52 obserwujących
1306 notek
1304k odsłony
326 odsłon

"Czarni Hebrajscy Izraelici"

Wykop Skomentuj

W ostatnim czasie dość głośno w USA zrobiło się o grupie opisywanej jako Black Hebrew Israelites (Czarni hebrajscy Izraelici). Najpierw wymieniano ich w kontekście wyzywania grupy uczniów szkoły katolickiej w USA (01.2019), podczas jednej z manifestacji, a ostatnio (10.12.2019) za sprawą ataku z użyciem broni palnej - zabójstwo policjanta i atak na sklep koszerny w Jersey City, co najmniej jeden z 2 napastników był związany z tą sektą. Najpierw zabili policjanta, a później dwoje chasydzkich żydów i imigranta z Ekwadoru w sklepie (o tym ostatnim niekiedy zapomina się wspomnieć w relacjach żydowskich - "killed four people, including two Hasidic Jews, Mindy Ferencz and Moshe Deutsch, when they attacked the JC Kosher Supermarket on Dec. 10. They had killed a police officer earlier at a nearby cemetery"), obaj sprawcy zostali zabici, a atak został potępiony przez liderów sekty, wskazujących, że grupa wyznawców nie jest jednorodna - to byli antysemici a oni z kolei współpracują ze społecznością żydowską. Wśród prominentnych działaczy Black Hebrew Israelites znajduje się kuzyn Michelle Obamowej. Z kolei wczoraj doszło na przedmieściach Nowego Jorku "niedaleko od New Jersey", do ataku nożownika na dom rabina, podobnie jak wszcześniejsze ofiary - chasyda, gdzie świętowano chanukę, napastnik zranił maczetą pięć osób, po 2 godzinach został zatrzymany i aresztowany. Padają pytania, czy on może też był aktywistą tej grupy. Wczoraj także doszło do ataku Murzyna (zdaje się, że w płaszczu przeciwdeszowym, podobny strój mieli chyba napastnicy ze sklepu) na jeden ze zborów protestanckich w Białej Osadzie w Teksasie (West Freeway Church of Christ, White Settlement).


image

Napastnik z domu rebbe cadyka chasyda w Monsey.

 
Miejsce napadu - Monsey to centrum jednego z czołowych rodów chasydzkich pochodzących z huculszczyzny w tym przed wojną naszej jej części. Jeden z następców to deweloper, inwestujący m.in. na Brooklynie - Crown Hights, ta część jest też wymieniana jako miejsce gdzie żyją Czarni Hebrajscy Izraelici.

Wspomniany deweloper wywodzący się z Monsey w 1990 założyli obok też miejscowość Keser zamiszkałą przez żydów-chasydów.

"W 2017 roku  [deweloper z Monsey] spotkał się z opozycją aktywistów, gdy zaproponował budowę 565-metrowego kompleksu apartamentów w Crown Heights na Brooklynie; w kwietniu 2019 r. Sędzia wydał nakaz wstrzymania realizacji projektu."

Wraz z innymi deweloperami chasydzkimi Simonem Duszinskim, Yoelem Goldmanem i Joelem Schreiberiem jest jednym z najbardziej płodnych deweloperów nieruchomości na Brooklynie.

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Isaac_Hager

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Mordechai_Hager

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Vizhnitz_(Hasidic_dynasty)
Po rozwiązaniu zagadki ostatnich napadów "antiszemitnikowych" w Nowym Jorku. Można trochę porozmyślać...


Skąd ta nagła aktywność Murzynów na tym polu? W opisach źródła żydowskie podają łącznie 8 "antysemickich ataków w Nowym Jorku od czasu strzelaniny w sklepie koszernym" 10 grudnia.


A jeśli przyjąć niedorzeczne założenie, że jest tu drugie dno i/lub fałszywa flaga. To czyja? Spr. wew. USA, czy pochodzenie jest zewnętrzne - kto? Rosja? Izrael? Jeśli zapytamy o łączność sekty z Rosją wyskoczy tylko tytuł wpisu z 2018 r., a więc z czasu kiedy nie było o nich jeszcze głośno, bez treści ale z nagraniem z Afryki. - "Czy Czarni Hebrajscy Izraelici i Czarni Aborygeni są rosyjskimi botami?" W komentarzu ktoś dorzuca jeszcze rywalizujące globalnie z USA Chiny, ze względu na ich zaangażowanie w Afryce.
Kiedy myśli kierują się ku Sowietom to przypominają się przy tej okazji sceny z filmu The Americans, i sowieckie zaangażowanie "w te sprawy" w USA i nie tylko tam.

image

image


Jak wspomniano ruch ma być niejednorodny, "są różne szczepy" sekty "o różnych orientacjach teologicznych i politycznych".
"Ruch, który zazwyczaj nie kojarzy się z głównym nurtem judaizmu ma długą historię w Stanach Zjednoczonych i wykazywał różnorodne permutacje, na najbardziej podstawowym poziomie członków łączy przekonanie, że są związani z 12 plemionami Izraela wymienionymi w Biblii. O różnicach, historii i pochodzeniu za dużo tu nie będzie, przywołam jeden z opisów: "Niektórzy Afroamerykanie, którzy wyznają judaizm, spotkali się w stanach południowych jeszcze przed wojną secesyjną, przeważnie byli niewolnikami żydowskich plantatorów, dodam że "badacze zgadzają się, że nowa fala pojawiła się w latach 60. i 70. XX w.", jak źródło wymieniane jest południowe Chicago. W opisach można też znaleźć informacje, że Żydów nazywają fejkowymi, pejoratywnie - białymi, a w swojej niechęci rozróżniają aszkenazyskich i sefardyjskich (chodzi prawdopodobnie o te frakcje nie lubiące Żydów/żydów), a na siebie wskazują jako na "naród wybrany". ADL wymienia 144 grupy sekty opisując je przymiotnikami antysemickie, rasistowskie grupy nienawiści. Ponadto szczególną niechęcią mają darzyć także policjantów. Dodam tu jeszcze, w nawiązaniu do lat 60. i 70., że w roku 1982 wydano w USA książkę (napisaną prawdopodobnie pod pseudonimem, to też jedyna książka tego autora) "Basic Facts about Black Hebrew Israelites (Jews)" /Hughley Publications, NY/, przedstawianą także jako: Hughley, E. [Ella] J. (1982). The truth about Black Bibilical Hebrew Israelites (Jews): The world's best kept secret. Lewinson, NY: Hughley Publications. A wśród znaczących postaci l. 60., 70., wymieniany jest Ben Ammi Ben-Israel (Ben Carter, pracownik odlewni. Ma swój biogram w wiki) - wciągnięty w 1961, 1966 wizja, w 1967 szereg rodzin zaangażowanych w sektę przeprowadziło się  pod jego przywództwem do Liberii ("pustkowie w drodze do Izraela"), a w 1970 do Izraela - jak twierdził "pieniądze na bilety lotnicze do Izraela pochodziły ze sprzedaży dwóch lodziarni w stolicy Liberii Monrowii, należących do grupy, a reszta pieniędzy to "wyraz bożej inteligencji", wizyta na początku 1968 (wraz z innym członkiem grupy - Charlesem Blackwellem - "dziś znany jako Nasik („Książę”) Keskiyahoo - pozostał, by żyć w kibucu i relacjonować swoje wrażenia na temat ludzi i kultury".), od 1969 przeprowadzki, przeprowadzka 48 rodzin w 1970.
I to jest ten aspekt pomijany w opisach przy okazji ostatnich wydarzeń - obecność sporej grupy Black Hebrew Israelites w Izraelu, od kilku dziesięcioleci.

"...urodzili się wśród Afrykańskich Hebrajskich Izraelitów Jerozolimy [African Hebrew Israelites of Jerusalem (AHIJ)], są bardziej znani jako Czarni Hebrajczycy [Black Hebrews]. AHIJ to sekta Afroamerykanów, którzy zaczęli osiedlać się w Izraelu w 1969 roku i którzy identyfikują się jako bezpośredni potomkowie biblijnych Izraelitów. Ze względu na wyspowy charakter grupy IDF [wojsko] jest podstawową instytucją państwową, w której w pełni uczestniczą. (...) Jednak dla afrykańskich hebrajskich Izraelitów z Jerozolimy (AHIJ) służba wojskowa jest sprawą bardziej skomplikowaną. AHIJ to największa celowa społeczność afroamerykańskich emigrantów na świecie, zrzeszająca około 3000 członków w całym Izraelu, ale skupiona w pustynnych miastach Dimona, Dimona, Arad i Mitzpe Ramon. Podczas gdy Izraelczycy często mówią o nich lekceważąco jako o sekcie, AHIJ można najlepiej opisać jako wspólnotę duchową, prowadzoną przez wiele lat przez charyzmatycznego przywódcę, Ben Ammi Ben Israel (1939–2014). Afrykańscy Hebrajczycy identyfikują się jako potomkowie biblijnych Izraelitów i uważają Izrael za ich rodzinną ojczyznę, którą lokalizują w północno-wschodniej Afryce, a nie na Bliskim Wschodzie (Markowitz 1996). Nie praktykują judaizmu ani nie są uznawani za Żydów przez władze religijne Izraela, ale czczą Boga Izraela - którego nazywają Jah. (...) - i stosują styl życia oparty na Torze. Jako nie-Żydów ich status społeczny jest gorszy niż Żydów urodzonych w Izraelu i żydowskich imigrantów z innych krajów, co czyni ich udział w IDF jeszcze bardziej kluczowym dla uzyskania pewnej akceptacji społecznej i mobilności ekonomicznej w społeczeństwie izraelskim. (...)  Mniej niż 200 afrykańskich Hebrajczyków ma obywatelstwo izraelskie; zdecydowana większość to obywatele amerykańscy, którzy nie mogą głosować w wyborach krajowych. Średnio mniej niż połowa członków każdej klasy liceum uczęszcza na uniwersytet po ukończeniu szkoły, chociaż licealiści z grupy hebrajskich afrykanczyków są stale oceniani wysoko na egzaminach końcowych, przez urzędników szkolnych. Ci, którzy pracują poza ramami społeczności, mają nisko płatne prace w budownictwie, rolnictwie, tekstyliach i usługach. Izraelska polityka i kultura w większości ich nie interesują. (...) Rzeczywiście afrykańscy hebrajscy żołnierze stale przypominają swoim dowódcom i innym żołnierzom o swojej odmienności - jako nie-Żydzi, jako czarni, jako mieszkańcy „peryferii” (często wykorzystywane jako eufemizm dla zacofania) izraelskich miast takich jak Dimona. Są wykluczeni z części życia wojskowego i zmuszeni są przekraczać tabu kulturowe, aby wypełniać swoje obowiązki. Niektórzy buntują się, inni tracą motywację. (...) Do 6 marca 1970 r., Kiedy Ben Ammi przybył do Izraela z inną grupą afrykańskich Hebrajczyków, byli oni traktowani jak turyści. Naczelny rabinat Izraela zbadał ich pochodzenie religijne i stwierdził, że nie spełniają oni kryteriów halakha (prawo żydowskie), aby mogli być uważani za Żydów, ponieważ nie mieli żydowskich matek. Afrykańskich Hebrajczyków zachęcano do nawrócenia, aby ułatwić ich wchłanianie, ale odmówili, ponieważ nie czuli potrzeby dostosowywania się do religijnych standardów białych, żydowskich rabinów ( Singer 1979 ). Oburzony dyskryminacją, z którą, jak twierdził, miał do czynienia ze swoimi zwolennikami, Ben Ammi zaczął publicznie wyrażać bardziej radykalne elementy ideologii grupy. Podczas konferencji prasowej w 1971 r. Pod Bramą Syjon w Jerozolimie oskarżył Żydów z Europy Wschodniej o uzurpowanie ziemi Izraela i zagroził, że wezwie „plagi dziesięciokrotnie i tysiąckrotnie”, jeśli afrykańscy Hebrajczycy - „prawdziwi potomkowie Izraelitów” - nie byli biorąc pod uwagę miejsce zamieszkania, mieszkanie i pracę (Landau 1971). Twierdził także, że miliony czarnych Amerykanów przygotowują się do „repatriacji” do Izraela i że wkrótce obalą rząd Izraela i ustanowią „Królestwo Boże”, jak przepowiedziano w księdze Daniela 2:44 8.
W odpowiedzi na coraz bardziej zapalną retorykę Bena Ammi, rząd przestał odnawiać wizy afrykańskich Hebrajczyków będących w tym kraju i zaczął odmawiać wjazdu Amerykanom Afroamerykanom, o których podejrzewali, że chcą dołączyć do grupy. Niezrażeni afrykańscy Hebrajczycy stosowali szereg taktyk, aby uniknąć deportacji, aby mogli pozostać w kraju i ustanowić „Królestwo Boże”. Jedną z taktyk było zorganizowanie protestów, zarówno w Izraelu, jak i USA. Inną było złożenie petycji do izraelskich sądów o więcej praw w tym kraju, choć wysiłki te często kończyły się niepowodzeniem. Trzecią taktyką było zrzeczenie się obywatelstwa amerykańskiego, aby stały się bezpaństwowcami, a zatem nie kwalifikowały się do deportacji. Począwszy od 1973 r., Zgodnie z instrukcjami Bena Ammi, członkowie społeczności zaczęli pojawiać się w ambasadzie USA w Tel Awiwie, aby zrezygnować z obywatelstwa. Dokumenty rządowe ujawniają, że izraelscy urzędnicy byli wściekli na Amerykanów za umożliwienie afrykańskim Hebrajczykom bezpaństwowości z naruszeniem prawa międzynarodowego. Zgodnie z tymi dokumentami Amerykanie postrzegali problemy stworzone przez grupę jako wewnętrzną sprawę Izraela.
W ciągu następnych dwóch dziesięcioleci, od późnych lat 70. do późnych lat 90. XX wieku, rząd i AHIJ zaangażowali się w wojnę na wyczerpanie: Izrael deportował dziesiątki afrykańskich Hebrajczyków, najwyraźniej losowo, podczas gdy członkowie grupy nadal wymykali się do kraju, często pozując jako chrześcijańscy turyści i przedłużający swoje wizy turystyczne. W sierpniu 1978 r. Parlament Kneset, Izrael, zrobił konkretny krok w kierunku rozwiązania problemów związanych z osadą afrykańskich Hebrajczyków w Izraelu, powołując specjalny komitet do zbadania sytuacji. Komitet, kierowany przez Davida Glassa, członka Knessetu, doszedł do wniosku, że Hebrajczykom afrykańskim należało odmówić wstępu lub deportacji wkrótce po ich przybyciu, ale rząd przyjął „ostrich-like policy” z obawy przed pojawieniem się zarzutów o rasizm i wywołaniem oburzenia międzynarodowego. (...) Komitet zalecił ponadto przyznanie AHIJ statusu stałego pobytu i pozwolił zbudować osadę w południowym Izraelu pod warunkiem, że nie pozwolą na przyłączenie się większej liczby członków z zagranicy (Glass i in. 1980). Rząd zignorował te zalecenia.
Relacje między państwem a AHIJ osiągnęły szczyt w połowie lat osiemdziesiątych. Dow Shilansky, wiceminister w Kancelarii Premiera, obiecał, że wiosną 1984 r. Cała społeczność zostanie deportowana. Posunął się tak daleko, że porównał ich do organizacji terrorystycznej, mówiąc Jerusalem Post, że: „są gorszi niż [Organizacja Wyzwolenia Palestyny]". (...) Tego roku rząd nie zarealizował groźby Shilansky'ego, kontynuując wzorzec gorącej retoryki, po której nastąpiła bezczynność. Jednak 16 kwietnia 1986 r. siły bezpieczeństwa aresztowały 46 członków społeczności podczas nalotu przed świtem na plantację pomarańczy w Rehovot, gdzie pracowali bez pozwolenia. Następnie 22 kwietnia setki funkcjonariuszy Straży Granicznej otoczyło Wioskę Pokoju w Dimonie, aby zapobiec marszowi Hebrajczyków z Afryki do Jerozolimy, aby zaprotestować przeciwko masowemu aresztowaniu i deportacji ich członków. Marsz został odwołany, a społeczność nazywa to wydarzenie „Dniem pokazu siły”.
Do końca lat 80. afrykańscy Hebrajczycy w dalszym ciągu kryli się w stanie prawnej otchłani. Wreszcie w lipcu 1990 r. Minister spraw wewnętrznych Aryeh Deri ogłosił, że afrykańscy Hebrajczycy, którzy posiadali obywatelstwo amerykańskie, będą mogli uzyskać pozwolenia na pracę, co skłoniło wielu z tych, którzy zrezygnowali z obywatelstwa, do ponownego złożenia wniosku. Dlaczego Deri, członek ultraortodoksyjnej i prawicowej partii Shas, rozszerzył te prawa na afrykańskich Hebrajczyków, gdy poprzedni ministrowie nie podjęli działań, pozostaje niejasny. Do września 860 afrykańskich Hebrajczyków otrzymało wizy B1 umożliwiające im pracę. Dwa lata później Deri podniosły ich status do prawa tymczasowego pobytu. W 1993 r. Wybudowano prowadzoną przez Izrael szkołę dla społeczności w Dimonie, z pieniędzy pochodzących z dotacji rządowej USA.
Decyzja ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Avrahama Poraza o przyznaniu członkom AHIJ stałego pobytu w 2003 r. Była ważnym punktem zwrotnym dla społeczności, ponieważ oznaczało, że po ponad trzydziestu latach ich dążenie do założenia stałego domu w Izraelu zostało w końcu osiągnięte. Ale wraz z tym osiągnięciem pojawiło się nowe wyzwanie: służenie w armii Izraela.

Afrykańscy Hebrajczycy utrzymują, że byli gotowi i chętni do służby w wojsku, odkąd przybyli do Izraela ( Fishkoff 1993 ). Pod koniec lat 80. grupa młodych afrykańskich hebrajskich mężczyzn pojawiła się w kwaterze głównej IDF w Tel Awiwie i poprosiła o powołanie do wojska jako ochotnicy. Zostali odrzuceni, prawdopodobnie dlatego, że nie mieli statusu prawnego w tym kraju. Ponadto uporczywe, ale bezpodstawne pogłoski o zmowie afrykańskich Hebrajczyków z arabskimi wrogami Izraela również zmusiłyby urzędników armii do wahania się, by ich pociągnąć. W tym miejscu raport Glass stwierdził:

Do tej pory nie wykryto żadnego kontaktu z żadną wrogą grupą w celu czynnego szkodzenia państwu Izrael w jakikolwiek sposób. Jednak samo istnienie zamkniętego, mistycznego kultu o silnej motywacji i ideologii opartej na założeniu, że „Czarni Hebrajczycy” są prawdziwymi panami Ziemi, zobowiązuje władze do utrzymywania alarmu bezpieczeństwa dotyczącego działalności sekty.

Kiedy Izrael przyznał afrykańskim Hebrajczykom status stałego pobytu w 2003 r., Przywódcy społeczności chętnie zgodzili się na ich członków. Minister spraw wewnętrznych Poraz przypomniał: „Chcieliśmy tego, oni tego chcieli, to jest dobre dla wszystkich. Nie sądzę, by mądrze byłoby izraelskim punktem widzenia pozwolić im pozostać bez służby wojskowej. ”W rzeczywistości przywódcy społeczności zgodzili się, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety w wieku wojskowym zostaną poborowi; było to bardzo nietypowe rozwiązanie, ponieważ kobiety z każdej innej nieżydowskiej grupy w Izraelu są automatycznie zwolnione ze służby w wojsku". (...)

Poza tymi motywacjami wydaje się, że niektórzy przywódcy społeczności byli otwarci na to, że ich dzieci były wcielane, ponieważ jako młodzi mężczyźni sami służyli w amerykańskim wojsku lub w organach ścigania. Armia amerykańska, która została zdesegregowana w 1948 r., przyciągnęła dużą liczbę rekrutów Afroamerykanów w latach 50. i 60. XX wieku, kiedy przywódcy AHIJ dorastali (Sutherland 2004). Po porzuceniu liceum w Chicago Ben Ammi zaciągnął się do wojska i przez trzy lata służył w bazie rakietowej w Illinois (Gavriel HaGadol 1993). Nasik Keskiyahoo, pierwszy afrykański hebrajczyk, który osiedlił się w Izraelu w 1968 r., Również opuścił szkołę średnią, aby dołączyć do wojska; był spadochroniarzem w 82. Dywizji Powietrznodesantowej i spędził dwa lata stacjonując w Niemczech. Nasik Shaleak Ben Yehuda służył w amerykańskiej marynarce wojennej przez dwa lata w Great Lakes, Illinois (Lounds 1981). Nasik Elkannon służył w Gwardii Narodowej Illinois, a następnie w wojsku, najpierw w żandarmerii, a następnie jako kierowca w jednostce zwiadowczej. Trzej inni starsi przywódcy - Nasik Rahm, Nasik Aharon i nieżyjący Ahk (wcześniej Nasik) Ahmeshadye - pracowali jako policjanci przed przeprowadzką do Izraela. (...)

Tymczasem członkowie innych obozów hebrajskich Izraelitów z siedzibą w USA głośno potępili AHIJ za współpracę z reżimem „syjonistycznym” w Izraelu i bezpośredni udział w ucisku Palestyńczyków, których sytuacja jest czasami porównywana z sytuacją Afroamerykanów w systemie rasowym dyskryminacji znanej jako Jim Crow i Czarni pod apartheidem w Południowej Afryce. (...)

Jedną z pierwszych obaw przywódców było to, czy młodzi rekruci będą mogli nadal praktykować swoją kulturę podczas służby. (...) Początkowo armia zgodziła się jedynie na zezwolenie afrykańskim żołnierzom hebrajskim na noszenie butów z tkaniny, zamiast standardowych butów skórzanych, ponieważ są weganami i unikają produktów zwierzęcych. (...)

Dziś afrykańscy hebrajczycy żołnierze są zwolnieni z czynnej służby w Szabat (ponieważ poszczą od zachodu w piątek do soboty do zachodu słońca) i we wszystkie święte dni, w tym święta charakterystyczne dla wspólnoty, takie jak Pascha Nowego Świata. Jako weganie mają oni prawo do dodatkowej pensji (około 500–600 NIS miesięcznie), aby mogli uzupełnić swoją dietę jedzeniem przygotowywanym w domu. Ponadto, ponieważ Tora zabrania noszenia mieszanych tkanin, wolno im przez cały czas nosić mundury bawełniane. Niektórym indywidualnym żołnierzom udało się również uzyskać zwolnienie z golenia głowy i brody, ponieważ narusza to zwyczaje AHIJ - zwolnienie przyznane przede wszystkim religijnym żołnierzom żydowskim. (...)

https://www.mdpi.com/2077-1444/10/11/614/htm

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka