...Mamy zabrać ze sobą wszystkich żołnierzy i cały sprzęt?...
Tak - weźcie jeszcze cały PiS i idźcie w pizdu.
Pisowska ustawka, pilotowana z terytorium USA przez Adama Bielana i wymierzona w polski rząd, po prostu się nie udała. Rozsypała się głównie przez nadgorliwość Thomasa Rose’a, który z amerykańsko-pisowskiej intrygi zrobił widowisko graniczące z farsą.
W Europie nie tylko Włodzimierz Czarzasty jest oburzony zarzutami Donalda Trumpa wobec europejskich żołnierzy NATO w Afganistanie - oskarżeniami o tchórzostwo i dekownictwo wobec formacji, które straciły tam ponad tysiąc ludzi. Coraz wyraźniej widać, że Europa zaczyna wspólnie dostrzegać w USA nie tylko sojusznika, ale i potencjalne zagrożenie. Przykład Ukrainy powinien tu migać jak czerwona lampka ostrzegawcza.
Wystarczająco i trafnie całą sprawę opisał Bartosz Wieliński, którego dziennikarski etos i odpowiedzialność nie pozwalają posunąć się w opisie pisowskiego serwilizmu tak daleko, jak może to zrobić zwykły bloger nazywając dziś PiS trumpowym czopkiem. Co niniejszym, podkreślając zwłaszcza zasługi Jarosława Kaczyńskiego, czynię.
Nie ma już sensu bić piany o podmiotowości, suwerenności czy „wstawaniu z kolan”. Nie w kontekście polskiej prawicy, którą rozgrywają dziś wspólnie Władimir Putin i Donald Trump. Tu nie chodzi o geopolityczne niuanse, lecz o chłodną, pozbawioną emocji zdradę interesu państwa i o gotowość do przehandlowania Polski przez ludzi, którym skończyło się paliwo z kłamstwa zamachowego, więc dla utrzymania władzy idą na całość.
Trump chce Europę umeblować na nowo. Być może według autorskiego projektu Putina. A jeśli tak, to warto zadać pytanie: czym w tej układance ma być amerykańska armia, skoro już dziś jej żołnierzy uczy się, że NATO to zbiorowisko dekowników?



Komentarze
Pokaż komentarze (55)