17 obserwujących
173 notki
186k odsłon
396 odsłon

Oskarżam, czyli o artykule "Gang bang na mózgu. Dlaczego bać się p0rno?"

Wykop Skomentuj

I od samego początku spotyka mnie cenzura - albowiem skrypt nie przepuszcza nawet w tytule tego obrzydliwego słowa "p0rno"! Uff, ale duszno mi się zrobiło...

"Dworkin mówiła: „Pornografowie jako swojego języka używają naszych ciał. My jesteśmy ich «słowem» (…). Obrona tego, co «mówią», oznacza obronę tego, co nam robią, i tego, jak to robią. Oznacza obronę ich sadyzmu w stosunku do kobiecych ciał, bo oni w ten sposób właśnie piszą – nie jak pisarze, ale jak kaci”. Dla pierwszej fali feminizmu porno było więc kwintesencją zła."

Jakże to piękny, poetycki cytat. Wzięty wprost z tego artykułu Pani Karoliny Lewestam:

https://magazynpismo.pl/porno-seks-lewestam-gang-bang/

Po pierwsze, jest to artykuł ciekawy. Solidny, długi, przekrojowy. Ale trochę taki "na jedno kopyto", - mimo, że stara się być obiektywny w swej wymowie. Co do ogółu, trudno zeń polemizować. Jest zbyt obszerny. Często stanowi relację stanowiska innych osób na inkryminowane zagadnienie. Co do szczegółu, można by a i owszem. Tylko znowuż... po co? Z kim tu polemizować? Z Autorką, czy Tą lub Tym, którego lub której poglądy przytacza?

Po drugie, (abstrahując może nawet od samego artykułu...), kiedyś często mnie zwracano uwagę, że nadużywam cytatów i mądrość ma, to nie jest moje zdanie, - efekt własnej subsumpcji a przywołania myśli zapożyczonych, często od dawno nieżyjących lub nawet zapomnianych "mędrców". Może nazbyt wziąłem to sobie do serca, a może też starczy mój (już!) umysł, sprawiły, że dziś wolę operować słowem per „ja myślę”, „ja uważam”, „moim zdaniem”, „tak jest”, „tak być powinno”, a nie, „Arystoteles to” a „Platon tamto”... Ponadto, łatwiej jest mi też dziś przywołać myśli własne, jak cudze. I mam wielką awersję do czytania tych drugich - zwłaszcza, kiedy ktoś je przedstawia we własnym tekście, jak przywołany, nawet referując stan współczesnej debaty na temat pornografii. I to nawet w sposób tak udany (mimo, że z perspektywy feministycznej)i dobrze napisany. Choć niewątpliwe, za długi...

A jaka jest tego puenta - ktoś wie? - Chciałoby się zapytać... Czy z mnogości nowomowy n/t trans... itd. zawartej w tekście, do którego się odwołuję, cokolwiek wynika? Poza nieodmiennym aksjomatem - opresyjności mężczyzn wyzyskujących te biedne kobiety...? Hm...? Ktoś odpowie?

"Ta proseksualność pociąga jednak za sobą pewne paradoksy. Inaczej niż w latach 80., dziś polityczną ideologią zarządzają nie akademiczki, prawniczki czy dziennikarki, ale mieszkańcy i mieszkanki internetu. Tak jak strona 4chan (obok anonimowych forów w stylu Reddit/TheDonald) stała się wylęgarnią ironiczno-obrazoburczo-toksycznej i pozbawionej ciężaru gatunkowego prawdziwego konserwatyzmu amerykańskiej alt-prawicy, tak inne platformy, wśród nich głównie Tumblr, ale i na przykład część bardziej mainstreamowego Twittera, stały się siedliskiem myśli progresywnej w jej spolaryzowanym, agresywnym i pełnym teoretycznych aporii wydaniu (pisze o tym Angela Nagle w najlepszym chyba portrecie dzisiejszej obyczajowej dynamiki internetu, Kill All Normies: Online Culture Wars from 4chan and Tumblr to Trump and the Alt-Right). Internetowe plemiona progresywne, których członkowie dorobili się akronimu SJW (od social justice warrior – bojownik walczący o sprawiedliwość społeczną) przejęły uproszczoną poetykę intersekcjonalności (czyli teorii, że opresja odbywa się jednocześnie na wielu wymiarach – rasy, seksualności, płci, klasy społecznej i tym podobnych), wedle której każda podgrupa ofiar kulturowych jest jedynym i ostatecznym autorytetem w kwestii własnych pragnień.

Co to oznacza dla porno? Że ja, jako członkini klasy średniej, nie mogę mówić biednej dziewczynie, że praca na kamerze internetowej nie jest spełnieniem jej pragnień. Biała amerykańska feministka nie może mówić Afroamerykance, że samouprzedmiotawia się, pracując w przemyśle pornograficznym. Bo może w świecie tej Afroamerykanki to coś faktycznie pożądanego? Ponieważ nie mam dostępu do kręgu doświadczeń kulturowych innych ludzi, nie mogę też poddawać krytyce ich preferencji seksualnych. Każdy stymuluje swoje genitalia w sposób, który uważa za stosowny, każdy udostępnia siebie komu chce, jak chce i za ile chce, a próby slut-shamingu (zawstydzania puszczalskich) czy kink-shamingu (zawstydzania seksualnych fetyszystów) to akty politycznej agresji. "

I jeszcze to urzekające....;

"I tu właśnie rodzi się paradoks. W proseksualnym, progresywnym świecie bywają grzechy śmiertelne – jak rasizm i seksizm. Nie daj bóg będzie zbyt mało nominacji do Oscara dla czarnych aktorów; nie daj bóg kobiety będą na czerwonym dywanie pytane tylko o sukienki – progresywny Twitter nie zostawi (zresztą słusznie) na grzesznikach suchej nitki."

... "nie daj bóg"! O Boże! - widzisz i nie grzmisz?! :(

Co do późniejszych enuncjacji wypowiedzi Chrisa i Zaca - to mam na ich temat własne zdanie. Otóż, jak mniemam, porno niewątpliwie przyśpieszyło ich... "naturalną degenerację" – tak ją nazwijmy, która następuje w przyrodzie wraz z wiekiem i doświadczeniem nabywanym przez samców homo sapiens sapiens.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale