...Zawsze gdy kruszy im się grunt pod nogami, stosują te same metody: prowokacje, insynuacje zmierzające do zastraszenia przeciwników politycznych...
A gdyby to była prowokacja polskiej tzw. prawicy, której tzw. prawicowość zaczyna się i kończy na populizmie, męczeństwie oraz skłócaniu społeczeństwa? Bo tylko do tego służą im ten ich "Bóg, Honor i Ojczyzna". Piszę tu oczywistą oczywistość o serii fałszywych alarmów, których wysyp staje się już zdumiewający. Nie wykluczam oczywiście, że to jedynie objaw „sympatii”, jaką konfrontacyjna i szczująca na kogo się tylko da polska tzw. prawica wzbudza w społeczeństwie, natomiast zdecydowanie wykluczam działania rządu Tuska.
Czy maczają w tym ręce służby, to już zupełnie inna sprawa. Jeśli maczają, to kwestia tego, w czyim interesie to robią, wydaje się raczej oczywista. Żadnej normalnej partii nie opłaca się ostentacyjnie grać nie fair. Poza partiami, które z grania nie fair żyją.
Zatem ponownie wracamy myślami do Jarosława Kaczyńskiego i środowiska, które przez dziesięciolecia antydemokratycznie edukował. Do jego metod, zasad i powszechnie znanej wiarygodności.
Rzecz jasna nie mamy żadnych dowodów, że robią to ulokowani przez PiS w służbach polityczni aktywiści, ale żadna inna opcja tu nie pasuje. Autorstwo tych działań samo się narzuca. Bo jakiż cel miałyby działania, po których ręce zaciera wyłącznie prezes Kaczyński? Po których może odgrywać męczennika i kogoś ważniejszego, niż aktualnie jest?
Tak więc stawiam, jako szary, zwykły bloger, na tego starego pierdołę. Bez jego aprobaty pisowskie krety w służbach nie pompowałyby tak tej akcji. Wskazuje na to zarówno to, kto na tym zyskuje, komu najbardziej się to opłaca, jak i Kaczyńskiego tzw. zasady moralne. Zasady, które porzucił na długo przed pamiętnym wywiadem z Teresą Torańską, a który można sobie do woli smakować z wydanej już w 1994 roku książki „My”. Bo zadziwiać nas swoimi zasadami moralnymi, Kaczyński nie zaczął przecież od kłamstwa smoleńskiego. Tam nas w ciula robił "na brata", teraz robi, jak przygłupi milicjant Barei, "na matkę".
Tak, to cali Wy, towarzyszu Kaczyński.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)