” dla „Zarządu”. Wskazał Alicję dosłownie na 5 minut przed odejściem na zasłużoną emeryturę. Jak to mówią? At last but not at least!

 

Alicja, jak można się domyślić, nie poniosła kary za swoją zbrodnię. Wręcz przeciwnie: doceniono jej pomysłowość, spryt i precyzję wykonania. To co, że wpadła? To była jej pierwsza zbrodnia. Każdy ma prawo się pomylić. Odrobina wprawy i… Alicja więcej błędów już nigdy nie popełniła. Aktami sprawy szybko bowiem zainteresował się ktoś z „Zarządu”. Zlecono badania psychologiczne Alicji i okazało się, że jest idealnym kandydatem do pracy dla „Firmy”: zimna, pozbawiona empatii a ponadto inteligentna, samodzielna i zdyscyplinowana. O silnym, graniczącym z narcyzmem, poczuciu własnej wartości. Takich właśnie ludzi poszukiwał Zarząd! To idealny profil zawodowego zabójcy. A tu, na dodatek, kandydatem była kobieta, co więcej w wieku lat niespełna 17. Prawdziwa gratka dla rekrutera! Jakiż potencjał – nieoszlifowany diament dla zdolnego szlifierza…

 

Alicja jest studentką. Dostała się na ekonomię na AGH. Oczywiście wszystko zaaranżował Zarząd. Alicja napisała tylko pracę konkursową w liceum i wysłała ją na AGH. Temat? Jak zainwestowałabym 100 000 zł. Praca tak spodobała się jury, że Alicja w nagrodę dostała złoty indeks. Prawdą jest jednak, że i bez tego mogła dostać się na wybrane przez nią studia, ale Zarząd nie chciał ryzykować. Poza tym, to Zarząd za nią wybrał kierunek studiów…

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale