52 obserwujących
1306 notek
1303k odsłony
1144 odsłony

Propaganda PRL po stanie wojennym - Jan Kidawa (-Błoński)

Wykop Skomentuj2

Zanim Jan Kidawa-Błoński przybrał obecne nazwisko nazywał się Jan Kidawa - po ojcu, drugi człon doszedł później i jest panieńskim nazwiskiem matki. Jeszcze co najmniej do 1980 r. nazywał się właśnie Jan Kidawa. Na polu pracy propagandowej miał pod tym nazwiskiem konkurencję w PRL w postaci Janusza Kidawy (ZMP, PZPR, łódzka szkoła filmowa), też ze Śląska. Jeszcze zanim Jan Kidawa zamianował się Kidawą-Błońskim, pod swoim pierwotnym nazwiskiem odbył roczny kurs filmowy w sowieckiej szkole filmowej w Moskwie, opowiadając później niestworzone historie, jak to próbował się stamtąd wyrwać, można odnieść wrażenie, że w ogóle to uczył się filmu w Moskwie za karę. Jego mistrzem (nauczycielem był tam Aleksandr Stolper - m.in. dwa razy nagroda Stalina (1948,51), uczeń Eisensteina.

"Studiował architekturę na Politechnice Śląskiej. W 1976 kształcił się we Wszechzwiązkowym Państwowym Instytucie Kinematografii w Moskwie. W 1980 został absolwentem Wydziału Reżyserii w PWSFTviT w Łodzi". "W latach 1982–1991 był członkiem Zespołu Filmowego „Silesia”. W latach 1990-94 prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Za swój dyplomowy film "Trzy stopy nad ziemią" (prod. 1984, premiera 1986) już jako Kidawa-Błoński, otrzymał szereg nagród.

1985:
- Łagów (Lubuskie Lato Filmowe)-Złote Grono za debiutancki film wyróżniający się oryginalnością środków wyrazu i nowym spojrzeniem na temat robotniczy.
- Koszalin (Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych "Młodzi i Film")-Nagroda ZSMP nagroda Zarządu Wojewódzkiego Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej w Słupsku dla najlepszego filmu w słupskiej edycji Koszalińskich Spotkań Filmowych. (warto może dodać, że Lubuskie Lato Filmowe także dysponowało tą kategorią: "nagroda ZSMP nagroda Ogólnopolskiego Seminarium Aktywu Filmowego ZSMP".)
1986:
Nagroda Artystyczna Młodych im. S. Wyspiańskiego, II stopnia
Nagroda Szefa Kinematografii (Przewodniczącego Komitetu Kinematografii) za twórczość filmową-w dziedzinie filmu fabularnego za rok 1985; nazwa nagrody: Nagroda Kinematografii za najwybitniejsze osiągnięcia programowe w dziedzinie filmu.
- Gdańsk (Młode Kino Polskie)-nagroda w kategorii filmów fabularnych, II nagroda.

Najbardziej znacząca była z pewnością nagroda "szefa Kinematografii", przedwcześnie opisana jako nagroda "przewodniczącego Komitetu Kinematografii" (ten zacznie działać w końcu 1987 r.).
Jan Kidawa wówczas już z Błoński, został wyróżniony przez konkretną osobę - tym szefem kinematografii, który wyróżnił Kidawę-Błońskiego był tow. Jerzy Bajdor (1933). Warto go może przypomnieć bo to w latach 80. patron wielu aktywnych do dzisiaj filmowców, dlatego pewnie postać tak mało znana i nie wspominana, opisywany jako generał brygady PRL, jest o nim wzmianka w liście Urbana do Kiszczaka z 1983 r., w którym Urban wychwala i poleca Mariusza Waltera (wkrótce ITI/TVN) Kiszczakowi z Informacji Wojskowej, a Bajdor popiera.
tow. J. Bajdor:
- 1949-1956 aktywista ZMP, 1954 absolwent polonistyki UWr., od 1955 PZPR. "Przebieg pracy zawodowej: 1955 – 1956 asystent na Uniwersytecie Wrocławskim. 1956 – 1958 zastępca redaktora naczelnego w tygodniku „Nowe Sygnały” we Wrocławiu. 1958 – 1961 redaktor naczelny tygodnika „Odra” we Wrocławiu. 1961 – 1966 kierownik literacki w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu. 1966 – 1973 redaktor naczelny Ośrodka Telewizyjnego we Wrocławiu. W 1973 redaktor naczelny w Komitecie ds. Radia i Telewizji „Polskie Radio i Telewizja” w Warszawie. 1973 – 1977 dyrektor departamentu w Naczelnym Zarządzie Kinematografii w Warszawie. 1977 – 1979 komentator w redakcji „Trybuny Ludu” w Warszawie. 1979 – 1980 I zastępca redaktora naczelnego w redakcji „Literatury” w Warszawie. 22.10.1980 – 1982 dyrektor generalny ds. programów artystycznych w Komitecie ds. Radia i Telewizji „Polskie Radio i Telewizja” w Warszawie.
12.1982 - I Zastępca Przewodniczącego w Komitecie do Spraw Radia i Telewizji.
04.1983-89 - Podsekretarz Stanu (wiceminister) w Min. Kultury i Sztuki PRL
09.1987-89 - Przewodniczący Komitetu Kinematografii.

image
(festiwalwgdyni.pl, tow. J. Bajdor i jeśli mnie wzrok nie myli to nie jest Małgorzata Kidawa-Błońska, tylko któraś z konkurentek, 1987).

Film Kidawy jest opisywany różnie, ale chyba nigdy prawdziwie. Raz jest to "polski film komediowy" - którym nie jest, a innym razem "krytykujący propagandę PRL", którym oczywiście nie jest. Może o tym drugim opisie z canal plus, gdzie zatajono informację o nagrodzie dla Kidawy-Błońskiego od tow. Bajdora i o nagrodzie od tow. tow. z ZSMP, przywołując wszystkie pozostałe wyróżnienia.

"Historia o tym, jak niemożliwe staje się możliwe. Nowaczek (Jarosław Dunaj) jest niezbyt oddanym nauce studentem politechniki. Oblewa rok, już po raz trzeci odmówiono mu urlopu dziekańskiego, a do tego upomina się o niego armia.
Chcąc za wszelką cenę uniknąć wojska, chłopak - skuszony typowymi dla lat 70-tych propagandowymi wiadomościami - decyduje się podjąć pracę w kopalni. Szybko przekonuje się, że praca górnika zdecydowanie różni się od tego, jak przedstawia ją peerelowska telewizja, jednak z dwojga złego woli górniczą harówkę od koszar. Ciężkie chwile pomaga Nowaczkowi przetrwać wyjątkowy mieszkaniec jego hotelu robotniczego. To pragnący nauczyć się lewitacji Gienio (Tadeusz Chudecki). Znajomość z nim to przeciwwaga dla zawyżanych norm, nie nadających się do użytku maszyn i bezlitosnej dyrekcji, dająca iskrę nadziei na odmianę i wolność. Gdy Gienio dopina swego i unosi się nad ziemię, Nowaczek przekonuje się, że rzeczy niemożliwe nie istnieją.
Debiut reżyserski (i zarazem praca dyplomowa w PWSFTviT w Łodzi) JANA KIDAWY-BŁOŃSKIEGO dawał obywatelom Polski Ludowej metaforyczną nadzieję na to, że niemożliwe jest możliwe. Wcielony w końcu do wojska, unoszący się w czasie zbiórki tytułowe trzy stopy nad ziemią Nowaczek, został symbolem wzniesienia się ponad peerelowską rzeczywistość".

Przypomnieć należy, że film powstał dwa lata po pacyfikacji kopalń i masakrze górników w kopalni "Wujek" przez tow. Jaruzelskiego i tow. Kiszczaka.

"Chcąc za wszelką cenę uniknąć wojska, chłopak - skuszony typowymi dla lat 70-tych propagandowymi wiadomościami - decyduje się podjąć pracę w kopalni".

Nie tak. Akcja filmu dzieje się w czasach rządów Gierka. Główny bohater filmu decyduje się na pracę w kopalni, chcąc uniknąć wojska, żadna propaganda go nie skusiła do tego. Od sekretarki majora na uczelni dowiaduje się, że "jest furtka" (żeby uciec przed wojskiem), "ale to ciężka praca", w trakcie seksu z nim pani obiecuje wystawić mu skierowanie do kopalni. "Uciekłem do lżejszej pracy, ojczyzna potrzebowała górników".

Film jest krytyką ale Gierka, propagandy Gierka przez propagandę Jaruzelskiego, przez ludzi służących Jaruzelskiemu w 1984 r. Gierek jest winny, jego normy, dodatkowe dniówki, zdegenerowane kierownictwo kopalń, a sami górnicy to też taka dziwna zbieranina, raczej daleka od tych znanych z 1980-1981 r.
z filmu: "Kiedy w 1971 r. wstąpiłem do partii, to pytali się mnie po co. - Człowieku prawdziwy górnik został pierwszym Polakiem, to jo muszę mu pomóc. Rozumiesz ty mnie. Przecież jo daje z siebie wszystko".

z filmu: "Wystarczy jedna iskierka, jedna cygareta a tu wszystko pierd....nie haha haha ha. Bój się, bój".
Górnicy narzekają na niebezpieczne warunki pracy - "Jutro się zrobi". Brygadzista Zylman jest stawiany za wzór. Jego przełożony wygłasza do buntujących się górników przemowę. "Stan górniczy podjął zobowiązanie. Zapytano nas, pomożecie? Myśmy podjęli zgodnym chórem - pomożemy.
- A kto był w tym chórze?
- Widzicie, zdenerwowaliście dyr. Zygla. Czy ktoś z was nie chce pomóc tow. Gierkowi? Czy ktoś z was powie mu to w oczy? A no właśnie, dyrektor, ja, i kilkunastu sztygarów powiedziało w waszym imieniu "pomożemy". Podwójna dniówka w sobotę, jest całkowicie dobrowolna. Ale chcielibyśmy większość z was bezwarunkowo przepracowała te nadgodziny. Możecie to traktować jak chcecie, w zasadzie dotyczy to wszystkich, którzy nie przyniosą zwolnienia lekarskiego".
"- Już przepracowaliśmy siedem dni w tym tygodniu, jak Pan Bóg na niebie a ja tutaj, ósmego dnia nie będzie".

Są też prostytuki (czy też Amerykanie) - dwie siostry, starsza i młodsza. Wizyta w klubie nocnym ze striptizem i prostytutkami. Dwaj górnicy udają Amerykanów bo nie chcieli ich wpuścić do klubu. Jedna z prostytutek deklaruje, że "dla Amerykanów to ja oddałabym wszystko, naprawdę, może być nawet za pół ceny" (od "5 tys. za numerek 10 tysięcy za noc")". "- Czekaj, czekaj co ty masz taką twardą rękę?
- Mój też.
- Co wy jesteście fizyczni?
- Górnik.
- Odpieprz się.
- Ale o co chodzi przecież płacimy jak Amerykanie.
- Wiesz gdzie ja mam twoje pieniądze. Co ty sobie myślisz kochany, my z Polakami nie chodzimy, co ty nas masz za k...wy? Phi, górnik.

Film otwiera scena z II RP, z kawalerzystą siedzącym i jadącym tyłem na koniu. "Największym leniem był mój dziad. Unikał ciężkiej pracy, nigdy nie pozbył się tej okropnej wady. W wojsku tak rzucało się to w oczy, że sanacyjni oficerowie podejrzewali go chwiejność i złą orientację. Dziad symulował krótkowzroczność, tak czy owak dopiął swego. Po krótkim czasie przeniesiono go do rezerwy".

image

Mój ojciec też był leniem, chociaż nadeszły nowe, pełne entuzjazmu czasy. Na jego szczęscie nie musiał już nic symulować, z powodu platfusa nie wzięto go nawet do wojska. Siedział i obserwował, wbrew pozorom zazdrościł jednak żołnierzom...

image

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura