12 czerwca 2026 roku wszedł w życie unijny Pakt o Migracji i Azylu. Zwolennicy nowych regulacji przekonują, że jest to próba uporządkowania polityki migracyjnej Unii Europejskiej. Krytycy twierdzą natomiast, że Bruksela nie wyciągnęła wniosków z wydarzeń ostatnich lat.
W mojej ocenie najważniejsze pytanie nie brzmi dziś, ilu migrantów trafi do poszczególnych państw członkowskich.
Pytanie brzmi: czy Europa dostrzega, że migracja może być wykorzystywana jako narzędzie wojny hybrydowej?
Granica z Białorusią zmieniła wszystko
Jeszcze kilka lat temu większość europejskich elit politycznych traktowała migrację głównie jako problem humanitarny.
Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej pokazała jednak coś zupełnie innego.
Polskie władze wielokrotnie wskazywały, że reżim Aleksandra Łukaszenki organizował transport migrantów z Bliskiego Wschodu i kierował ich na granice Polski, Litwy oraz Łotwy. Celem nie była pomoc ludziom szukającym lepszego życia. Celem było wywołanie kryzysu politycznego i społecznego w państwach Unii Europejskiej.
To właśnie jest klasyczny przykład wojny hybrydowej.
Bez jednego wystrzału można wywołać chaos polityczny, podzielić społeczeństwo i zmusić przeciwnika do ponoszenia ogromnych kosztów.
Wojna hybrydowa nie potrzebuje czołgów
Współczesne konflikty coraz rzadziej przypominają wojny XX wieku.
Dziś przeciwnik może wykorzystywać:
- cyberataki,
- dezinformację,
- presję energetyczną,
- sabotaż gospodarczy,
- oraz masowe ruchy migracyjne.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy migrant stanowi zagrożenie.
Oznacza natomiast, że masowa migracja może zostać wykorzystana przez państwa lub organizacje jako narzędzie destabilizacji.
To właśnie dlatego coraz więcej ekspertów ds. bezpieczeństwa mówi o konieczności analizowania migracji nie tylko przez pryzmat polityki społecznej, ale również bezpieczeństwa narodowego.
Pakt migracyjny a pytania o przyszłość Europy
Rząd zapewnia dziś, że Polska została zwolniona z części mechanizmów przewidzianych w pakcie migracyjnym.
Jednocześnie pojawiają się informacje, że obecne rozwiązania mają charakter czasowy i będą podlegały dalszym ocenom instytucji unijnych.
To rodzi kolejne pytania.
Czy za kilka lat Polska nadal będzie mogła samodzielnie decydować o swojej polityce migracyjnej?
Czy przyszłe decyzje będą zapadały przede wszystkim w Warszawie, czy coraz częściej w Brukseli?
To nie jest wyłącznie spór o migrację.
To spór o zakres suwerenności państw członkowskich Unii Europejskiej.
Europa pod presją
W tym samym czasie trwa wojna na Ukrainie.
Na południu Europy utrzymuje się presja migracyjna związana z sytuacją w Afryce i na Bliskim Wschodzie.
Rośnie liczba cyberataków, operacji dezinformacyjnych oraz prób wpływania na politykę państw europejskich.
W takich warunkach ignorowanie aspektu bezpieczeństwa w debacie o migracji wydaje się błędem.
Nie chodzi o straszenie społeczeństwa.
Chodzi o zadawanie pytań, które jeszcze kilka lat temu wielu polityków uważało za niewygodne.
Czy Europa wyciągnęła wnioski?
Być może największym problemem współczesnej Europy jest przekonanie, że kryzysy można rozwiązać wyłącznie za pomocą kolejnych regulacji i nowych procedur.
Tymczasem rzeczywistość geopolityczna zmienia się szybciej niż unijne dyrektywy.
Granica polsko-białoruska była ostrzeżeniem.
Wojna na Ukrainie była kolejnym ostrzeżeniem.
Pakt migracyjny wszedł właśnie w życie.
Pozostaje pytanie, czy europejscy przywódcy rozumieją, że migracja może być nie tylko wyzwaniem społecznym, ale również narzędziem wykorzystywanym w wojnie hybrydowej.
Jeżeli nie, Europa może w przyszłości zapłacić za tę lekcję bardzo wysoką cenę.
Przeczytaj również:
- Hybrydowy atak na Europę poprzez migrację – czy to początek III wojny światowej?
- Rząd wprowadza pakt migracyjny tylnymi drzwiami, nie informując społeczeństwa wprost
- Zdradzona wola Narodu: jak Koalicja Obywatelska pomogła wprowadzić Pakt Migracyjny


Komentarze
Pokaż komentarze