nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
275
BLOG

"Dlaczego chciałbyś zabijać? Przecież ożywić nie potrafisz."

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Społeczeństwo Obserwuj notkę 5

Ten żywcem wyjęty z kazania prowincjonalnego kaznodziei tekst odnosi się rzecz jasna do in vitro. Tekst w zamyśle szyderczy – a w rzeczywistości drwiący z tych, którzy i tak już wierzą, że dzieci to im pan bocian przynosi. I nie tyle już ważne, że alogiczny, ale że w obliczu faktów nieprawdziwy i tak samo nieuczciwy.

Polemizuje ów wyczytany gdzieś na S24 tekst z tym, że dzięki metodzie in vitro urodziło się już kilka milionów ludzi – jakie więc ożywić nie potrafisz...? Rozumiem, że może boleć, gdy pan bocian nagle traci monopol a z nim autorytet, ale przecież nawet i pan papież nawołuje do bardziej świadomego rozmnażania/ożywiania się. A ożywianie metodą in vitro bezdyskusyjnie jest jedną z bardziej świadomych metod. Tutaj naprawdę trzeba chcieć. A jeszcze bardziej naprawdę p o t r a f i ć.

Autor protestuje przeciw ożywianiu metodą in vitro a jednocześnie stawia tezę, że ożywiający ożywiać nie potrafią... Trudno się dziwić, że w konsekwencji musi wszystko ożywione metodą in vitro uznać za nieożywione, nienormalnie ożywione, czy po prostu za nienormalne.

Tu mamy wyjaśnienie przemyśleń obecnego elekta, który dzieci poczęte metodą in vitro też kojarzy z nienormalnością. Której, uczciwie mu to oddając, prawdopodobnie z resztek przyzwoitości na szczęście nie potrafi zdefiniować. Bo ci jeszcze mniej przyzwoici bez problemu potrafią dowalić jakimiś tasowanymi z pseudo francuskiego tyłka bruzdami dotykowymi.

Tak więc sedno problemu z akceptacją tej metody ożywiania wydaje się tkwić wyłącznie w nienachalnej umiejętności używania rozumu i uczciwości. Uczciwości zarówno wobec nauki, jak i wszystkich poszkodowanych przez naturę, a dzięki nauce duchowo ożywionych, bo wespół z nauką ożywiających.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo