52 obserwujących
1308 notek
1305k odsłon
128 odsłon

Charles Lindbergh w Warszawie /1938/

Wykop Skomentuj


W 1936 attaché wojskowym przy ambasadzie amerykańskiej w Berlinie został mianowany oficer wywiadu wojskowego US Army, mjr. Truman Smith (1893-1970, przyglądał się Hitlerowi w Monachium w 1922 r., przyszły współtwórca Bundeswehry), opisywany jako osobisty znajomy słynnego amerykańskiego pilota Charlesa Lindbergha, którego zaangażował do pracy wywiadowczej (miało się to stać /dopiero/ w 1936 r. /dopiero, bo można podejrzewać, że już wcześniej oddawał różnego rodzaju usługi/).

"Z Niemiec Lindbergh pojechał, nadal w swej misji wywiadowczej, do ZSRR, odwiedzając po drodze Polskę i Czechosłowację. Przyjęty w Moskwie wódką i kawiorem, zdołał jednak zachować jasny umysł i stwierdzić, że flota powietrzna Sowietów jest o wiele słabsza od niemieckiej i że państwo Stalina odznacza się azjatyckim despotyzmem, że w chwili decydującej wolałby dyktaturę Hitlera od tzw. dyktatury proletariatu...".

płk. Charles Lindbergh zjawił się w Warszawie 16 sierpnia 1938 r.
"Najznakomitszy lotnik świata pułkownik Karol Lindbergh w drodze z Londynu do Moskwy spędził noc w Warszawie. Płk. Lindbergh przyleciał do Warszawy wczoraj o godz. 7 wieczorem i po spędzeniu wieczoru u ambasadora amerykańskiego p. Biddle zamieszkał w hotelu "Europejskim".
Dziś rano płk. Lindbergh, który przybył do Warszawy w towarzystwie swej żony, również znakomitej pilotki, obudził się o godz. 7-ej i po spożyciu śniadania oraz przyjrzeniu się z balkonu swojego pokoju zmianie warty przed warszawską komendą garnizonu, wyjechał samochodem na lotnisko na Okęciu. Samolot płk. Llndbergha, niewielka maszyna fabrykacji angielskiej [Miles M.12 Mohawk], był przez całą noc zamknięty w zaplombowanym hangarze.

O godz. 9-ej rano, po przyjeździe płk. Lindbergha na lotnisko,

image


samolot wyciągnięto z hangaru.

image


Następnie przystąpiono do napełniania zbiorników benzyny i oliwy. Płk. Lindbergh. który udaje się do Moskwy na zjazd ekspertów lotniczych, oświadczył, iż ma zamiar przelecieć z Warszawy do Moskwy bez lądowania, dlatego zaopatrzył się w potrzebną mu ilość benzyny. Po dokładnym obejrzeniu przez mechaników lotniskowych samolotu i pożegnaniu się z licznie zgromadzoną na lotnisku elitą pilotów polskich, płk. Lindbergh z małżonką punktualnie o godzinie 10.25 wystartował do Moskwy, kierując się na północno-wschód i mając zamiar przelecieć granicę polsko-sowiecką nad Stołpcami.

image

image








Na tle przelotu płk. Lindbergha przez Warszawę do Moskwy krążą niezwykle ciekawe pogłoski. Cel niespodziewanego lotu pułk. Lindbergha do Moskwy nie jest znany. Sam pułk. Lindbergh zachował, na ten temat najściślejszą dyskrecję, a pytania dziennikarzy zbył krótkim oświadczeniem, iż jedzie do Moskwy przyjrzeć się wielkiej rewii lotniczej, organizowanej przez lotnictwo sowieckie corocznie w końcu sierpnia. Oczywiście, oświadczenie to nie bardzo przemawia do przekonania, tym
bardziej, że pułk. Lindbergh był już raz w Moskwie na takiej rewii przed kilku laty. Dlatego właśnie pogłoska, która mówi o zupełnie innym celu lotu Lindbergha do Moskwy zasługuje na zanotowanie. Mówi się mianowicie, że rząd sowiecki zadecydował od wiosny przyszłego roku uruchomić normalną linię towaropasażerską z Rosji do Ameryki, szlakiem północnym ponad Syberią, cieśniną Berynga, Alaską i Kanadą. W swoim czasie studia techniczne nad możliwością uruchomienia tego połączenia lotniczego, które by uniezależniło Rosję i Amerykę od przelotów nad niepewnym politycznie lądem europejskim — przeprowadził słynny aeronauta włoski gen. Nobile, który w tym celu przeszedł na służbę sowiecką. Studia gen. Nobile nie zostały Jednakże ukończone i obecnie mają być podjęte na nowo przez specjalnie zorganizowany sztab lotników sowieckich przy współudziale lotnictwa cywilnego amerykańskiego pod kierownictwem płk. Lindbergha, który słusznie uchodzi za jednego z najznakomitszych znawców długodystansowej żeglugi powietrznej. Pułk. Lindbergh ma podobno zatrzymać się w Rosji dwa tygodnie i czas ten poświęcić na szczegółowe omówienie z reprezentantami lotnictwa sowieckiego sposobu zrealizowania planu gigantycznej linii lotniczej. Następnie Lindbergh ma przybyć do Europy i ewentualnie udać się do Ameryki dla omówienia tej sprawy z władzami lotnictwa swego kraju ojczystego. Po tych pertraktacjach przedwstępnych pułk. Lindbergh ma powrócić do Rosji i osiedlić się tam na dłuższy czas jako naczelny kierownik nowej linii lotniczej północnej syberyjsko-amerykańskiej.
Oczywiście, iż z ust pułk. Lindbergha nie można było usłyszeć potwierdzenia tej pogłoski, jednakże warszawskie koła lotnicze i dyplomatyczne komentują ją od chwili odlotu pułk. Lindbergha z Warszawy z wielkim zaciekawieniem".

Moskwa. 17 sierpnia.
(PAT) Pułk. Lindbergh w towarzystwie swej małżonki wylądował dziś po południu na lotnisku moskiewskim".

Dwa i pół miesiąca później...

30.10.1938
"Coby było, gdyby....
Komisarz Kaganowicz przeciw płk. Lindberghowi
Od pobytu Lindbergha w Rosji sowieckiej minął już miesiąc, a mimo to władcy czerwonej Moskwy nie mogą się jakoś uspokoić po "afroncie", który spotkał lotnictwo bolszewickie ze strony zdobywcy przestworzy. Po atakach prasowych, Lindberghiem "zajął się" sam komisarz Kaganowicz, wymyślając mu publicznie od... "sprzedajnych psów faszyzmu". Jak na ministra, słowa wcale, wcale...
Bolszewikom płk. Lindbergh sprawił wielki zawód.
Bo jakże to: obwoziło się tego gościa po całej Rosji, pokazywało mu się co najlepsze i najładniejsze, robiło wszystko by wywołać wrażenie mocy i potęgi Sowietów, a tu, niespodzianie, skutek wręcz odwrotny. Lindbergh, wcale widać nie olśniony tem co mu pokazano i co sam jakoś zobaczył, oświadczył poprostu po powrocie do Londynu, że z tem lotnictwem sowieckiem nie jest znów tak dobrze, gorzej, bo jest z niem całkiem źle...
Sypnęły się więc na niewdzięcznika gromy oburzenia z Moskwy i Leningradu, z całej Rosji. Wymyślano mu, od "pachołków burżuazji" i "sług kapitalizmu", od ignorantów i nieuków, od Bóg wie czego jeszcze. Wreszcie z pomocą prasie bolszewickiej przyszedł komisarz Kaganowicz ze swoim niefortunnym występem krasomówczym.
Na tem jednak nie koniec. Ciąg dalszy przyszedł z Paryża. Oto znany pisarz lotniczy i zarazem lotnik — uczestnik wojny europejskiej, [Roger] Peyronnet de Torres chwycił za pióro, by poprzeć Lindbergha. Lindbergh — powiada ów Francuz mówi mało, ale jak już co powie, to wie co mówi. Jego pogląd na wartość sowieckiej floty powietrznej opiera się na faktach stwierdzonych, na tem, co w czasie pobytu w Rosji naprawdę widział. Wszystko, co Lindbergh lotnictwu sowieckiemu zarzucił, jest prawdą.
18 sierpnia, a więc nazajutrz po przybyciu do Moskwy, Lindbergh uczestniczył, w dorocznej rewji sił powietrznych Sowietów. Tylko, że mu nie pokazano najnowszych typów samolotów, bo wskutek ciągłych aresztowań i egzekucyj w korpusie technicznym lotnictwa, straciło ono swych najlepszych fachowców - inżynierów i techników sowieckich fabryk sprzętu lotniczego.
To też nie było nietyle czem ile kim imponować. Podczas lotu okrężnego po Sowietach Lindberghowie widzieli wiele, za wiele może nawet jak na bolszewickie intencje. To też nie udało się bluffem propagandy osłonić braków, które składają się na kryzys sowieckiego lotnictwa.
Tyle Peyronnet de Torres, na  którego głowę teraz zkolei sypnęły się gromy w rosyjskich urzędówkach. Nie o to jednak chodzi.
Coraz powszechniejsze stają się bowiem głosy, że opinja Lindbergha, którego tajemnicza misja miała na celu właśnie w dniach gdy sprawa sudecka dojrzewała, zbadać ile warta jest ewentualna pomoc lotnicza Sowietów dla Czechosłowacji, że ta niepochlebna opinja miała wielki wpływ na decyzje Anglji i Francji, na ich postawę wobec żądań niemieckich.
Gdyby płk. Lindbergh nie wyraził się z takim pesymizmem o lotnictwie sowieckiem, na które przecież głównie w Pradze liczono, kto wie, jak ukształtowałyby się losy ziemi sudeckiej i Czechosłowacji. On jednak zwątpił w wartość tego sojusznika, wystawił mu kiepskie świadectwo.
Dlatego ta złość w Moskwie, zarówno na Lindbergha, jak i na jego francuskiego kolegę, Peyronnet de Torres".

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura