nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
184
BLOG

Czym różni się wysadzenie komendy policji od gwałtu na komendzie?

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 62

Czym jest modalność deontyczna najlepiej wytłumaczyłby policjant Szymczyk, którego praca doktorska policyjnie o to właśnie zahacza. To ten glina, który przez bity rok po odpaleniu w budynku granatnika, w trybie deo et patriae nadal pełnił obowiązki komendanta głównego Policji. Deontyczny, to słownikowo: wynikający z obowiązku, z powinności. Logika deontyczna to z kolei: dyscyplina zajmująca się formalnym związkiem pomiędzy pojęciami deontycznymi: obowiązkiem, zakazem i dozwoleniem...

Niejako deontycznie rzecz więc ujmując, Jarosław Szymczyk był traktowany przez Kaczyńskiego i Kamińskiego jako niegroźny wariat tylko przez rok. 358 dni nie widzieli oni potrzeby resocjalizowania ewidentnie stwarzającego zagrożenie życia własnego i innych policjanta. Trudno przy tym zakładać, że współpracownicy wkraczali do jego gabinetu bez żadnej obawy o swój los. Ale oczywiście tylko tacy, którzy nie ufaliby prezesowi Kaczyńskiemu, który przez ten rok za swojego komendanta ręczył własnym nazwiskiem.

Kaczyński pewnie dlatego nie widział potrzeby dymisjonowania Szymczyka, ponieważ celowane było we własne ucho, a nie w kogokolwiek z postronnych. Nawiasem mówiąc, to chyba właśnie za to celujący otrzymał potem dwa zaszczytne odznaczenia (jakiś "Złoty Krzyż" od jakiegoś biskupa, i jeszcze jakieś inne na tej samej uroczystości, ale nie wiadomo dokładnie od kogo i jakiego koloru).

Deontycznie, czyli chyba z przyzwoitości i obowiązku, przejdźmy teraz do najświeższego (no bo na pewno nie ostatniego) gwałtu na polskiej komendzie. Gwałcił również polski komendant, natomiast nie celował swoim granatnikiem w niczyje ucho, a już na pewno nie swoje. Nie minęła doba, a gliniarz siedzi w pierdlu i już nie jest gliniarzem. Oczywiście tzw. wina Tuska

Można więc teraz strzelać, ile dni byłby komendantem Szymczyk za PiS, gdyby zamiast odpalać granatnik zgwałcił swojego zastępcę bądź też sekretarkę, lub (co byłoby na pewno dużo zabawniejsze) np. owego biskupa wręczającego mu tego jakiegoś "Złotego Krzyża"? 

I czy tak samo długo byłby komendantem w przypadku zgwałcenia policyjnej sekretarki, jak w przypadku katolickiego biskupa?


Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (62)

Inne tematy w dziale Polityka