Ze zdziwieniem czytam te wszystkie mądre komentarze nt. zamieszania wokół Traktatu i widzę że całkiem spore grono - wydawałoby się niegłupich ludzi - ma problem z pozbieraniem faktów w jedną całość.
Nie jest prawdą że PiS chodzi na sznurku RM i o.Rydzyka. Powielanie takich rzeczy jest bredzeniem pijanego szpaka. Prawda jest taka, że w RM ostatnie działania PiS są mocno krytykowane i oceniane jako działania pozorowane, mające sprawiać wrażenie działań pro-narodowych.
Wszyscy bowiem wiedzą, że żadną uchwałą czy ustawą nie da się zmienić zapisów umowy międzynarodowej. Jeśli zawieram z kimś umowę, to ją akceptuję, i na nic nie zdadzą się moje późniejsze deklaracje, zastrzeżenia, które częścią tej umowy nie są.
Jakiś absurd wmawia się ludziom, broni tego głośno i dobitnie - nie po to, aby coś realnie się zmieniło, ale aby głos PiS brzmiał wyraźnie i donośnie. W tym sensie to sprawny ruch marketingu politycznego, a nie obrona interesów kraju. W taki sprytny sposób PiS buduje swój image jedynego obrońcy polskiej racji stanu, jednocześnie nienaruszając niczego w samym Traktacie! Do społeczeństwa trafia prosty komunikat: PiS broni naszej suwerenności, a inne partie mają to gdzieś.
Kuriozalnie, w tą grę dali się wciągnąć i politycy i media. Jedni grzmią, drudzy snują teorie. Szopka.
Zanim więc wszyscy ogłosicie, że z jednej strony Traktat nam czymś zagraża i jakoby jest jedna partia która nas przed tym uchroni, albo że wszyscy którzy nie godzą się na pomysły PiS są zdrajcami i mają jakieś ukryte intencje - proponuję spojrzeć na to wszystko jak na jedną wielką maskaradę.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)