2 obserwujących
128 notek
75k odsłon
501 odsłon

Trzej przyjaciele

Wykop Skomentuj20

image

Misiek


W ostatnich dniach miały miejsce dwa przypadki zaginięcia seniorów, w których niebagatelną rolę odegrali czworonożni przyjaciele zaginionych. Natomiast, w ubiegłym roku doszło do zdarzenia, w którym to człowiek zadał okrutną śmierć jednemu z wielu czworonożnych przyjaciół ludzi, jakimi są psy.

Historia pierwsza. Wieś Jamnice (woj. wielkopolskie) 78-letni pan Stanisław wychodzi na spacer z pieskiem Miśkiem, który stał się jego towarzyszem raptem dwa miesiące wcześniej. Kiedy mężczyzna nie wraca do domu, zaniepokojona rodzina zawiadamia służby. Do akcji wkracza policja wraz z ochotnikami, a także Grupa Poszukiwawczo-Ratunkowa Stowarzyszenia Szukamy i Ratujemy. Trzeciego dnia od zaginięcia służby odnajdują 78-latka leżącego na polu, około 350 m od domu. Nie był sam. Towarzyszył mu Misiek, który nie opuszczał pana w czasie zaginięcia.

Historia druga. Rytel (woj. pomorskie) 83-letni mieszkaniec tej miejscowości wychodzi na spacer. Towarzyszy mu jego wierny pies Filip. Kiedy staruszek nie wraca, rodzina zgłasza na policję zaginięcie. Okazuje się, że mężczyzna cierpi na zaniki pamięci i choruje na serce. Rusza akcja poszukiwawcza, która trwa trzy doby, kiedy to mieszkańcy pobliskiej wsi Błota, słysząc wołanie i szczekanie psa, natychmiast zgłaszają fakt policji. Jak się okazało, staruszek utknął na mokradłach, tkwiąc w wodzie niemal po szyję. Dotarcie i wydobycie mężczyzny było tak jakby podwójnie utrudnione. Oprócz wspomnianych mokradeł był jeszcze Filip, który bronił dostępu do swojego pana. 83-latek musiał przekonać czworonoga, by nie gryzł funkcjonariusza policji, który spieszył mu z pomocą. W końcu obłaskawiono Filipa i mundurowy uwolnił starszego pana z opresji.

I wreszcie trzecia historia, która wydarzyła się 1 czerwca 2019 r. Tego dnia 22-letni Rafał B. mieszkaniec Nowego Dworu (gmina Syców) pracownik jednej ze znanych firm meblarskich, jadąc służbowym samochodem, najechał z premedytacją na psa, który wabił się Maks. Zwierzę należało do starszego małżeństwa i było głuche. Swój bestialski czyn utrwala telefonem i publikuje ten wstrząsający film w Internecie. Na nagraniu widać i słychać jak zatrzymuje pojazd przed leżącym na drodze Maksem i krzyczy: Ty, stary, k###a, podnoś się. Następnie busem najeżdża celowo na zwierzę. Słychać gruchot kości i jęk bólu. Mówi: Eee... co ci k##wa, co ci? Podnoś się. Zjeżdża z ciała zwierzęcia i mówi: ch###wo tak trochę, ale ch#j, teraz chodzić nie umiesz, to masz teraz na łeb. I zwyrodnialec najeżdża na głowę Maksa. Po publikacji filmu w sieci policja rozpoczęła poszukiwania autora filmu, który początkowo ukrywał się, ostatecznie zostaje zatrzymany kilka dni później. Rafał B. usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 5. Postanowieniem sądu zostaje aresztowany na okres trzech miesięcy. Pod koniec sierpnia areszt został przedłużony na kolejne trzy miesiące. To postanowienie zmienił wrocławski Sąd Okręgowy, orzekając, że Rafał B. opuści areszt po wpłaceniu 10 tys. zł. kaucji i podda się nadzorowi policji. Po serialu z Sądami Rejonowymi w roli głównej, które przerzucały się tym, kto ma prowadzić sprawę Rafała B., ostatecznie trafiła do Sądu Rejonowego w Myszkowie pod Częstochową, bo tam doszło do zabicia psa. W sprawie Rafała B. zapadł wyrok nakazowy, skazujący sprawcę na 40 godz. prac społecznych w stosunku miesięcznym. Na poczet dwóch lat tych prac zaliczono mu jeszcze 4,5 miesiąca aresztu. Dodatkowo orzeczono zakaz posiadania psów na 10 lat i nawiązkę w wysokości 10 tys. zł. oraz 22,5 tys. kosztów sądowych.


Ponieważ sprawą żyła cała Polska, ten zadziwiająco łagodny wyrok wywołał słuszną falę oburzenia w mediach, jak i na forach internetowych. W proces zaangażowane były organizacje broniące praw zwierząt, Pogotowie dla Zwierząt, Oleśnickie Bidy i OTOZ. Oskarżyciele posiłkowi zadeklarowali złożenie odwołania się od "wyroku" i będą domagać się kary, współmiernej do okrucieństwa sprawcy. W tym miejscu warto przytoczyć wypowiedź prawnika, mecenas Katarzyny Topczewskiej pełnomocnika fundacji Mondo Cane:



 W tym przypadku mamy do czynienia z najcięższą kategorią krzywdy, jaką można wyrządzić zwierzęciu, sprawca działał w pełni świadomie, a swojego czynu w ogóle nie żałował. Jeżeli w jakiejkolwiek sprawie powinna zapaść maksymalna kara pozbawienia wolności, jaka jeszcze w Polsce nie zapadła, to uważam, że właśnie w tej. Kara powinna być na tyle surowa, aby dać wyraźny sygnał społeczeństwu, że zwierzęta czują i należy się im szacunek, a tego rodzaju bestialstwo zawsze spotka się z adekwatną reakcją wymiaru sprawiedliwości.


obv


Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości